Ekonomista M. Kękuś: Nie pamiętam, żeby w tak radykalny sposób rosło zadłużenie naszego państwa
Moim zdaniem mamy bardzo ograniczone możliwości zadłużenia się i należy dokonać tutaj jakichś zmian w zarządzaniu finansami państwa, ponieważ nie pamiętam, żeby w tak radykalny sposób rosło zadłużenie naszego państwa – mówił Mariusz Kękuś, ekonomista, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja. Dodał, że dług jest negatywnym zjawiskiem i przede wszystkim dynamika wzrostu tego długu sprawia, że instytucje takie właśnie jak Fitch, agencje ratingowe są tym zaniepokojone i to na pewno trzeba opanować.
Agencja Fitch Ratings potwierdziła długoterminowy rating Polski w walucie obcej na poziomie „A-„, z perspektywą negatywną ze względu m.in. na wysoki deficyt budżetowy, rosnące zadłużenia oraz ryzyko dalszego wzrostu wydatków w okresie przedwyborczym. Do tego dochodzi coraz ostrzejszy konflikt między rządem a prezydentem, który może utrudniać prowadzenie stabilnej polityki gospodarczej. Rząd przekonuje, że polska gospodarka pozostaje silna, natomiast otoczenie prezydenta RP alarmuje o bardzo trudnej sytuacji finansów publicznych.
– To jest sytuacja, w której z jednej strony mamy wysoką ocenę zdolności kredytowej, ten poziom „A-” oznacza silną zdolność do spłaty zobowiązań, natomiast z drugiej strony agencja ratingowa wskazuje na problemy, z którymi się musimy borykać. Dwa główne problemy to rosnący deficyt finansów publicznych i rosnący dług sektora instytucji rządowych i samorządowych. Tutaj mamy dość duże tempo wzrostu, jeżeli plan na 2028 rok, zakłada, że ten poziom będzie nawet na poziomie 72,7 procent – wyjaśnił Mariusz Kękuś.
Dodał, że ta tendencja wzrostowa jest widoczna już od kilku lat.
– Niestety to tempo zadłużenia jest ogromne. Deficyt w 2026 roku w relacji do PKB to poziom 6,9 proc., w 2023 było to 5,3 proc., a należy przypomnieć, że jesteśmy w procedurze nadmiernego deficytu, gdzie Komisja Europejska monitoruje stan naszych finansów i mieliśmy mieć poprawę, jeżeli chodzi o stan finansów. Natomiast – jak widać – idzie to w drugą stronę. W ostatnich trzech latach, mówię tutaj w 2024 roku, mieliśmy deficyt budżetu państwa na poziomie około 210 mld zł, w 2025 było to bodajże 275 mld zł, teraz też to jest około 280 mld zł – podkreślił ekonomista.
Wskazał, że sam dług instytucji rządowych i samorządowych to jest wzrost w przeciągu ostatnich lat o około 750 mld złotych.
– Trzeba zwrócić uwagę, że przy wzroście tego długu rosną koszty jego obsługi oczywiście. Na razie mamy stabilną sytuację, jeśli chodzi o kwestię dotyczącą stóp procentowych i na to też Agencja Fitch wskazywała, że nasza polityka pieniężna i polityka dotycząca kursów walutowego jest stabilna, natomiast my nie wiemy, co się wydarzy, jak będzie wyglądała sytuacja geopolityczna, czy nie będzie jakichś wstrząsów, które wpłyną w dłuższej perspektywie czasowej na zmiany tych stóp procentowych, a co za tym idzie, zmianą kosztów obsługi długu – wyjaśnił.
W przyszłorocznym budżecie ma znaleźć się bardzo wysoki deficyt. Między innymi według Kancelarii Prezydenta RP zadłużenie państwa przekroczy 2 biliony złotych.
– Moim zdaniem mamy bardzo ograniczone możliwości zadłużenia się i należy dokonać tutaj jakichś zmian w zarządzaniu finansami państwa, ponieważ nie pamiętam, żeby w tak radykalny sposób rosło zadłużenie naszego państwa, te wskaźniki bardzo się pogorszyły i na to między innymi zwraca uwagę agencja ratingowa, która jest zaniepokojona tym i dlatego mamy perspektywę negatywną. Oczywiście będzie to obserwowane z jednoczesnym wskazaniem na to, że gospodarka jest stabilna, inflacja jest na relatywnie niskim poziomie, bezrobocie jest relatywnie niskie, ten wzrost gospodarczy mamy przyzwoity w 2026 roku ponad 3 proc., w 2027 będzie troszkę gorzej, troszeczkę poniżej 3 procent (…). Dług jest negatywnym zjawiskiem i przede wszystkim dynamika wzrostu tego długu sprawia, że instytucje takie właśnie jak Fitch, agencje ratingowe są tym zaniepokojone i to na pewno trzeba opanować, ponieważ na dłuższą metę koszty obsługi długu będą rosły i w związku z tym będzie brakowało na inne wydatki, bo będzie trzeba płacić odsetki do naszych wierzycieli – akcentował ekonomista.
Całą rozmowę z Mariuszem Kękusiem można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl



