fot. Monika Bilska

Europosłowie PiS i SP: Po groźbie weta Polska na celowniku w PE

Po zagrożeniu przez rząd, że zablokuje budżet unijny ze względu na mechanizm praworządności w Parlamencie Europejskim wzięto na cel Polskę – uważają politycy PiS i Solidarnej Polski. „Każdego dnia jest jakieś nowe uderzenie, kłamliwe w naszej ocenie, w Polskę” – podkreślił Patryk Jaki, europoseł Solidarnej Polski.

„Po informacji, że Polska zamierza złożyć weto (ws. budżetu UE – red.) mamy posiedzenie Parlamentu Europejskiego, na którym praktycznie każdego dnia jest jakieś nowe uderzenie, kłamliwe w naszej ocenie, w Polskę” – mówił na konferencji prasowej w Brukseli europoseł Solidarnej Polski, były wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki.

Przykładem ma być sprawozdanie roczne za lata 2018–2019 w zakresie praw podstawowych w Unii Europejskiej. W tekście, o którym deputowani rozmawiali we wtorek znalazło się m.in. stwierdzenie, że w UE nastąpiło poważne pogorszenie sytuacji w zakresie praw osób LGBTI prowadzące nawet do powstania „w jednym państwie członkowskim +stref wolnych od LGBTI+”.

Innym przykładem ma być środowa debata nad rezolucją ws. aborcji w Polsce w związku z niedawnym orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego. PE ma też dyskutować na temat pakietu budżetowego i łączenia go z praworządnością.

„W sprawozdaniu nt. karty praw podstawowych po raz kolejny powtórzono, że w Polsce istnieją strefy wolne od LGBT. To jest nieprawda” – podkreślał Patryk Jaki.

Jego zdaniem fakt, że UE zajmuje się tym tematem, a także aborcją dowodzi, że elity europejskie łamią praworządność, bo nie działają w granicach prawa, zarówno jeśli chodzi o prawo obyczajowe jak i rodzinne, które zgodnie z traktatami należą do państw członkowskich.

Były wiceminister sprawiedliwości zaznaczył ponadto, że warunkowość, czyli powiązane budżetu z praworządnością byłaby sprzeczna z traktatem. W nim bowiem – argumentował – wskazano na art. 7, jako na ten, w ramach którego mają być rozwiązywane problemy dotyczące unijnych wartości. Przepis ten wymaga jednak jednomyślności przed ukaraniem państwa członkowskiego.

„Jednomyślność wymyślono, bo w różnych państwach może być różne podejście do tożsamości, kultury, oświaty. Tak wymyślano ten traktat, ale oni dziś bezpośrednio ten traktat łamią” – ocenił deputowany EKR.

Europosłanka PiS Jadwiga Wiśniewska, która wzięła udział w debacie na temat raportu UE ws. praw podstawowych mówiła, że dokument ten jest „lewicowym manifestem”.

„Te prawa podstawowe są zawłaszczane przez lewicowo-liberalny mainstream w PE i rozciągane wedle tej lewicowej agendy” – oświadczyła.

Jej zdaniem dąży się do tego, żeby za prawo podstawowe uznana została aborcja, w przyszłości być może eutanazja, czy surogacja.

„W PE, który tak często mówi o prawach kobiet, w ogóle nie zwraca się uwagi na problem surogacji, czyli wykorzystywania kobiet, które żyją w nędzy do tego, żeby pod konkretne zamówienie rodziły dzieci” – powiedziała.

Jadwiga Wiśniewska zapowiedziała, że Polska będzie przypominać niemieckiej prezydencji, żeby ta przestrzegała wniosków ze szczytu z lipca tego roku ws. warunkowości.

„Rozciągnięcie mechanizmu praworządności poza zakres związany z defraudacją środków UE jest nadużyciem ze strony prezydencji niemieckiej” – zwróciła uwagę.

Europoseł PiS Ryszard Czarnecki krytykował koncepcję, z którą wyszedł premier Holandii Mark Rutte, by obejść weto Polski i Węgier i przyjąć porozumienie międzyrządowe 25 państw ws. funduszu odbudowy.

„Po brexicie, to Holandia jest krajem, który ma największy rabat, największą ulgę w składce członkowskiej (…). Premier Holandii ma interes w tym, żeby atakować Polskę, Węgry i inne kraje, aby odsuwać uwagę europejskiej opinii publicznej od własnego kraju, który płaci miliardy euro mniej rocznie” – zaznaczył Ryszard Czarnecki.

Europosłanka Beata Kempa (Solidarna Polska) zwracała uwagę, że UE nie może narzucać Polsce czegoś w kwestiach obyczajowych.

„Wyrok Trybunału Konstytucyjnego jest suwerenny i niepodważalny przez żadne ciało unijne. Dopuszczanie dyskusji na ten temat w PE, tylko dlatego, że jakiś eurodeputowany nie potrafi się przebić do świadomości swoich wyborców, w swoim kraju jest niedopuszczalne” – stwierdziła polityk.

PAP

drukuj