Droga jest przed nami

Dwudziesty szósty raz spotkaliśmy się na Jasnej Górze jako Rodzina Radia Maryja. Jako rodzina. Każde spotkanie inne. Historia naszych rodzinnych spotkań to historia Kościoła i ojczystego domu. Ponownie zdałem sobie z tego sprawę podczas nocnej audycji, w której z radiowego archiwum przypominałem słowa pasterzy kierowane z Jasnej Góry do naszej rodziny. Przypominałem sobie wówczas, czym żyliśmy, jak wiele przeszliśmy, jak niełatwa była to droga. I zobaczyłem Bożą Opatrzność nad naszym domem. Nie mam wątpliwości, że jest to radio, którego Bóg chciał pośród nas. Bóg chciał, by fale radiowe stukały do ludzkich domów, prosząc o gościnę.

Boża wszechwiedza, dla której wszystko jest teraz, widziała drogę, która przed nami i dlatego Bóg wybrał Ją – Niewiastę depczącą głowę węża – na patronkę naszego radia. Radio o imieniu najpotężniejszej Służebnicy Pana. Cieszył się z tego imienia św. Jan Paweł II – nasz Przyjaciel z nieba – mówiąc: „Ja Panu Bogu codziennie dziękuję za to, że jest w Polsce takie radio i że się nazywa Radio Maryja”. Potrzebne jest to Imię! Bóg przewidział.

Wielokrotnie próbowano splądrować naszą rodzinę – z prawa do dobrego imienia, z zaufania, ze środków na utrzymanie. Poniewierano Ojca naszej rodziny. Bóg jeden wie, jak to wszystko wytrzymuje, umacnia nas i kieruje na budowanie dobra. Nie ma inwektywy, której nie wymierzono by w naszą rodzinę: „oszołomy”, „ciemnogród”, „wstecznictwo”, „faszyści”, „antysemici”, „homofoby”, „złodzieje”, „mohery” i wiele, wiele innych. Pluto na nas, by coś przyschło. Wykorzystywano do tego milionowe nakłady dzienników i czasopism, rozgłośnie radiowe i stacje telewizyjne, internet, angażowano hejterów, tworzono fake newsy, próbowano nas odczłowieczyć, wzbudzić nienawiść do naszej rodziny, wypisywano nam na drzwiach obraźliwe słowa, krzyczano pod naszym płotem, bezkarnie rysowano samochody, nękano kontrolami, nie dawano równych szans, prowokowano nawet podczas pielgrzymek – nasz dom miał przestać istnieć, a rodzina się rozproszyć. Próbowano nas rozbić o skały zgromadzenia redemptorystów, o Konferencję Episkopatu Polski, o Watykan, o urzędy państwowe. Angażowali się prezydenci i premierzy. Powracająca do Polski masoneria jako cel stawiała sobie „ostateczne rozwiązanie problemu Radia Maryja”. Przypomniał ostatnio na Jasnej Górze ks. abp Jan Romeo Pawłowski: „Pamiętaj, panie polityku, panie dziennikarzu, panie anonimowy internauto, coś odważny, bo cię nie widać, panie, który chciałbyś poniżyć kogoś tylko za to, że słucha tej, a nie innej rozgłośni, że ma takie, a nie inne poglądy, że ogląda tę, a nie inną telewizję – pamiętaj, że te mohery to są Twoje Babcie, Twoje Matki, Twoje Siostry, Sąsiadki. Pamiętaj, że to one, modlitwą i poświęceniem, uzyskują dla nas, dla ciebie także, u dobrego Boga, te dary, te łaski, te błogosławieństwa, których nie kupisz ani na Wschodzie, ani Zachodzie, dary, których ani na euro ani na dolary, ani na ruble nie przeliczysz”.

Bóg przewidział i natchnął, byśmy na odrzwiach domu napisali Imię „Niewiasty obleczonej w słońce” i aby Jej statua stała w radiowej kaplicy i byśmy wieczorem przy niej klękali i modlili się razem. W ten sposób wbrew temu co o nas mówią i myślą, będziemy rodziną ułożoną ewangelicznie, eklezjalnie i patriotycznie. Będziemy rodziną, w której są chciane i kochane dzieci, młodzież „szukająca tego, co w górze”, dorośli budujący na tym, co nie przemijające i seniorzy pokazujący jak wieść życie pobożne, uczciwe i roztropne.

Widziałem to ostatnio na Jasnej Górze. Więcej rodzin, więcej dzieci, więcej młodzieży. Rodzina Radia Maryja broniąca domu miłością, owocująca, jeśli dynamiczna i apostolska. Dlatego „Idźmy i głośmy”. Droga jest przed nami. Z Jej Imieniem. Odważnie.

o. Dariusz Drążek CSsR

drukuj