fot. pixabay.com

E-papierosy nie pomagają w rzucaniu nałogu tytoniowego

Korzystanie z e-papierosów nie pomaga palaczom rzucić palenia; wręcz przeciwnie – zwiększa prawdopodobieństwo powrotu do tradycyjnych papierosów – ustalili naukowcy z San Diego (USA).

Badacze poinformowali o tym w publikacji na łamach „JAMA Network Open”. [czytaj więcej]

Jakiś czas temu amerykańskie Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) zasugerowało, że palacze, którzy nie są w stanie rzucić nałogu, mogą odnieść korzyści zdrowotne zamieniając tradycyjne papierosów na e-papierosy, co z czasem pomoże im całkowicie uwolnić się od palenia. Jednak w rzeczywistości nie istniało wiele badań potwierdzających to zalecenie.

Teraz naukowcy z University of California w San Diego oraz UC San Diego Moores Cancer Center jednoznacznie wykazali, że używanie elektronicznych papierosów wcale nie pomaga w porzuceniu nałogu.

„Nasze odkrycie sugeruje, że osoby, które rzuciły palenie i przeszły na e-papierosy lub inne wyroby tytoniowe, w rzeczywistości miały większe ryzyko powrotu do palenia zwykłych papierosów w ciągu następnego roku. Ryzyko to było o 8,5 proc. wyższe niż u ludzi, którzy po prostu porzucili wszelkie wyroby tytoniowe” – mówi pierwszy autor omawianego badania, dr John Pierce.

„Rzucenie palenia jest najważniejszą rzeczą, jaką palacz może zrobić, aby poprawić swoje zdrowie” – dodaje.

„Tymczasem dowody pokazują, że przejście na e-papierosy nie tyle nie ułatwia, ale wręcz utrudnia całkowite i długotrwałe wyzwolenie się od papierosów” – podkreślił.

Zespół dr. John’a Pierce’a wykorzystał dane z ogólnokrajowego badania poświęconego ocenie zdrowia osób palących papierosy (obecnie i w przeszłości). Zawierały one informacje o 13 604 palaczy (zebrane w latach 2013-2015), których losy śledzono przez dwa lata, aby zbadać ich nawyki związane z korzystaniem z 12 różnych wyrobów tytoniowych.

Podczas pierwszej corocznej obserwacji okazało się, że 9,4 proc. badanych udało się rzucić palenie. Spośród nich 62,9 proc. całkowicie wyzwoliło się od tytoniu, a pozostałe 37,1 proc. przeszło na inną jego formę, w tym 22,8 proc. na e-papierosy (17,6 proc. korzystało z nich codziennie).

Zauważono, że niedawni palacze, którzy przerzucili się na elektroniczne papierosy, częściej byli pochodzenia nielatynoskiego, mieli wyższe dochody, wyższe wyniki uzależnienia od tytoniu i postrzegali e-papierosy jako mniej szkodliwą alternatywę dla tradycyjnego palenia.

Druga coroczna obserwacja ujawniła z kolei, że osoby, które przeszły na e-papierosy lub inne wyroby tytoniowe, były bardziej narażone na nawrót nałogu w porównaniu do byłych palaczy, którzy całkiem porzucili tytoń. Łącznie różnica ta wynosiła 8,5 punktu procentowego.

Wśród tych, którzy powstrzymywali się od wszelkich wyrobów tytoniowych, 50 proc. udało się nie wrócić do nałogu przez 12 miesięcy lub dłużej (po drugiej obserwacji), co uznano to za udane wyjście z nałogu. Natomiast w grupie, która przestawiła się na e-papierosy, odsetek ten wyniósł 41,5 proc.

Obserwacje ujawniły również, że osoby, które chcąc uwolnić się od nałogu zastąpiły tradycyjne papierosy elektronicznymi, nie tylko częściej powracały do regularnego palenia, ale też były bardziej skłonne do podejmowania kolejnych prób rzucenia palenia. Naukowcy twierdzą, że w grupie tej daje się zauważyć charakterystyczny wzór chronicznego rzucania palenia i następujących po nich nawrotów do nałogu.

„Było to pierwsze badanie, w którym dogłębnie przeanalizowano to, czy przejście na pozornie mniej szkodliwe źródło nikotyny może być utrzymane w czasie bez nawrotu do palenia papierosów tradycyjnych. Niestety, nie znaleźliśmy na to żadnych dowodów” – podsumowuje dr John Pierce.

PAP

drukuj