fot. PAP

Gdańsk: Protest pielęgniarek i położnych

Kilkaset pielęgniarek i położnych protestowało przed urzędami marszałka i wojewody pomorskiego w Gdańsku.

Komitet Obrony Pielęgniarek i Położnych Województwa Pomorskiego domaga się m.in. podwyżki płac, zaprzestania dyskryminacji zawodowej  pielęgniarek i położnych oraz zwiększenia obsady pielęgniarskiej na oddziałach szpitalnych.

Petycje z postulatami zostały skierowane do marszałka, właściciela kilkunastu największych szpitali na Pomorzu i wojewody, któremu podlegają pozostałe szpitale, w tym powiatowe.

Manifestujący domagają się dialogu z władzami, ale wciąż go brak – mówił Sebastian Irzykowski, przewodniczący Okręgowej Rady Pielęgniarek i Położnych w Słupsku.

Sytuacja jest dramatyczna. Okrągły stół, który proponujemy, jest miejscem publicznej debaty – chcemy, by szersza grupa odbiorców zobaczyła, jak naprawdę wyglądają te rozmowy z Urzędem Marszałkowskim, Wojewódzkim i wszystkimi decydentami, którzy mają wpływ na to, jak ta służba zdrowia jest finansowana. Dramatyzm sytuacji polega na tym, że urzędnicy nas po prostu nie słuchają. Nie słuchają naszych argumentów, nie przejmują się liczbami, które pokazujemy. A są to liczby, które pochodzą z rejestrów okręgowych, od pielęgniarek i położnych – są to jedyne prawdziwe dane, które posiadamy o pielęgniarkach i położnych. My mamy w naszych rejestrach 16 tys. pielęgniarek, a mówi się, że pracuje ich dwa razy tyle. Skąd te liczby się biorą? Są to liczby powielone, ponieważ pielęgniarki pracują w wielu miejscach. Powtarzam: to jest dramatyzm tej sytuacji – nikt nas nie słucha, nikt z nami nie rozmawia – podkreślał Sebastian Irzykowski.

W ramach protestu, pielęgniarki przez kilka godzin rozdały na ulicach Gdańska ok. 20 tys. ulotek informujących o powodach akcji. Podały, że w Polsce na 1000 mieszkańców przypada statystycznie 5,5 pielęgniarki, podczas gdy w Szwajcarii – 16. „Polityków nie interesuje bezpieczeństwo Pacjentów! Pamiętaj o tym 16 listopada!” – zaznaczono w materiale.

RIRM

drukuj