fot. PAP/EPA

Gazprom ponownie ograniczył przesył gazu rurociągiem Nord Stream 1

Gazprom ponownie redukuje dostawy gazu do Europy. Ekonomiści prognozują, że kwestią czasu jest recesja w strefie euro. Gotowa na pomoc jest Ukraina. Kijów podtrzymuje też, że odpowiedzią na szantaż powinno być wzmocnienie sankcji.

W jednym Rosja dotrzymuje słowa – gdy mówi, że zredukuje dostawy gazu do Europy, tak się dzieje. W środę Gazprom wstrzymał pracę kolejnej turbiny w gazociągu Nord Stream 1. Tym kierunkiem co prawda dalej błękitne paliwo trafia do Niemiec, ale Kreml wykorzystuje tylko 20 proc. przepustowości rurociągu. Gazprom podtrzymuje, że potrzebne są prace konserwacyjne. Nikt już w to nie wierzy, nawet Niemcy, którzy są ofiarami polityki, jakiej od lat bronili – polityki uzależniania się od dostaw ze W schodu.

– Musimy być przygotowani na redukcję lub nawet na wstrzymanie dostaw rosyjskiego gazu. Jeśli sprawy potoczą się inaczej, będziemy zaskoczeni. Nie powinniśmy się już dziwić, że Putin zakręci kurek – mówi wicekanclerz Niemiec, Robert Habeck z Zielonych.

Ceny gazu na rynku europejskim biją rekordy. We wtorek podrożał on o ponad 21 procent. W środę o kolejne 10. Cena skoczyła do ponad 220 euro za megawatogodzinę.

Szantaż gazowy Kremla uwzględniają w swoich prognozach ekonomiści. Analitycy z Goldman Sachs, którzy zwracają uwagę na redukcję dostaw, ale też słabnący wskaźnik PMI w strefie euro, prognozują recesję w regionie. Zachowaniu unijnych przywódców dziwi się Ukraina.

– Wykorzystując Gazprom, Moskwa robi wszystko, co w jej mocy, aby nadchodząca zima była jak najostrzejsza dla krajów europejskich. Na terror trzeba odpowiedzieć – nałożyć sankcje – wskazuje prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski.

Dziś jedyną reakcją Unii na szantaż gazowy jest zwiększenie oszczędności gazu. Ma być ono dobrowolne i sięgać 15 proc. w okresie od sierpnia do marca. Według CNN Waszyngton obawia się, że nawet taka obniżka będzie za mała. Swoją ofertę ma tutaj Ukraina.

„Ukraiński system jest w stanie zapewnić tranzyt całego wolumenu gazu, który Rosja transportuje gazociągiem Nord Stream 1” – przekazuje minister energetyki Ukrainy, Herman Hałuszczenko.

Trudno jednak przypuszczać, by Rosja zgodziła się na taki scenariusz. Polska – według rządu – nie ma się czego obawiać. Magazyny mamy pełne, a w październiku pracę ma rozpocząć Baltic Pipe.

TV Trwam News

drukuj