fot. Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Ekstra mycie

Służby miejskie Warszawy zleciły czyszczenie pomnika „Czterech Śpiących” poprzez ścieranie wierzchniej warstwy płyt, choć można to zrobić środkami chemicznymi i dziesięć razy taniej. Dwóm studentom, którzy oblali go farbą, grozi wyrok.

Kierując się pobudkami patriotycznymi, dwóch młodych ludzi oblało trzy lata temu z okazji 17 września sowieckie monumenty na pl. Wileńskim i w parku Skaryszewskim. Prokuratura od tego czasu ściga ich pod zarzutami znieważenia pomnika, a sąd zaznacza, że mogą zostać skazani za uszkodzenie go.

Jak wynika z zeznań pracowników firm, które czyściły wówczas pomniki, służby miejskie zdecydowały się na dwie odmienne metody usunięcia farby.

W przypadku pomnika tzw. Czterech Śpiących zastosowano metodę inwazyjną, polegającą na starciu szlifierką wierzchniej warstwy płyt z piaskowca pokrywającego monument.

– Polegało to na zeszlifowaniu warstwy kilku milimetrów, do centymetra, zależnie od wżerów w płytach diametowymi frezami – zeznał w Sądzie Rejonowym Warszawa-Praga Północ kamieniarz Janusz J. z jednej ze stołecznych firm. – Piaskowiec po kilkudziesięciu latach robi się porowaty, zewnętrzna warstwa staje się rzadka – tłumaczył. Pytany przez obrońców oskarżonych, czy znał inne metody usuwania farby z piaskowców, powiedział, że nie. Kamieniarz zeznał, że prace przy usuwaniu trwały kilka dni i pracowały przy tym trzy osoby. Koszt wyniósł ponad 11 tys. złotych.

W tym samym czasie farbę z pomnika wdzięczności w parku Skaryszewskim inna firma usunęła całkowicie inną metodą, nieinwazyjną. I to za kwotę nieprzekraczającą tysiąca złotych.

– Usuwa się farbę wodą pod wysokim ciśnieniem, ma miejsce wstępne rozmiękczenie farby przy użyciu środków chemicznych i spłukanie pod ciśnieniem gorącą wodą – tłumaczył budowlaniec Daniel K. – Nakłada się żel, który rozmiękcza farbę, a potem płyn, który wchodzi w pory kamienia. Proces powtarza się do chwili osiągnięcia efektu, nie uszkadzając kamienia; woda pod odpowiednim ciśnieniem nie uszkodzi kamienia – podkreśla.

– To jest standardowa metoda, jedyna metoda nieinwazyjna, nieuszkadzająca kamienia. Szlifowanie, piaskowanie to są metody inwazyjne – mówił Daniel K.

Gdy sędzia pokazał mu zdjęcia pomnika „Czterech Śpiących”, powiedział, że można było zastosować do usunięcia farby taką samą metodę. – To jest inny rodzaj piaskowca, ale zrobiłbym to tak samo. Firma istnieje 8 lat, nie jest to nowatorska metoda, od początku stosujemy taką metodę – ocenił mężczyzna.

– On jest nawet lepszy do czyszczenia wodą, bo jest twardszy, piaskowiec czerwony jest mniej nasiąkliwy – dodał. Oceniał, że koszt czyszczenia pomnika „Czterech Śpiących” wyniósłby w granicach 500-600 złotych.

Poza tym, według zeznań kamieniarza Janusza J., służby miejskie mogły doprowadzić nawet do głębszego wsiąknięcia farby w pomnik wskutek niewłaściwego procesu usuwania. – Służba oczyszczania miasta próbowała to zmyć. Nie wychodziło im to. Chcieli zmyć rozpuszczalnikiem. Można to zrobić, ale z gładkiej powierzchni. Użycie rozpuszczalnika na powierzchni porowatej powoduje jeszcze większe wsiąkanie farby – zeznał kamieniarz.

Dlaczego służby miejskie wybrały dziesięć razy kosztowniejszą metodę, w dodatku inwazyjną? Czy chciano uniknąć negatywnych reakcji ambasady rosyjskiej? – Pomnik był pozasłaniany, żeby się żadne zdjęcia do mediów nie przedostały, policja tego pilnowała – relacjonuje Janusz J., który obserwował działania służb miejskich i ich reakcje. – Bali się negatywnej reakcji ze strony ambasady Rosji. 20 września jest jakieś święto Armii Czerwonej – dodał.

Proces ma się zakończyć 12 lutego i wówczas należy się spodziewać także wyroku w tej sprawie.

Zenon Baranowski/Nasz Dziennik

drukuj