fot. PAP/Tomasz Gzell

Fizjoterapeuci zapowiadają protest na wiosnę

Fizjoterapeuci zapowiadają na wiosnę protest. Do końca lutego będą wchodzić w spory zbiorowe. Bez porozumienia zakończyło się piątkowe spotkanie fizjoterapeutów i diagnostów z przedstawicielami resortu zdrowia i NFZ w sprawie podwyżki wynagrodzenia o 1200 zł.

Deklaracja w tej sprawie zapadła jesienią ubiegłego roku, gdy środowiska te przeprowadzały akcję protestacyjną. Aby do eskalacji protestu nie doszło, fizjoterapeuci i diagności mieli otrzymać podwyżkę w wysokości 1200 zł. Tymczasem z danych związku zawodowego pracowników fizjoterapii wynika, że powiększone wynagrodzenie trafiło tylko do pracowników co piątego szpitala.

Tomasz Dybek, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Fizjoterapii, nie kryje rozgoryczenia. Jak wskazuje, Ministerstwo Zdrowia realizuje postulaty pielęgniarek, a fizjoterapeutów i diagnostów są pomijane.

– Ministerstwo w ogóle nie widzi nas w systemie. Doszliśmy do ściany w rozmowach z ministerstwem, ponieważ dla ministra, jeśli fizjoterapeuta po studiach zarabia dzisiaj 2600 złotych, to jest to normalne. Pójdzie sobie na drugi etat, dorobi i nie ma żadnego problemu. Dysproporcje między fizjoterapeutami a innymi zawodami medycznymi na przykład pielęgniarkami są kosmiczne, przy tym samym poziomie wykształcenia. Ministerstwo nie widzi w tym problemu i nic z tym nie robi. Mało tego ministerstwo chce wyciągnąć fizjoterapeutów z systemu państwowego do prywatnego – mówi.

Wobec bierności w realizacji postulatów związkowcy nie wykluczają strajku, który najprawdopodobniej odbędzie się na wiosnę. Jak wskazują, to jedyna metoda by walczyć o swoje postulaty.

RIRM

drukuj