fot. pl.wikipedia.org

Instytut Józefa Piłsudskiego w Ameryce czci powstańców warszawskich

Hołd powstańcom warszawskim, ekspozycja mundurów, broni i opasek, a także opowieść o bohaterskiej walce z najeźdźcą wypełniły wtorkową uroczystość w nowojorskim Instytucie Józefa Piłsudskiego (IJP). Honorowym gościem był uczestnik powstania Mieczysław Madejski.

Siedziba Instytut Józefa Piłsudskiego ledwie pomieściła polonijną społeczność pragnącą uczcić 75. rocznicę wybuchu powstania.

„Najbardziej mnie cieszy, że jest młodzież i harcerze. To dobrze, że pamiętają, że uczą się historii. Chcą wiedzieć, jak wyglądała prawda” – powiedział 96-letni Mieczysław Madejski.

Nawiązał także do niektórych wypowiedzi i doniesień medialnych kwestionujących z perspektywy czasu zasadność zrywu Polaków.

„Czytałem artykuły, ale to musiało się odbyć. Nie było innego wyjścia. Gdyby powstanie nie wybuchło, byłoby gorzej” – przekonywał Madejski.

W trakcie okupacji łączył batalię z okupantem z nauką. Najpierw uczył się w technikum samochodowym w Warszawie, a później na wydziale mechanicznym Wyższej Szkoły Technicznej. Od stycznia 1940 r. z kolegami z harcerstwa działał w Związku Walki Zbrojnej.

Zaprzysiężony Madejski przyjął pseudonim „Marek” i kontynuował edukację w tajnej podchorążówce. Równocześnie brał udział w wielu akcjach sabotażowych. Młody Polak był trzykrotnie ranny.

Po wojnie Madejski ukończył Politechnikę Warszawską i pracował jako inżynier przy odbudowie stolicy. Od wielu lat mieszka w Nowym Jorku na Long Island.

„Powstanie Warszawskie to ważny fragment naszych dziejów. Chodzi nam także o zachowywanie pamięci o ważnych dla Polski wydarzeniach wśród młodszych pokoleń. Zależy nam na przekazywaniu tej wiedzy i edukowaniu. Stąd właśnie jest u nas dzisiaj także młodzież, dzieci i harcerze ze szkół polonijnych” – zaznaczyła w rozmowie z PAP szefowa Instytutu Józefa Piłsudskiego dr Iwona Korga.

W swym wystąpieniu przypomniała zgromadzonym, że powstańcami byli w ogromnym stopniu ludzie młodzi, a nawet bardzo młodzi. Głównie inteligenci, absolwenci podziemnych gimnazjów i liceów warszawskich, studenci, związani w czasie okupacji z akowskim podziemiem, bardzo często członkowie konspiracyjnego harcerstwa.

W jej opinii 50 tys. zaprzysiężonych przez Armię Krajową osób tylko pozornie było wielką siłą. Brakowało bowiem broni i amunicji.

„Wielu powstańców w +godzinie W+ nie miało żadnej broni. Brakowało karabinów maszynowych i rusznic. Cięższą bronią – poza kilkoma działkami i ckm-ami – powstańcy w ogóle nie dysponowali. Dominowała broń krótka, mało przydatna w walkach miejskich z regularną armią” – wyjaśniała Korga.

Mówiła też m.in. o niezwykłym heroizmie, samoorganizacji i wielkiej solidarności mieszkańców Warszawy oraz usiłowaniach tworzenia namiastki normalnego życia w warunkach, gdy na miasto spadał grad bomb i pocisków.

Oryginalne eksponaty z okresu Powstania Warszawskiego – mundury, wyposażenie, ekwipunek, powstańcze opaski, a także repliki broni używanej przez powstańców – prezentowali uczestnikom uroczystości Wojciech Budzyński i Roman Stasiuk z Klubu Miłośników Militariów Polskich im. Andrzeja Zaremby w Nowym Jorku. Powstańcze dzieje ilustrowane były też zdjęciami ze zbiorów IJP.

Szefowa Instytutu dziękowała dziennikarzowi i filmowcowi Piotrowi Koprowi za przekazanie dokumentów powstańców warszawskich jego rodziców, Stefana i Zofii Koper. Wyraziła wdzięczność dyrektorowi Muzeum Powstania Warszawskiego Janowi Ołdakowskiemu za nadesłanie materiałów na uroczystość.

„Bardzo sobie cenię takie inicjatywy jak dzisiejsza, uczczenie 75. rocznicy powstania, a zwłaszcza zaproszenie wciąż żyjących świadków historii jak pan Mieczysław Madejski. Bezpośrednie doświadczenie płynące z kontaktu z uczestnikiem powstania warszawskiego jest szczególnie cenne dla kolejnych pokoleń” – powiedział PAP konsul RP Mateusz Gmura.

Wyraził zadowolenie, że uroczystość zgromadziła tak liczną Polonię, w tym harcerzy i innych młodych ludzi zainteresowanych tematem.

„Mogli się dowiedzieć, jak ważna jest walka o wolność w okupowanym kraju, jak ważne było, żeby stanąć z bronią i przynajmniej próbować zerwać okowy okupacji. Powstanie zakończyło się klęską, ale dawało nadzieję, poczucie wolności w zgnębionym przez hitlerowców kraju” – podkreślił konsul.

PAP/RIRM

drukuj