Dr Z. Kuźmiuk: Mamy do czynienia z politycznym przyzwoleniem na omijanie budżetu. Wpływy z podatku VAT są wyraźnie mniejsze, niż powinny być. Minister finansów chwali się, że one są dość wysokie, tylko zapomniał napisać, iż około 12 mld zł przerzucił z grudnia 2024 roku na styczeń tego roku
Mamy do czynienia z politycznym przyzwoleniem na omijanie budżetu, czyli prywatyzacją podatków (…). Podatki są niższe od przewidywanych, więc mówiąc szczerze, jeżeli tendencja miałaby się utrzymać, to wszystko wskazuje na to, że dochodów budżetowych w tym roku nie wykonamy. To będzie oznaczało jeszcze większą dziurę budżetową niż ta zapowiadana. Niestety to nie wróży dobrze na przyszłość (…). Jeżeli popatrzymy na wpływy dochodowe i upływ czasu, to wyraźnie widać, że start jest słaby, iż załamały się wpływy podatkowe (…). Nie ulega wątpliwości, że wpływy z podatku VAT są wyraźnie mniejsze, niż powinny być. Minister finansów chwali się, że one są dość wysokie, tylko zapomniał napisać, iż około 12 mld zł przerzucił z grudnia ubiegłego roku na styczeń tego roku. Chciał pokazać na papierze, że lepiej realizuje dochody budżetowe – mówił dr Zbigniew Kuźmiuk, ekonomista, poseł Prawa i Sprawiedliwości, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.
Deficyt budżetowy naszego kraju na 2025 rok to aż 290 miliardów złotych. Sytuacja jest tragiczna, a budżet wygląda źle. W poprzednich latach tradycją było to, że po pierwszych miesiącach w budżecie pojawiały się nadwyżki. Niestety, obecnie po dwóch miesiącach nasz kraj jest na minusie aż 36 miliardów złotych.
– Budżet wygląda źle. Od początku roku mamy głęboki deficyt, który na cały rok zaplanowany jest w wysokości 290 mld zł, a więc jest olbrzymi. Do tej pory przez okres rządów Prawa i Sprawiedliwości były także budżety deficytowe, tylko z mniejszym deficytem. Mimo to były budżety nadwyżkowe, bo tak się składa, iż w pierwszych miesiącach wydatki budżetowe są realizowane w mniejszym stopniu niż upływ czasu – na przykład zimą nie są realizowane niektóre inwestycje, w związku z tym nie przekazuje się pieniędzy. Do tej pory tradycją było, że po pierwszych miesiącach w budżecie były nadwyżki, natomiast teraz po dwóch pierwszych miesiącach 2025 roku mamy aż 36 mld zł deficytu – zauważył dr Zbigniew Kuźmiuk.
Jednym z powodów tak złej sytuacji budżetowej Polski jest załamanie się wpływów podatkowych. Przychody z podatku VAT są wyraźnie mniejsze niż powinny.
– Jeżeli popatrzymy na wpływy dochodowe, głównie z podatków i upływ czasu, to wyraźnie widać, że start jest słaby. Wyraźnie widać, iż załamały się wpływy podatkowe (…). Nie ulega wątpliwości, że wpływy z podatku VAT są wyraźnie mniejsze, niż powinny być. Minister finansów chwali się, że one są dość wysokie, tylko że zapomniał napisać, iż około 12 mld zł przerzucił z grudnia ubiegłego roku na styczeń tego roku. Chciał pokazać na papierze, że lepiej realizuje dochody budżetowe. Bardzo słabo jest również z wpływami z podatku PIT, a także podatku CIT płaconego przez przedsiębiorców – wskazał ekonomista.
Zbigniew Kuźmiuk oznajmił, że mamy do czynienia z politycznym przyzwolenie na prywatyzację podatków.
– Mamy do czynienia z politycznym przyzwoleniem na omijanie budżetu, czyli prywatyzacją podatków. Ten proces był bardzo usilnie obserwowany w poprzednim roku. Niespecjalnie widać, by coś zmieniło się w tej sprawie. Podatki są niższe od przewidywanych, więc mówiąc szczerze, jeżeli tendencja miałaby się utrzymać, to wszystko wskazuje na to, że dochodów budżetowych w tym roku nie wykonamy. To będzie oznaczało jeszcze większą dziurę budżetową niż ta zapowiadana. Niestety nie wróży dobrze na przyszłość – akcentował poseł PiS.
Obecnie polskie wydatki budżetowe są jedną trzecią wyższe niż dochody budżetowe. W zależności na co będą one przeznaczone albo dadzą dodatkowe fundusze w przyszłości, albo stworzą problem związany z niewypłacalnością państwa.
– Wydatki budżetowe są o jedną trzecią większe niż dochody budżetowe. Mówiąc precyzyjnie, jedną trzecią pieniędzy na wydatki trzeba pożyczyć. Dwie trzecie każdego wydatku ma być finansowane z realnych dochodów budżetowych, głównie podatkowych, a każdy wydatek budżetowy będzie miał w sobie jedną trzecią pożyczonych pieniędzy. Tak dzieje się we współczesnym świecie, iż w wielu krajach mamy do czynienia z deficytami. Realistycznym problemem jest to, na co przeznacza się wydatki. Jeżeli w przyszłości z tych pożyczonych pieniędzy realizujemy wydatki, które w przyszłości dadzą dodatkowe dochody, to wtedy to ma sens. Niestety jeżeli przeznaczamy te fundusze na tzw. przejadanie, to w przyszłości na pewno będziemy mieli problem związany z niewypłacalnością państwa – wyjaśnił dr Zbigniew Kuźmiuk.
Całą rozmowę z dr. Zbigniewem Kuźmiukiem można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl



