fot. PAP

GUS: spadły ceny towarów i usług konsumpcyjnych

Główny Urząd Statystyczny informuje o spadku cen towarów i usług konsumpcyjnych. Polacy jednak nie odczuwają tego w swoich portfelach – podkreślają ekonomiści.

Z danych GUS-u wynika, że za zakupione towary i usługi w sierpniu zapłaciliśmy o 0,3 proc. mniej (licząc rok do roku), a w porównaniu z lipcem – o 0,4 proc. Największy wpływ na inflację w ujęciu miesięcznym miał spadek cen żywności i odzieży.

Jerzy Bielewicz, prezes stowarzyszenia „Przejrzysty Rynek” zawraca uwagę, że patrząc na wskaźnik towarów i usług nie możemy zapominać o średnim wynagrodzeniu, które według GUS osiągnęło blisko 4 tys. zł. Takie pensje, jak tłumaczy ekspert, zarabia wąska grupa osób zatrudnionych w przemyśle i sektorze publicznym. Co istotne są one zatrudnione na stałe umowy. Dlatego też osoby zatrudnione na umowy śmieciowe nie odczuwają deflacji.

– W przeciwieństwie do tego, co wkładają nam do głowy, ilość pieniądza, wielkość wynagrodzeń w Polsce maleje ze względu na zmianę proporcji między tymi, którzy mają tę stałą dobrą pracę, a tymi, którzy nie posiadają pracy, lub posiadają ją czasowo czy na pół etatu. Dane deflacyjne z jednej strony zapowiadają kłopoty gospodarcze, a z drugiej same nie przynoszą obywatelom ulgi, dlatego, że obywatele z roku na rok zarabiają coraz mniej – wystarczy tylko głębiej zajrzeć poza te dane statystyczne, którymi nas karmią – tłumaczy Jerzy Bielewicz.

Warto  przypomnieć, że w dalszym ciągu ma miejsce wysokie bezrobocie rejestrowane, wynoszące ponad 11 proc. Należy dodać, że dane GUS nie uwzględniają osób niezarejestrowanych w urzędach pracy, ponad 2 mln młodych, którzy wyjechali z naszego kraju w poszukiwaniu pracy, a także ponad milionowego bezrobocia ukrytego w rolnictwie. Zdaniem niektórych ekspertów bez zatrudnienia może być nawet 6 mln osób.

RIRM

drukuj