Dr hab. K. Polejowski: Nie jest do końca tak, że prawda o Katyniu jest powszechnie znana i wszędzie przyjmowana. Wciąż są środowiska, które hołdują kłamstwu katyńskiemu
Bardzo wyraźnie chciałbym podkreślić, że nie jest do końca tak, że prawda o Katyniu jest już powszechnie znana i wszędzie przyjmowana. Wciąż są środowiska, czy to w putinowskiej Rosji, ale też na Zachodzie, które odrzucają sprawstwo komunistów, odrzucają sprawstwo Stalina i zbrodniarzy jemu podobnych. W dalszym ciągu hołdują kłamstwu katyńskiemu – podkreślił dr hab. Karol Polejowski, zastępca prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, podczas czwartkowych „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.
86 lat temu Sowieci zaplanowali Zbrodnię Katyńską. 5 marca 1940 r. na wniosek szefa NKWD, Ławrientija Berii, Biuro Polityczne KC WKP(b) zdecydowało o rozstrzelaniu polskich jeńców wojennych przebywających po 17 września 1939 roku w sowieckich obozach w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie oraz polskich więźniów przetrzymywanych przez NKWD na obszarze zajętych wschodnich województw Rzeczypospolitej. W wyniku tej decyzji zgładzono około 22 tys. obywateli polskich.
– Ta decyzja została podjęta z dwóch głównych powodów. Pierwszy powód to taki, że były to – jak to w nomenklaturze bolszewickiej ujmowano – elementy kontrrewolucyjne. Polscy oficerowie, urzędnicy niepodległego państwa polskiego nie dali się przekupić Sowietom, nie dali się złamać, pozostali wierni Rzeczypospolitej. Drugą ich winą było to, że byli Polakami, byli polskimi obywatelami reprezentującymi państwo polskie tak znienawidzone przez Związek Sowiecki. Ci ludzie, gdyby przeżyli, nigdy nie pozwoliliby i nie zgodzili się na uczynienie z Polski – Polski bolszewickiej – powiedział dr hab. Karol Polejowski.
Sowieci zdecydowali się wymordować nie tylko oficerów, ale i przedstawicieli polskiej inteligencji.
– To było związane przede wszystkim z dalekosiężnymi planami sowieckimi. Nie możemy zapominać, że Stalin i jego najbliżsi współpracownicy wierzyli w powodzenie światowej rewolucji komunistycznej, a więc z czasem komunizm miał opanować całą ziemię. W takim układzie istnienie niezależnej polskiej inteligencji było nie do zaakceptowania w tym nowym komunistycznym społeczeństwie, które miało zafunkcjonować. Tam dla wykształconej, opiniotwórczej grupy głęboko powiązanej z niepodległością państwa polskiego po prostu nie było miejsca – zaznaczył zastępca prezesa IPN.
– Bardzo wyraźnie chciałbym podkreślić, że nie jest do końca tak, że prawda o Katyniu jest już powszechnie znana i wszędzie przyjmowana. Wciąż są środowiska, czy to w putinowskiej Rosji, ale też na Zachodzie, które odrzucają sprawstwo komunistów, odrzucają sprawstwo Stalina i zbrodniarzy jemu podobnych. W dalszym ciągu hołdują kłamstwu katyńskiemu, które przypisywało zbrodnie Niemcom. Jako IPN edukując, mówiąc prawdę o Zbrodni Katyńskiej popełnionej przez Sowietów, realizujemy misję, którą nakłada na nas nie tylko ustawa o Instytucie Pamięci Narodowej, ale także realizujemy to, co czujemy w głębi serca – polskiego serca dumnego narodu, gdzie nie możemy zgodzić się na to, aby kłamstwo katyńskie w dalszym ciągu funkcjonowało. Bardzo dziękuję mediom, którym bliska jest prawda, w tym Radiu Maryja, oraz wszystkim naszym współpracownikom, środowiskom katyńskim, tym, którzy razem z nami dbają o tą polską pamięć i o prawdę – mówił gość „Aktualności dnia”.
– W Polsce roku 2026, ponad trzy dekady po upadku komunizmu, widzimy bardzo wyraźnie symptomy tego, że komunizm jest rehabilitowany, że ta ideologia w lekkiej modyfikacji, pozbawiona najbardziej ludobójczych agresywnych elementów, teraz wraca. Wraca w postaci chociażby takich inicjatyw, jak inicjatywa w Zamościu. Ale nie tylko tam. Tego typu działania mają doprowadzić do rozmycia granicy między dobrem i złem. Komunizm jest złem. To zła, antyludzka, antyboska ideologia. Przywracanie takich postaci jak Róża Luksemburg, czy upieranie się przy tym, aby w dalszym ciągu istniały ulice Armii Ludowej, a także usunięcie krzyży z kopca Powstania Warszawskiego to sygnały niezwykle niepokojące. Dokładnie tak samo pojmuję i oceniam inicjatywę ustawodawczą lewicy tak zwanego odszkodowania dla rzekomych ofiar żołnierzy Wojska Polskiego walczących w podziemiu z okupacją sowiecką, komunistyczną. To są zmiany w systemie edukacji, to jest usuwanie polskich bohaterów, to są zmiany na polskich wystawach, w polskich muzeach. To wszystko musi skłaniać do gorzkiej refleksji, że w czwartej dekadzie od upadku komunizmu w Polsce ten komunizm jest oswajany. Neokomunizm odwraca znaczenie słów, nadaje im inne, właściwe sobie znaczenie. To jest niebezpieczne, uznaję to za zagrożenie dla naszej wolności – akcentował.
radiomaryja.pl



