fot. PAP/EPA

Europa nie reaguje na tragiczne wydarzenia w Egipcie

Przy takim pogromie i masakrze ludności w Egipcie wciąż brakuje ostrej reakcji ze strony Europy – powiedział ks. Waldemar Cisło. Dyrektor Polskiej Sekcji Organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie mówi, że obecnie wśród chrześcijan w Egipcie panuje obawa o przyszłość.

Obawę potęgują kolejne doniesienia o wzrastającej liczbie ofiar, palonych kościołach, klasztorach, szkołach, szpitalach i sklepach.

Ks. Waldemar Cisło przypomina również o trudnej sytuacji społeczno-gospodarczej Egiptu. To jeden z największych krajów, który importuje żywność – wyjaśnia.

– Jeden taksówkarz, który pracuje przy kościele – którym się opiekuje polski ksiądz w Kairze – mówi że ma siedmioosobową rodzinę, i pomimo tego, że dobrze zarabia jego rodzina tylko dwa razy w miesiącu jest w stanie kupić sobie mięso. To nam obrazuje, jaki jest poziom cen żywności. Te problemy się nawarstwiają i w końcu trzeba było znaleźć winnego. Powstały niepokoje społeczne. Bractwo muzułmańskie tylko zmieniało konstytucję, dążyło do opanowania wszelkich urzędów państwa i uczynienia z Egiptu państwa arabskiego. To był nadrzędny cel, a nie gospodarka, nie to jak się ludziom żyje. Stąd mamy drugą falę wybuchu niezadowolenia i gniewu. Żeby odwrócić uwagę od swojej nieudolności spalono 50 kościołów,  w tym 10 katolickich, wiele szkół, wiele budynków. To jest cena, którą płacą chrześcijanie – powiedział ks. Waldemar Cisło.

Dotychczasowa reakcja Europy na sytuację Egiptu jest niewystarczająca. Po raz kolejny okazało się jak niesprawne i bezwładne są organa UE, które kosztują duże pieniądze – podkreśla ks. Waldemar Cisło.

Gdy przychodzi do konkretnych problemów, nie są w stanie niczego zrobić. Mamy jedynie małe oświadczenie José Manuela Durão Barroso i to wszystko. Przy takim pogromie, przy takiej masakrze ludzi powinna być natychmiastowa reakcja ministrów spraw zagranicznych, natychmiastowe zawieszenie kontaktów – przynajmniej na poziomie dyplomatycznym. To można szybko zrobić i pokazać, że się nie zgadzamy na taki scenariusz. To wygląda tak jakby cała Unia była na urlopie. Jeśliby natomiast trzeba było coś zrobić przeciwko Kościołowi Katolickiemu podejrzewam, że szybko by się znalazły i czas, i chęci – dodał ks. Waldemar Cisło.

Dziś przed południem zbierali się w trybie pilnym ambasadorowie państw unijnych, aby rozmawiać o kryzysie egipskim i ewentualnym nadzwyczajnym posiedzeniu ministrów spraw zagranicznych państw UE.

To, że spotkają się ambasadorowie wcale nie musi oznaczać, że dziś zapadnie ważna decyzja – zwraca uwagę Dariusz Sobków, były ambasador tytularny Polski przy UE.

– Zwołanie spotkania ambasadorów nie gwarantuje jeszcze podjęcia wiążących i skutecznych decyzji politycznych. Ktoś jeszcze w stanie Zimnej Wojny między wschodem, a zachodem mówił, że gdyby Rosjanie mieli atakować zachód to na pewno zrobiliby to w piątek wieczorem, albo sobotę rano. Oficerowie armii zachodnich bowiem w piątki popołudniu wyjeżdżali na weekendy. Jak widać skrajni islamiści dobrze wiedzą kiedy należy przystępować do ataku. Najlepiej w środku wakacji, bo wtedy dyplomaci unijni wypoczywają nad morzami i być może nawet sami jeszcze są w tych kurortach, bo nie zostali ostrzeżeni przez swoje MSZ żeby tam nie jechać. Można powiedzieć, że z jednej strony jest to sytuacja groteskowa, a z drugiej niezwykle dramatyczna. Setki osób tracą życie, a dyplomaci którzy są powołani do tego żeby je chronić są niezdolni do tego żeby się wspólnie spotkać – akcentował Dariusz Sobków.

RIRM

drukuj