fot. PAP/EPA

Fala demonstracji w Sudanie nasila się. Doszło do rozlewu krwi

W czasie ostatnich protestów w Sudanie zginęło 61 osób. To oficjalne dane Ministerstwa Zdrowia tego kraju. Według grupy lekarzy związanych z opozycją ofiar jest jednak ponad sto. Fala przemocy i brutalna reakcja sił porządkowych, wywołały zaniepokojenie opinii międzynarodowej.

Fala demonstracji antyrządowych przetacza się przez Sudan. Wywołały je podwyżki cen prawie wszystkich towarów. Demonstracje przekształciły się w protesty przeciwko trwającym od 30 lat rządom Omara Baszira. 11 kwietnia 2019 roku władzę w kraju przejęło wojsko.

– Protestujący już mieli wrażenie, że są u progu wolności, ale Baszir został usunięty pod presją protestujących, ale w wyniku wewnętrznego przewrotu. Władzę przejęła tymczasowa rada wojskowa, która obiecała przemiany, ale nie robiła tego, dlatego protesty znów zaczęły nabierać impetu – tłumaczy skomplikowaną sytuacje wewnętrzną w Sudanie dr Łukasz Fyderek z Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Ostatnie tygodnie są bardzo gorące. Protest okupacyjny przed siedzibą Ministerstwa Obrony w Chartumie trwał przez kilka tygodni. Miał on związek z toczącymi się negocjacjami przywódców cywilnych z rządzącą Tymczasową Radą Wojskową w sprawie składu nowego organu mającego objąć rządy w kraju.

– Ludzie się nie zatrzymują. Rewolucja się nie kończy. Kontynuujemy posuwanie się naprzód. Śmierć może przyjść w każdej chwili, w naszych łóżkach, na ulicy, gdziekolwiek – mówi Sudańczyk Tarek Awad.

Na początku tygodnia doszło do rozlewu krwi. Mogło zginać nawet ponad 100 osób a ok. 500 zostało rannych. Z Nilu wyławiane są kolejne ciała. Stany Zjednoczone stanowczo potępiły niedawne ataki na uczestników demonstracji. Waszyngton wezwał wojskowych, by przestali używać siły i rozpoczęli rozmowy z udziałem opozycji na temat rządu cywilnego i przyszłych wyborów.  ONZ podjęła decyzję o ewakuowaniu swego personelu z tego kraju.  W czwartek w ciągu całego dnia w Chartumie, a także w innych miastach Sudanu słychać było strzały. Do stłumienia protestów skierowano siły błyskawicznego wsparcia, będące formacjami paramilitarnymi

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj