PAP/EPA

Francja: protesty przeciwko reformie emerytalnej

Kolejny dzień trwają protesty we Francji. Mieszkańcy kraju sprzeciwiają się reformie emerytalnej. Nie chcą pracować ponad siły. Na ulice wyszły setki tysięcy osób, komunikacja miejska jest sparaliżowana.

Związkowcy z francuskiego transportu publicznego nadal strajkują. To już piąty dzień ich protestu. Większość linii paryskiego metra jest nieczynna. Tylko jedna trzecia tramwajów i autobusów wyruszyła w trasę.

– Nie rozumiem. Blokowanie transportu publicznego w Paryżu to nie jest właściwy sposób na protest. To niedopuszczalne, to zwróci się przeciwko nim. Przez nich nie możemy iść do pracy, tracimy dzień, to nie jest normalne – podkreślił Charles Ramm, mieszkaniec Paryża.

W Paryżu odnotowano dziś z rana korki o łącznej długości trzystu kilometrów. Mieszkańcy miasta mają podzielone zdanie co do strajku.

– Nie jestem przeciwny strajkowi jako takiemu, ale nie do końca rozumiem, o co proszą. Myślę, że to dość ciężki strajk, którego skutkiem jest sparaliżowanie dużej części regionu paryskiego. To wszystko jest trochę skomplikowane – mówił Simon Church, mieszkaniec Paryża.

Francuscy związkowcy oczekują, że rząd wycofa się z reformy emerytalnej. Zakłada ona wydłużenie wieku emerytalnego. Obecnie wynosi on sześćdziesiąt dwa lata dla kobiet i mężczyzn, jednak niektóre grupy zawodowe mają prawo do wcześniejszej emerytury. Francuski rząd ocenia, że Francji nie stać już na takie przywileje.

TV Trwam News

drukuj