fot. pixabay.com

Farmy wiatrowe na Bałtyku alternatywą dla węgla

Odpowiedzią na odchodzenie od węgla ma być energia odnawialna. Jedną z głównych ról mają odegrać farmy wiatrowe na Morzu Bałtyckim.

Na Bałtyku Polska posiada jedne z najlepszych warunków do produkcji energii elektrycznej, dlatego trzeba w nie inwestować – wskazywał Artur Soboń, wiceminister aktywów państwowych.

– Nie podejmując wyzwań inwestycyjnych m.in. właśnie w energię produkowaną z farm wiatrowych na Bałtyku, zagrozilibyśmy bezpieczeństwu i konkurencyjności polskiej gospodarki – zaznaczył Artur Soboń.

Zgodnie z założeniami udział energii odnawialnej w polskiej energetyce ma do 2030 r. wynosić aż 21 procent. Jednym z takich źródeł mają być właśnie farmy wiatrowe na Bałtyku.

– Zakładamy, że do 2040 roku powstanie 11 GW mocy zainstalowanej. Jak szacują eksperci, do 2050 roku możemy ten potencjał pomnożyć co najmniej dwukrotnie, a nawet prawie trzykrotnie – podkreślał Ireneusz Zyska, wiceminister klimatu i środowiska.

W tym momencie najważniejszym wyzwaniem jest konieczność wypracowania rozwiązań, które pozwolą na rozwój polskich firm mogących świadczyć usługi i dostarczać rozwiązania techniczne w tym obszarze. Istotna jest też sprawa finansowania inwestycji.

– Aby to zrealizować, to przede wszystkim musi być sprawnie organizacyjnie, ale musimy też posiadać zasoby i środki finansowe do tego. Oczekujemy wsparcia Unii Europejskiej, bo to ona wymaga od Polski szybkiego odejścia od węgla. Jeśli Unia tego oczekuje, to musi nam w tym pomóc – zauważył Wojciech Dąbrowski, prezes PGE S.A.

To właśnie przez unijne naciski jesteśmy na etapie planowania, jak bezpiecznie odejść od wydobywania węgla. Trwają rozmowy nad umową społeczną między rządem a górnikami. W 2049 roku ma zostać zamknięta ostatnia kopalnia w Polsce.

TV Trwam News

drukuj