Europa w obliczu amerykańskich ceł
Nie milkną echa po decyzji Donalda Trumpa ws. nałożenia ceł. Rodzą się pytania, co zrobi teraz Europa i czy nie jest za późno na rozmowy.
Decyzja Donalda Trumpa wstrząsnęła całym światem. Minimalne cła, które zamierzają nałożyć Amerykanie na towary importowane z zagranicy, wyniosą 10 procent. 34-procentową taryfą Waszyngton chce objąć Chiny, z kolei 20-procentową Unię Europejską. Nerwowych reakcji nie brakuje, szczególnie po stronie Niemiec, których gospodarka – według ekspertów – może ucierpieć szczególnie – mówił politolog, prof. Tadeusz Marczak.
– Stany Zjednoczone są najważniejszym partnerem handlowym Niemiec. Wstępne obliczenia mówią, że jeśli te cła wejdą w życie, to gospodarka niemiecka poniesie w ciągu obecnej kadencji prezydenta Trumpa 200 mld euro strat. Przy czym przede wszystkim te straty będą dotyczyły przemysłu samochodowego, którego roczna wartość eksportu do Stanów Zjednoczonych przekracza 25 mld dolarów. Eksperci donoszą, że straty będą wynosiły około 11 mld dolarów – wskazał prof. Tadeusz Marczak.
Konsekwencje decyzji amerykańskiego prezydenta dotkną pośrednio także nasz kraj – zwrócił uwagę dr Jarosław Wąsowicz z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach.
– Polska nie produkuje samochodów, ale jesteśmy pewnym – po Słowacji – stosunkowo dużym zagłębiem produkcji części komponentów, surowców, części zamiennych, akcesoriów do produkcji samochodów. Jesteśmy także tzw. montownią samochodów. Marki zachodnie – włoskie marki, francuskie, niemieckie – są lokowane na rynku amerykańskim, których to części, komponenty produkuje się w Polsce, więc pośrednio z całą pewnością nas to dotknie – zwrócił uwagę dr Jarosław Wąsowicz.
Tu rodzi się pytanie, co powinna zrobić Europa w odpowiedzi na krok Amerykanów. Czy wziąć przykład z Chin, które ogłosiły już 34-pocentowe cła odwetowe na wszystkie towary z USA?
– Wszczynanie wojen handlowych nigdy nie kończy się dobrze. Nie wiem, co zrobi Europa. Zwykle, jeżeli jedno państwo nakłada cła, to drugie odpowiada tym samym. Mam nadzieję, że to nie skomplikuje sytuacji polskich przedsiębiorców – wskazał wiceminister cyfryzacji, Michał Gramatyka z Polski 2050.
– Uważam, że potrzebna jest rozmowa ze Stanami Zjednoczonymi, pokazująca, że my jako Polska, jesteśmy koalicjantem NATO, jednym z partnerów, który płaci dzisiaj na zbrojenia największą składkę; pokazująca, że niestety nakładanie ceł na artykuły ze strony Stanów Zjednoczonych powoduje osłabienie gospodarki – zaznaczył wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, Wiesław Szczepański z Lewicy.
Ta rozmowa powinna się już dawno rozpocząć – zwrócił uwagę poseł Zbigniew Kuźmiuk. Jednak żadne kroki w tym kierunku nie zostały podjęte.
– Przede wszystkim Unia Europejska już powinna być w negocjacjach ze Stanami Zjednoczonymi od dwóch miesięcy. Donald Trump to zapowiadał. Przecież UE doskonale wie, że ma nadwyżkę w handlu ze Stanami rzędu 200 mld euro, czyli gigantyczną. Sprzedaje towary za 320, kupuje za 120. Przynajmniej tak było w 2024 roku. Ta nadwyżka z roku na rok rośnie. Jesteśmy w sytuacji konieczności rozmowy z Amerykanami, a nie grożenia Amerykanom szabelką, bo to samobójstwo – wyjaśnił poseł PiS, Zbigniew Kuźmiuk.
Szanse na merytoryczne rozmowy państw Wspólnoty ze Stanami Zjednoczonymi były, lecz zostały zaprzepaszczone – wskazała szefowa Kancelarii Prezydenta, minister Małgorzata Paprocka.
– Była na to doskonała szansa. Pan prezydent w ramach prezydencji proponował szczyt UE-USA. Byłoby to świetne forum, żeby o różnych tego typu kwestiach rozmawiać. Pan premier zdezerterował, żadnego szczytu nie mamy, również nie mamy tego międzynarodowego. Dzisiaj pozostaje tylko dyskutowanie na ten temat, a można było realnie działać – podkreśliła Małgorzata Paprocka.
W przyszłym tygodniu w Warszawie spotkają się ministrowie finansów wszystkich państw członkowskich UE, by dyskutować m.in. o relacjach Europy ze Stanami Zjednoczonymi. Z kolei w poniedziałek w Brukseli zbierze się rada ministrów UE odpowiedzialna za politykę handlową Wspólnoty.
TV Trwam News




