fot. PAP/Piotr Polak

Dr Z. Kuźmiuk: Mamy do czynienia z politycznym przyzwoleniem na omijanie budżetu. Wpływy z podatku VAT są wyraźnie mniejsze, niż powinny być. Minister finansów chwali się, że one są dość wysokie, tylko zapomniał napisać, iż około 12 mld zł przerzucił z grudnia 2024 roku na styczeń tego roku

Mamy do czynienia z politycznym przyzwoleniem na omijanie budżetu, czyli prywatyzacją podatków (…). Podatki są niższe od przewidywanych, więc mówiąc szczerze, jeżeli tendencja miałaby się utrzymać, to wszystko wskazuje na to, że dochodów budżetowych w tym roku nie wykonamy. To będzie oznaczało jeszcze większą dziurę budżetową niż ta zapowiadana. Niestety to nie wróży dobrze na przyszłość (…). Jeżeli popatrzymy na wpływy dochodowe i upływ czasu, to wyraźnie widać, że start jest słaby, iż załamały się wpływy podatkowe (…). Nie ulega wątpliwości, że wpływy z podatku VAT są wyraźnie mniejsze, niż powinny być. Minister finansów chwali się, że one są dość wysokie, tylko zapomniał napisać, iż około 12 mld zł przerzucił z grudnia ubiegłego roku na styczeń tego roku. Chciał pokazać na papierze, że lepiej realizuje dochody budżetowe – mówił dr Zbigniew Kuźmiuk, ekonomista, poseł Prawa i Sprawiedliwości, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Deficyt budżetowy naszego kraju na 2025 rok to aż 290 miliardów złotych. Sytuacja jest tragiczna, a budżet wygląda źle. W poprzednich latach tradycją było to, że po pierwszych miesiącach w budżecie pojawiały się nadwyżki. Niestety, obecnie po dwóch miesiącach nasz kraj jest na minusie aż 36 miliardów złotych.

Budżet wygląda źle. Od początku roku mamy głęboki deficyt, który na cały rok zaplanowany jest w wysokości 290 mld zł, a więc jest olbrzymi. Do tej pory przez okres rządów Prawa i Sprawiedliwości były także budżety deficytowe, tylko z  mniejszym deficytem. Mimo to były budżety nadwyżkowe, bo tak się składa, iż w pierwszych miesiącach wydatki budżetowe są realizowane w mniejszym stopniu niż upływ czasu – na przykład zimą nie są realizowane niektóre inwestycje, w związku z tym nie przekazuje się pieniędzy. Do tej pory tradycją było, że po pierwszych miesiącach w budżecie były nadwyżki, natomiast teraz po dwóch pierwszych miesiącach 2025 roku mamy aż 36 mld zł deficytu – zauważył dr Zbigniew Kuźmiuk.

Jednym z powodów tak złej sytuacji budżetowej Polski jest załamanie się wpływów podatkowych. Przychody z podatku VAT są wyraźnie mniejsze niż powinny.

Jeżeli popatrzymy na wpływy dochodowe, głównie z podatków i upływ czasu, to wyraźnie widać, że start jest słaby. Wyraźnie widać, iż załamały się wpływy podatkowe (…). Nie ulega wątpliwości, że wpływy z podatku VAT są wyraźnie mniejsze, niż powinny być. Minister finansów chwali się, że one są dość wysokie, tylko że zapomniał napisać, iż około 12 mld zł przerzucił z grudnia ubiegłego roku na styczeń tego roku. Chciał pokazać na papierze, że lepiej realizuje dochody budżetowe. Bardzo słabo jest również z wpływami z podatku PIT, a także podatku CIT płaconego przez przedsiębiorców – wskazał ekonomista.

Zbigniew Kuźmiuk oznajmił, że mamy do czynienia z politycznym przyzwolenie na prywatyzację podatków.

Mamy do czynienia z politycznym przyzwoleniem na omijanie budżetu, czyli prywatyzacją podatków. Ten proces był bardzo usilnie obserwowany w poprzednim roku. Niespecjalnie widać, by coś zmieniło się w tej sprawie. Podatki są niższe od przewidywanych, więc mówiąc szczerze, jeżeli tendencja miałaby się utrzymać, to wszystko wskazuje na to, że dochodów budżetowych w tym roku nie wykonamy. To będzie oznaczało jeszcze większą dziurę budżetową niż ta zapowiadana. Niestety nie wróży dobrze na przyszłość – akcentował poseł PiS.

Obecnie polskie wydatki budżetowe są jedną trzecią wyższe niż dochody budżetowe. W zależności na co będą one przeznaczone albo dadzą dodatkowe fundusze w przyszłości, albo stworzą problem związany z niewypłacalnością państwa.

Wydatki budżetowe są o jedną trzecią większe niż dochody budżetowe. Mówiąc precyzyjnie, jedną trzecią pieniędzy na wydatki trzeba pożyczyć. Dwie trzecie każdego wydatku ma być finansowane z realnych dochodów budżetowych, głównie podatkowych, a każdy wydatek budżetowy będzie miał w sobie jedną trzecią pożyczonych pieniędzy. Tak dzieje się we współczesnym świecie, iż w wielu krajach mamy do czynienia z deficytami. Realistycznym problemem jest to, na co przeznacza się wydatki. Jeżeli w przyszłości z tych pożyczonych pieniędzy realizujemy wydatki, które w przyszłości dadzą dodatkowe dochody, to wtedy to ma sens. Niestety jeżeli przeznaczamy te fundusze na tzw. przejadanie, to w przyszłości na pewno będziemy mieli problem związany z niewypłacalnością państwa – wyjaśnił dr Zbigniew Kuźmiuk.

Całą rozmowę z dr. Zbigniewem Kuźmiukiem można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj