(fot.PAP/EPA)

Dziennikarz skazany za tajne dokumenty

Izraelski sąd zatwierdził ugodę, na mocy której dziennikarza Uri Blau został skazany na cztery miesiące prac publicznych za posiadanie tajnych dokumentów. To koniec kilkuletniej afery wokół przecieków z armii i granic wolności prasy w Izraelu.

„Nie ma wątpliwości, że gdy narodowe bezpieczeństwo jest porównywane do wolności prasy i prawa do informacji, jako niezbywalnych praw, to bezpieczeństwo narodowe jest ważniejsze. Choćby z tego prostego powodu, że bez bezpiecznej egzystencji państwa i obywateli nie byłoby ani prasy ani czytelników” – powiedział w sędzia Ido Drujan, cytowany przez dziennik „Haarec”.

Blau, dziennikarz gazety „Haarec”, na podstawie tajnych dokumentów wojskowych wyniesionych przez młodą żołnierkę, opublikował artykuły śledcze o tym, jak izraelskie wojsko wbrew instrukcjom Sądu Najwyższego zabiło oskarżonych o terroryzm Palestyńczyków, mimo że istniała możliwość ich aresztowania. Anat Kamm, żołnierka, która dostarczyła Blau dokumenty, została skazana w październiku zeszłego roku i odsiaduje wyrok 4,5 roku więzienia.

W grudniu 2006 roku izraelski Sąd Najwyższy ograniczył stosowanie celowych zabójstw (targeted killings) – uznając je za nielegalne, gdy istnieje możliwość aresztowania.

W czerwcu 2007 roku dwóch Palestyńczyków zostało zastrzelonych przez izraelską armię. Do wiadomości publicznej wojsko podało, że ich śmierć nastąpiła w wyniku przypadkowej wymiany ognia podczas rutynowej obławy na Zachodnim Brzegu.

W listopadzie 2008 roku Uri Blau opublikował artykuł na podstawie dokumentów wyniesionych przez Anat Kamm służącą w siedzibie dowództwa izraelskiej armii. Z dokumentów wynikało, że śmierć jednego z Palestyńczyków zabitych w czerwcu 2007 roku nie była przypadkowa, ale była wcześniej zaplanowanym „celowym zabójstwem”, a wojsko świadomie wprowadziło w błąd izraelską opinię publiczną.

Pod koniec 2009 roku Kamm została osadzona w areszcie domowym, a sąd zakazał prasie pisania o całej sprawie, a nawet o samym zakazie. Po kilku miesiącach doszło do absurdalnej sytuacji, w której zagraniczna prasa donosiła o sprawie Kamm, a izraelska prasa milczała.

W kwietniu 2010 roku sąd pozwolił w końcu izraelskiej prasie pisać o areszcie i przecieku, a na światło dziennie wyszły różne szczegóły sprawy.

W kolejnych miesiącach Uri Blau zwrócił posiadane dokumenty wojskowe. Kamm za wyniesienie 2 tys. dokumentów, z czego 700 było tajnych lub ściśle tajnych, groziło do 15 lat więzienia. Jednak na podstawie ugody sądowej, Kamm została skazana w październiku zeszłego roku na cztery i pół roku więzienia.

W maju br. prokurator generalny postanowił postawić w stan oskarżenia również Uriego Blau za posiadanie tajnych dokumentów bez zezwolenia. Również jemu groziły lata więzienia. W czerwcu prokuratura zawarła z nim wstępną ugodę, którą sąd ostatecznie zatwierdził w poniedziałek. Blau przyznał się do bycia winnym posiadania tajnych dokumentów bez zamiaru zaszkodzenia bezpieczeństwu narodowemu, za co został skazany na cztery miesiące prac publicznych.

W liście otwartym wycofania zarzutów wobec Blaua domagał się Międzynarodowy Instytut Prasy (International Press Institute). Zarówno dziennik „Haarec”, sam Blau, jak i Jerozolimskie Zrzeszenie Dziennikarzy krytykowało ugodę jako niebezpieczny precedens skazywania dziennikarza za posiadanie tajnych dokumentów.

PAP

drukuj