Emerytury będą niższe

Premier Donald Tusk nie mówił w exposé o poszerzaniu grupy służb uprawnionych do emerytur mundurowych, więc nie będzie ona powiększana – tłumaczył wczoraj senatorom wiceminister spraw wewnętrznych Michał Deskur.

O włączenie do systemu emerytalnego mundurówki upominają się m.in. Straż Marszałkowska i Służba Celna.

Sejmowa Komisja Obrony Narodowej zarekomendowała wczoraj Senatowi przyjęcie ustawy o uposażeniu emerytalnym pracowników służb mundurowych bez żadnych poprawek. Ustawą Senat zajmie się w najbliższą środę.

Uchwalona przed tygodniem przez Sejm ustawa o emeryturach mundurowych zakłada, że pracownicy służb mundurowych będą przechodzić na emeryturę nie po 15 latach służby, lecz po 25 latach, pod warunkiem że osiągną wiek co najmniej 55 lat. Zmiana przepisów o przechodzeniu na emeryturę dotyczyć będzie jedynie nowych pracowników mundurówki, którzy do pracy przyjdą po wejściu w życie ustawy, od przyszłego roku.
O włączenie do systemu emerytur służb mundurowych cały czas upominają się m.in. Służba Celna i Straż Marszałkowska. Wiceminister spraw wewnętrznych Michał Deskur wyjaśniał senackiej Komisji Obrony Narodowej, że na to jednak nie ma szans. Bo projekt dotyczący służb mundurowych jest realizacją postulatu zawartego w exposé, a Donald Tusk o poszerzeniu uprawnionych do emerytur mundurowych wówczas nic nie mówił. – Ta propozycja jest bezpośrednio sprzeczna z exposé pana premiera, tak że nie możemy jej poprzeć – wyjaśniał Deskur.

Według wiceministra, są dwa zasadnicze cele reformy emerytur mundurowych: zachęcenie funkcjonariuszy do dłuższej służby oraz zwiększenie efektywności wydatków budżetu państwa. Jako że zmiany w systemie emerytalnym mają dotyczyć jedynie nowych funkcjonariuszy i żołnierzy, pierwszych skutków finansowych ustawy dla budżetu państwa rząd spodziewa się za 15 lat. Wtedy nie będzie musiał wypłacać emerytur, które wypłacałby, gdyby pracownicy mundurówki przeszli na emerytury według obecnych zasad, po 15 latach służby. Według Deskura, oszczędności sięgnęłyby około 6 mln zł po stronie MON i 52 mln zł po stronie MSZ.

Zachęcać, ale czym?
Deskur poinformował, że za wydłużeniem aktywności zawodowej pracowników mundurówki przemawia m.in. to, że obecnie około jednej trzeciej z nich przechodzi na emeryturę po przepracowaniu ponad 15 lat. W 2010 r. 38 proc. przechodzących na emeryturę odchodziło po przepracowaniu w służbach mundurowych 15-20 lat. W ubiegłym roku odsetek ten wyniósł 36 procent. Wątpliwości co do przedstawionych przez wiceministra Deskura celów reformy wyraził przewodniczący Zarządu Głównego NSZZ „Solidarność” Policjantów Antoni Duda, zwłaszcza jeśli chodzi o wspomniane przez Deskura zachęcanie do dłuższej służby. – Zachęcać, ale czym? Na pewno nie wartością emerytury w przyszłości – mówił Duda.

W rządowym projekcie ustawy o emeryturach mundurowych rząd zmienił zapis dotyczący obliczania wysokości emerytury. Ze związkami zawodowymi rząd konsultował projekt zawierający zapis, że wysokość emerytury będzie obliczana na podstawie trzech lat pracy. Dopiero po przeprowadzeniu konsultacji społecznych zmieniono to sformułowanie, ustalając – i w takiej wersji Sejm ustawę uchwalił – że emerytura pracowników mundurówki będzie ustalana na podstawie dziesięciu kolejnych, wybranych przez funkcjonariusza lat służby. – W przyszłości – jeśli to przeliczymy – jeśli będzie emerytura z tych dziesięciu lat, to ta jej wartość realna spadnie mniej więcej o 15 procent. Tutaj jest cała zagadka tej zmiany. Emerytura będzie niższa – powiedział Duda. Jak zaznaczył, zmiany w emeryturach mundurowych nie będą zachęcać do dłuższej pracy, lecz raczej do niej zmuszać. Skrytykował także wprowadzenie wieku emerytalnego na poziomie 55 lat. Zaznaczył, że spójna była koncepcja, aby żołnierze i funkcjonariusze przechodzili po 25 latach służby po ukończeniu co najmniej 50 lat.

Artur Kowalski

drukuj