Frankowicze wyszli na ulice

Na ulicach Krakowa, Wrocławia, Łodzi i Gdańska strajkowały będą osoby, które wzięły kredyty we frankach szwajcarskich.

Postulaty protestujących to: powołanie komisji do spraw renegocjacji umów pod egidą rządu, usunięcie zapisów i klauzul abuzywnych z umów kredytowych, przewalutowanie kredytów denominowanych we frankach po kursie z dnia zaciągnięcia, a także wstrzymanie wszelkich egzekucji z tytułu takich kredytów.

Organizatorem protestów jest Pro Futuris, organizacja poszkodowanych kredytobiorców we frankach szwajcarskich. Jej inicjator Tomasz Sadlik zapowiada, że protesty będą odbywać się do skutku.

My chcemy negocjować z bankami. To znaczy nie chcemy pomocy rządu innej niż pomoc techniczna. Rząd powinien ponakładać przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów kary na banki, bo w każdych umowach są klauzule abuzywne. My chcemy tylko tego wsparcia i tego, żeby przeszły ustawy, które są już przygotowane przez dwie partie: PiS i PSL. Ustawy o uchyleniu bankowego tytuły egzekucyjnego i o przewalutowaniu właśnie naszych kredytów. Zaczęliśmy już tzw. strajk hiszpański. To w Hiszpanii bardzo dobrze zdało egzamin, jeśli bankowcy będą się opierali to zrobimy im małe wizyty w bankach. Będziemy protestować do skutku – zaznaczył Tomasz Sadlik.

Frankowicze obawiają się istotnego wzrostu rat kredytów w konsekwencji ostatniej decyzji szwajcarskiego Banku Centralnego. Przed tygodniem ogłosił on, że uwalnia kurs swojej waluty, co wywołało panikę na rynku. W miniony czwartek za franka trzeba było zapłacić rekordowe 5,19 zł, choć dzień wcześniej płacono za niego 3,57 zł.

RIRM

drukuj