W. Gadowski: UE zajmuje się Polską, podczas gdy w Hiszpanii latają koktajle Mołotowa

Na manifestacjach w Polsce nawet paznokieć nie spada z palca tzw. kodorastów czy uczestników marszów kobiet, a w Hiszpanii 300 osób codziennie rannych, latają koktajle Mołotowa; i tam – zdaniem Unii Europejskiej – jest demokracja, a w Polsce jej nie ma – powiedział w środę w swoim programie „Komentarz Tygodnia” Witold Gadowski. Publicysta odniósł się także do działalności RPO Adama Bodnara.

Rozpoczęła się akcja secesji Katalonii od Hiszpanii – podkreślił Witold Gadowski i wskazał, że kwestia referendum ws. niepodległości Katalonii jest spektaklem.

Na razie ta akcja przebiega przy wtórze policyjnych pałek i manifestacji. Codziennie niemal 300 tys. Katalończyków wychodzi na ulice Barcelony i ciągle trwają akcje z policją – wskazał publicysta.

Wszystko to wygląda dość niepokojąco, jednak Unia Europejska nie zajmuje się jakoś losem demokracji w Hiszpanii, ale wysyła do Polski kolejną turę turystów – tzw. Komisję Wenecką – dodał.

Komisja Wenecka przyjedzie do Polski, poogląda, posarka i pojedzie. Nie wiem, jaki ma być z tego pożytek. Jednak Komisja Europejska widzi problem nad Wisłą, choć nawet paznokieć nie został zerwany z palca uczestnikom tzw. czarnych marszów kobiet albo manifestacji kodorastów. Tu jest problem, a w Hiszpanii – gdzie po każdej manifestacji 300 osób jest rannych, kilka ciężko, w tym policjanci, latają koktajle Mołotowa na ulicach – z demokracją nie ma żadnych problemów – podkreślił Witold Gadowski.

Akcja niepodległościowa Katalończyków dziwnym trafem zbiega się z 2018 r., kiedy to w Andorze zaczną obowiązywać europejskie przepisy dotyczące przepływu informacji finansowych – mówił.

Od 2018 r. banki w Andorze będą musiały udzielić pełnej informacji o podatnikach hiszpańskich, posiadających konta w Andorze. Tu zaczyna się ciekawa historia. Okazuje się, że 87-letni Jordi Pujol, który przez 23 lata był premierem Katalonii, niemal „święty katalońskiej niepodległości”, od 1980 r. popełnia malwersacje finansowe i przestępstwa z punktu widzenia hiszpańskich przepisów fiskalnych. Już w 1980 r. nie ujawnił majątku, który otrzymał po ojcu, i miejsca, w którym go zdeponował oraz nie zapłacił od tego podatku. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że Jordi Pujol posiada siedmioro dzieci i każde z nich działa publicznie, to zobaczymy, jak wielką oligarchię stworzyła rodzina Pujol w Katalonii. Najstarszy syn został przyłapany na granicy hiszpańskiej z kilkoma walizkami banknotów od 100 do 500 euro. Ten mężczyzna pełni wysokie funkcje w administracji katalońskiej i dorobił się kolekcji aut, tj. Ferrari, Mercedes i BMW. Dopiero teraz zaczynają wychodzić te „kwiatki” na jaw, kiedy hiszpański fiskus rozpoczął wojnę z establishmentem katalońskim, który dotychczas był obłaskawiany przez rząd federalny w Madrycie różnymi przywilejami – wskazał dziennikarz.

Witold Gadowski odniósł się również do działalności Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara oceniając, że jest on „rzecznikiem czyścicieli warszawskich kamienic”.

Adam Bodnar zaczął mieć wątpliwości co do prawnych podstaw działania komisji reprywatyzacyjnej. Krótko mówiąc, zaatakował on tę komisję (chyba) w imieniu praw tzw. czyścicieli kamienic. Jakby nie było, to też są obywatele. Okazuje się zatem, że RPO Bodnar jest tak naprawdę rzecznikiem czyścicieli kamienic. Ci czyściciele też są obywatelami, ale są oni w znacznej mniejszości w stosunku do poszkodowanych przez ich działalność. Moim zdaniem, działalność Adama Bodnara jest coraz bardziej operetkowa. Gdyby nie fakt, że robi to za nasze pieniądze, można by się z tego śmiać i wystawiać jakieś komedyjki. Skoro natomiast robi to za pieniądze publiczne, to sądzę, że Najwyższa Izba Kontroli powinna się nim zająć, a za chwilę prokuratura – wskazał publicysta.

 

RIRM

drukuj