fot. PAP/EPA

Drugi dzień wyborów parlamentarnych w Czechach

Czesi wybierają nowy parlament. O fotel premiera walczą liderzy trzech ugrupowań. Największe szanse na zwycięstwo ma obecny szef rządu Andrej Babisz.

Izba poselska w Czechach liczy 200 miejsc, o które walczą politycy 22 ugrupowań politycznych. Rozdrobnienie w czeskim parlamencie powoduje, że żadna partia nie ma przeważającej większości – zauważa prof. Tomasz Kubin.

– To, co wiemy na pewno, to to, że żadna partia startująca samodzielnie nie uzyska większości bezwzględnej. Przyszły rząd będzie musiał być tworzony przez koalicję – podkreśla dr hab. Tomasz Kubin z Uniwersytetu Śląskiego.

Największe szanse na fotel premiera ma obecny szef rządu lider partii Ano, Andrej Babisz, lider centroprawicowej koalicji Petr Fiala oraz lider Partii Piratów Ivan Bartosz. W ostatnich sondażach przedwyborczych prowadził obecny premier. Różnica wynosiła jednak tylko kilka punktów procentowych.

– Bardzo duże znaczenie będzie miało to, czy obecny koalicjant partii Andreja Babisza, czescy socjaldemokraci, dostanie się do parlamentu. Jeśli tak by się nie stało, chcąc utrzymać stanowisko Andrej Babisz będzie musiał wejść w koalicję z radykalnie lewicową partią postkomunistyczną – wskazuje dr hab. Tomasz Kubin.

Albo radykalnie prawicową – Partią Wolność i Demokracja Bezpośrednia. Na wynik wyborów z pewnością wpłynie też niedawna afera Pandora Papers, która zdecydowanie osłabiła poparcie dla obecnego premiera. Według informacji czeskiej policji premier Babisz brał udział w praniu brudnych pieniędzy i za pomocą spółek offshore kupował nieruchomości.

– Wierzę, że inne partie demokratyczne znajdą porozumienie i wreszcie uda się pozbyć Andreja Babisza z funkcji premiera, bo stworzył ogromne szkody – mówi Daniel Machyl, student.

Choć w wyborach startują kandydaci 22 partii i koalicji, to realne szanse na przekroczenie progu wyborczego ma tylko 8 z nich. Niemniej jednak, z zapowiedzi prezydenta Czech wynika, że Andrej Babisz będzie sprawował urząd premiera przez następną kadencję – zauważa dr hab. Tomasz Kubin.

– Jak obecnie urzędujący prezydent zapowiedział jeszcze przed wyborami, powierzy misję tworzenia rządu Andrejowi Babiszowi, nawet jeśli ten uzyska słabszy wynik niż te dwie wspomniane koalicje, dlatego że stwierdził, iż nie może powierzyć misji tworzenia rządu liderowi koalicji, która być może po wyborach od razu może się rozpaść – tłumaczy dr hab. Tomasz Kubin.

Równocześnie z wyborami do parlamentu odbywa się kilkanaście lokalnych referendów, w których Czesi mogą zdecydować w sprawie m.in. budowy elektrowni wiatrowej czy wycinki drzew.

Tworzenie nowego rządu zajmie co najmniej kilka miesięcy, co z punktu widzenia Polski ma duże znaczenie. Wygrana Andreja Babisza przesunie w czasie negocjacje w sprawie kopalni Turów. Jednak przegrana Babisza jeszcze bardziej utrudniłaby negocjacje ze względu na proekologiczne poglądy pozostałych kandydatów.

TV Trwam News

drukuj