fot. flickr.com

Estonia: Szef MSW przeciwny planowi ws. redystrybucji migrantów

Szef MSW Estonii Mart Helme zapowiedział dziś, że nie weźmie udziału w spotkaniu unijnych ministrów w poniedziałek na Malcie w sprawie automatycznego unijnego mechanizmu przyjmowania migrantów, za którym opowiadają się prezydent Francji i premier Włoch.

„Naszą symboliczną nieobecnością chcemy pokazać, że nie zamierzamy dyskutować o tej sprawie. Nie zostaniemy wciągnięci w tę debatę. Estonia nie zaakceptuje imigrantów na podstawie centralnego mechanizmu redystrybucji” – powiedział Helme, pełniący też funkcję wicepremiera i stojący na czele uważanej za nacjonalistyczną Konserwatywnej Partii Ludowej Estonii (EKRE), która wiosną tego roku po wyborach pierwszy raz weszła w skład rządu. Prezydent Francji Emmanuel Macron podczas spotkania w środę w Rzymie z premierem Włoch Giuseppe Contem poparł wprowadzenie automatycznego europejskiego mechanizmu przyjmowania imigrantów, ich redystrybucji oraz skutecznego odsyłania, aby Włochy czy Malta nie ponosiły pełnej odpowiedzialności za osoby przybywające do Europy przez Morze Śródziemne. Na spotkaniu poruszono także kwestię kar finansowych dla tych krajów, które odmawiają udziału we wspólnej polityce migracyjnej.

„Ta propozycja nie znajdzie poparcia” – ocenił Mart Helme w wypowiedzi dla estońskiego radia publicznego ERR.

Według niego „jest znacznie więcej krajów niż tylko Estonia”, które nie zaakceptują przedłożonego sposobu postępowania z imigrantami, a dyskusja będzie powracać. Mart Helme oraz inni politycy partii EKRE, wchodzącej w skład trójpartyjnej centroprawicowej koalicji rządowej, kierowanej przez premiera Juriego Ratasa, znani są ze swoich antyimigranckich wypowiedzi. W ostatnim tygodniu Mart Helme poinformował, że zlecił zbadanie prawnych możliwości zniesienia bezwizowego wjazdu obywateli Ukrainy, którzy według niego są problemem dla Estonii borykającej się ze względu na położenie geograficzne z migracją ze wschodu. Według ministra rosnąca liczba osób z Ukrainy przybywających do kraju jest „koniem trojańskim”, głównie z uwagi na rosyjskie wpływy w Estonii. W liczącej ponad 1,3 mln mieszkańców Estonii, rosyjska mniejszość stanowi blisko jedną czwartą społeczeństwa.

PAP

drukuj