fot. PAP/EPA

Haiti: stolica sparaliżowana strajkiem przeciwko przemocy i „kryzysowi benzynowemu”

Trzeci dzień z rządu w stolicy Haiti Port-au-Prince trwał we wtorek strajk generalny, którym mieszkańcy – na wezwanie niektórych organizacji obywatelskich – zareagowali na dziesięciokrotną podwyżką cen paliw płynnych.

Benzyna i olej napędowy, po które od tygodni w Port-au-Prince ustawiały się ostatnio długie kolejki pojazdów, zdrożały dziesięciokrotnie – z 2 dolarów do 25 za galon. Paliwo praktycznie zniknęło ze stacji benzynowych, które od kilku dni są zamknięte. Od poniedziałku ulice niemal opustoszały, większość mieszkańców pozostaje w domach, odpowiadając w ten sposób na wezwanie organizacji obywatelskich do strajku generalnego.

Portale internetowe donoszą o barykadach „ustawionych spontanicznie” przez mieszkańców w kilku punktach stolicy Haiti, m.in. na Bourdon Road oraz na ulicach Canape-Vert i Carrefour Vincent. Pierwszego dnia strajku doszło do wymiany strzałów między policją a członkami koalicji kilku band przestępczych, kontrolujących niektóre przedmieścia Port-au-Prince.

Miasto opustoszało. Sklepy, banki, fabryki i biura pozostają od poniedziałku zamknięte, na ulicach widać nielicznych przechodniów i sprzedawców. Ruch samochodowy ustał, ulice są prawie puste.

Paraliż normalnego życia i ruchu w stolicy 11-milionowego Haiti, najbiedniejszego kraju Ameryki i jednego z najuboższych na świecie, w którym 60 proc. ludności żyje poniżej granicy ubóstwa, a waluta gurd jest praktycznie niewymienialna, rozpoczął się praktycznie już 21 października, gdy kierowcy samochodów-cystern ogłosili strajk. Przyłączyli się do niego pracownicy transportu publicznego, urzędnicy administracji publicznej i wielu prywatnych przedsiębiorstw, aby zaprotestować w ten sposób przeciwko nieustającemu zagrożeniu ludności stolicy ze strony band przestępczych.

Od czasu zabójstwa prezydenta Jovenela Moise’a 7 lipca tego roku kryzys społeczno-ekonomiczny w Haiti nieustannie się zaostrza wraz ze wzrostem liczby porwań dla okupu, gwałtów i napadów z bronią w ręku. Według Centrum Dochodzeń w obronie Praw Człowieka, od początku roku liczba takich przestępstw wyniosła 747. Tylko w ciągu dwóch pierwszych tygodni października było ich aż 119.

Najbardziej dramatycznym następstwem kryzysu paliwowego w Haiti jest postępujący z dnia na dzień paraliż opieki szpitalnej w czasie, gdy kraj przeżywa kolejny atak pandemii koronawirusa. Liczne szpitale haitańskie korzystają z własnych generatorów prądu, do których zabrakło paliowa.

„Ustał ruch na szpitalnych korytarzach, zapadła cisza. Taśma odgradza wejście do zwykle zatłoczonej dotąd, a pustej obecnie izby przyjęć. Oddział chorób zakaźnych nie przyjmuje ogromnej większości zgłaszających się. Są zawracani od drzwi” – tak korespondent CNN rozpoczyna swój wtorkowy reportaż z jednego z głównych szpitali zakaźnych w stolicy Haiti.

PAP

drukuj