fot. TV Trwam

Dr B. Wróblewski: W społeczeństwie jest bardzo mocne pragnienie sprawiedliwości

Są takie dwa miejsca, gdzie człowiek chciałby być uczciwie potraktowany – to jest kościół i sąd. […] W sądach bardzo często jest to poczucie, że tak się nie stało, że zostałem źle potraktowany, że nie dosyć, że zapadł zły wyrok, to jeszcze dodatkowo np. zostałem upokorzony – powiedział dr Bartłomiej Wróblewski. Poseł PiS w „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam i Radia Maryja omówił problemy wymiaru sprawiedliwości w Polsce.

Dr Bartłomiej Wróblewski podkreślił, że społeczeństwo bardzo negatywnie ocenia pracę wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Jak wyjaśnił, przyczyną tego stanu rzeczy jest m.in. brak rozliczenia działalności sądów w okresie PRL oraz przewlekłość postępowań.

– Jest bardzo wiele elementów, które budzą kontrowersje, które są oceniane negatywnie. Na pewno jest taki element związany z przekonaniem znacznej części z nas, że po 1989 roku nie doszło do jakiegoś wyraźnego odcięcia się sądów od tego, co było wcześniej. Wiemy, jaki był ustrój w Polsce – komunistyczny, realny socjalizm do 1989 roku. Po 1989 roku to przejście było – wszyscy mieli takie wrażenie – aksamitne, a później zbiorowa amnezja w wymiarze sprawiedliwości dotycząca przeszłości. […] To jest jedna sprawa, która budzi wiele wątpliwości i kontrowersji. Inną sprawą jest to, jak sądy funkcjonują dzisiaj. Tym elementem, który jest absolutnie nieakceptowalny, jest przewlekłość postępowań – tłumaczył dr Bartłomiej Wróblewski.

Poseł PiS wskazał również główne przyczyny niskiej efektywności pracy sądów mimo dużej liczby sędziów w przeliczeniu na liczbę mieszkańców.

– Można wskazać kilka przyczyn. Pierwszą przyczyną jest to, że mamy bardzo dużą liczbę sędziów, którzy sprawują określone funkcje. Są przewodniczącymi, wiceprzewodniczącymi wydziałów, referatów, prezesami, wiceprezesami sądów. Ten udział sędziów funkcyjnych w ogóle sędziów jest bardzo duży. W związku z tym znaczna część sędziów prowadziła np. kwestie administracyjne albo zajmowała się sprawami mniej uchwytnymi: prowadziła szkolenia, koordynowała działania. W każdym bądź razie nie zajmowała się sądzeniem. […] Druga przyczyna jest taka, […] że procedury cywilne, karne, administracyjne pod wieloma względami są mało efektywne, są bardzo drobiazgowe, ale często wiążą sędziom ręce. Kolejna rzecz to kwestia organizacji sądów. Wiele czynności, które mogłyby być wykonywane nie przez sędziów, ale przez aparat pomocniczy, administracyjny, wykonują sami sędziowie – akcentował polityk.

System zarządzania sędziami w Polsce nie działa najlepiej, co wynika z dużej liczby sędziów funkcyjnych oraz braku równomiernego rozdzielania spraw na poszczególnych sędziów – zauważył prawnik.

– Na pewno system zarządzania szwankuje. Wpływa na niego to, o czym już powiedzieliśmy, mianowicie duża liczba sędziów funkcyjnych, którzy w ograniczonym stopniu orzekają, ale także to, że nie ma takiego transparentnego systemu, zgodnie z którym przydzielano by sprawy sędziom, aby w równomierny sposób obciążać sędziów. To jest właśnie jedna z propozycji resortu sprawiedliwości, dotycząca tego pakietu reform, zmian w sądach. Dotyczy właśnie wprowadzenia systemu, który doprowadziłby do równomiernego obciążania sędziów – wskazywał dr Bartłomiej Wróblewski.

Poseł zwrócił uwagę, że częste zmiany prawne są spowodowane m.in. rozwojem nowych technologii, a także rzeczywistości wirtualnej, jednak – jak zaznaczył – należałoby się zastanowić nad pochopnością wprowadzania niektórych zmian w przepisach prawa.

– Wszystkie zmiany techniczne prowadzą do konieczności dokonywania zmian prawnych, więc na pewno jedną przyczyną tego, że mamy zjawisko inflacji prawa, są zmiany, które są od nas niezależne. One występują wszędzie na świecie. Oczywiście należy także stawiać pytanie o to, czy zmiany w polskim prawie (tu można spojrzeć na okres ostatnich 30-tu lat) zbyt często były nieprzemyślane, czy nie dochodziło do nich zbyt często. Jest taka maksyma, którą zawsze prawodawca powinien się kierować, że nie dokonuje się zmian prawa tylko po to, żeby troszkę poprawić jakąś instytucję, dlatego że same koszty zmiany są większe, niż ewentualne korzyści. Zmieniać powinniśmy wprowadzać dopiero wtedy, kiedy jesteśmy przekonani, że możemy zaproponować jakościowo lepsze rozwiązania – stwierdził gość „Rozmów niedokończonych”.

Wzrasta liczba spraw wnoszonych do polskich sądów, co poniekąd wynika z faktu, że po II wojnie światowej rozpowszechniło się przeświadczenie, iż wszystkie konflikty w społeczeństwie powinny być rozwiązywane w sądzie – akcentował poseł PiS.

– Na pewno staliśmy się ofiarą pewnego sukcesu. Ten sukces polega na tym, że po II wojnie światowej rozpowszechniła się idea państwa prawnego czy rządów prawa. Ta idea ma wiele konsekwencji, ale jedną z konsekwencji jest to, że wszystkie spory między ludźmi powinny ostatecznie trafić do sądów i być przez sądy rozpatrzone. Z jednej strony ta idea i jej realizacja miała dobre konsekwencje, bo wiele spraw, gdy ludzie nie mogli znaleźć sprawiedliwości w sądach, dzisiaj przez sądy jest rozpatrywane. […] To w praktyce oznacza, że można się sądzić w każdej sprawie o wszystko i właściwie w nieskończoność – powiedział dr Bartłomiej Wróblewski.

Całość „Rozmów niedokończonych” z udziałem dr. Bartłomieja Wróblewskiego dostępna jest [tutaj]

RIRM

drukuj