Dymisja premiera Rumunii
W Rumunii dymisja premiera. Jego kandydat nie znalazł się w drugiej turze wyborów prezydenckich. Jeśli wygra George Simion, może zrobić premierem Calina Georgescu.
George Simion wygrał pierwszą turę z blisko dwukrotnie lepszym wynikiem od Calina Georgescu, zwycięzcy wcześniejszych, unieważnionych wyborów, którego nie dopuszczono do startu w powtórce.
– Rumuni w ten sposób pokazali czerwoną kartkę Komisji Europejskiej, która w sposób bezczelny, pozaprawny i totalitarny kazała unieważnić wybory – powiedział dr Bogdan Pliszka z Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego.
W drugiej turze nie ma przedstawiciela koalicji rządzącej. Wyrzucił go z niej burmistrz Bukaresztu. Porażka wiąże się z nowym trzęsieniem ziemi, tym razem w rządzie.
– To prowadzi do mojej rezygnacji ze stanowiska premiera – mówił Marcel Ciolacu, dotychczasowy premier Rumunii.
Premier Marcel Ciolacu chce, by jego ugrupowanie wyszło z koalicji rządzącej. Argumentuje, że koalicja, utworzona w grudniu, nie otrzymała legitymacji wyborczej. Decyzja premiera uprzedza ruch nowego prezydenta, który – według Marcela Ciolacu – i tak odwołałby go z funkcji. Ministrowie rządu mają pełnić swoje funkcje tymczasowo. Wszystko wskazuje na to, że po wyborach prezydenckich powstanie nowa koalicja. Do jej utworzenia potrzebne będą negocjacje między partiami a prezydentem. Zwycięzca pierwszej tury George Simion chce, by wzrosła rola Calina Georgescu.
– Możemy utworzyć większość i mieć go jako premiera. Możemy też przeprowadzić przedterminowe wybory lub możemy ogłosić referendum i zapytać narodu rumuńskiego, kogo chcą jako przywódcę kraju – podkreślił George Simion, zwycięzca pierwszej tury wyborów prezydenckich w Rumunii.
Calin Georgescu udzielił George Simionowi poparcia przed pierwszą turą wyborów prezydenckich. Politycy razem pojawili się w lokalu wyborczym, by oddać głos.
TV Trwam News



