fot. PAP/Grzegorz Momot

Fala nienawiści wobec prezydenta po incydencie z pękniętą oponą

W sieci nie ustaje hejt wobec prezydenta Andrzeja Dudy po incydencie z pękniętą oponą w prezydenckiej limuzynie.

Do zdarzenia doszło kilka dni temu w czasie przejazdu prezydenckiej kolumny autostradą A4 w okolicach Lewina Brzeskiego. Auto wpadło w poślizg i zsunęło się do rowu. Prezydentowi, ani żadnej z towarzyszących mu osób nic się nie stało.

Jednak w  sieci tuż po zdarzeniu pojawiły się  skandaliczne komentarze, w głównej mierze członków i sympatyków  Komitetu Obrony Demokracji.  „Szkoda, że brzozy nie było”, „czekamy na replay – tym razem skuteczny” – to tylko niektóre z wpisów. Do grona hejterów dołączyli także lewicowo – liberalni dziennikarze m.in. Tomasz Lis, Beata Tadla i Jarosław Kuźniar.

Jak mówi dr Hanna Karp, medioznawca, reakcja dziennikarzy, którzy jeszcze niedawno aspirowali do roli autorytetów moralnych i mistrzów dziennikarstwa, zakrawa o patologię.

– W  tej sytuacji reakcje są nienormalne i nienaturalne, więc nie zastanawiałbym się może nad tymi hejtami, tylko nad stanem umysłu części polskiego mainstreamowego dziennikarstwa. W takim razie jest pytanie – w jaki sposób oni patrzą na inne wydarzenia, które dzieją się w kraju, na inne sprawy, czy w ogóle Polska ma dla nich jakiekolwiek znaczenie, jeżeli o prezydencie Rzeczypospolitej piszą tego typu haniebne komentarze. Mam wrażenie, że część tych nazwisk, bardzo przecież znanych i głośnych dziennikarzy, właściwie powinna pożegnać się z dziennikarstwem dlatego, że w tym momencie oni doszli do ściany i maksymalnie się skompromitowali. Nie wyobrażam sobie żeby mogli teraz spojrzeć w twarz swoim odbiorcom – ocenia dr Hanna Karp.

Obecnie Biuro Ochrony Rządu we współpracy z policją ustala przyczyny zdarzenia. Opolska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie incydentu. W ramach czynności przesłuchano już pierwszych świadków i zabezpieczono nagrania z miejsca zdarzenia.

RIRM

drukuj