fot. pixabay.com

Ekonomiści: pod koniec roku wydatki budżetowe mogą wzrosnąć

Ekonomista Mariusz Kękuś powiedział, że wzrost deficytu budżetowego w Polsce wynika w dużej mierze z wysokich wydatków na zbrojenia, związanych z sytuacją przy wschodniej granicy Polski.

Według najnowszych danych resortu finansów, na koniec października deficyt wyniósł nieco ponad 227 mld zł, co stanowi prawie 79 proc. planowanego rocznego deficytu. To oznacza niemal trzykrotny wzrost w porównaniu z całym rokiem 2023. Dochody budżetu osiągnęły niemal 472 mld zł, co stanowi 74,5 proc. kwoty zaplanowanej na cały rok. Z kolei wydatki sięgnęły prawie 699 mld złotych.

Ekonomista Mariusz Kękuś uważa, że pod koniec roku wydatki mogą wzrosnąć, a budżet może wymagać nowelizacji.

– Nie wiadomo do końca, jak skończy się rok, czy nie przekroczymy 289 miliardów i czy budżet jeszcze nie będzie do końca roku nowelizowany. Jeżeli chodzi o dochody, to jeżeli popatrzymy na dochody z VAT-u, to one są o ponad 20 miliardów wyższe niż w analogicznym okresie 2024 roku. Nie da się porównywać dochodów z PIT i CIT, dlatego że mieliśmy przeprowadzoną reformę ministra Domańskiego. Tutaj na przykład w PIT, czyli podatku dochodowym od osób fizycznych, mamy w tym momencie zero. Natomiast jeżeli porównywać by to do tych zasad, które obowiązywały w roku 2024, to też byłoby trochę więcej – wskazał Mariusz Kękuś.

Ekonomista zauważa, że deficyt pozostanie wysoki, jeśli utrzymane zostaną duże wydatki na zbrojenia w kolejnych latach. To z kolei – jak dodał – jest uzasadniane koniecznością obrony przed potencjalną agresją Rosji.

RIRM

drukuj