fot. facebook.com/Artur Bartoszewicz

Dr A. Bartoszewicz: Informacja o nadwyżce w budżecie jest dobrą informacją

„Informacja o nadwyżce w budżecie jest dobrą informacją, dlatego że obciążenia związane z funkcjonowaniem państwa w okresie wychodzenia z pandemii są znaczne” – ocenił dr Artur Bartoszewicz, ekonomista, w rozmowie z Redakcją Informacyjną Radia Maryja.

Po kwietniu br. budżet państwa miał nadwyżkę na poziomie 9 mld 200 mln złotych. O nadwyżce poinformował minister finansów Tadeusz Kościński.

Z danych resortu finansów wynika, że dochody budżetu po kwietniu wyniosły około 147 mld 100 mln zł, a wydatki ok. 137 mld 900 mln złotych.

W kwietniu dochody budżetowe były wyższe niż w tym samym czasie ub.r. o około 12 mld 600 mln zł. Największy wzrost w ujęciu rocznym odnotowano w przypadku podatków VAT i PIT. Minister finansów wskazał, że wzrost dochodów z VAT częściowo można wyjaśnić efektem bazy statystycznej.

Nadwyżka w budżecie to dobra informacja – mówi ekonomista dr Artur Bartoszewicz.

– Informacja o nadwyżce w budżecie jest dobrą informacją, dlatego że obciążenia związane z funkcjonowaniem państwa w okresie wychodzenia z pandemii są znaczne. Założyliśmy w tym roku wysoki deficyt budżetowy. Jeżeli okazałoby się, że w pierwszych miesiącach nadwyżka jest wytwarzana, to ona w tym momencie pozwala oczekiwać, że wykonanie budżetu będzie lepsze niż pierwotnie założono – ocenił ekonomista.

Dr Artur Bartoszewicz wskazał, że dzięki nadwyżkom budżetowym w pierwszych miesiącach roku późniejszy deficyt budżetowy jest znacznie niższy.

– Od kilku lat mamy sytuację, w której w pierwszych miesiącach każdego roku udaje się uzyskać nadwyżkę budżetową, która ostatecznie jest niwelowana i dochodzimy do sytuacji deficytu budżetowego, ale dzięki nadwyżkom skala deficytu jest znacznie niższa niż pierwotnie zakładano – zauważył dr Artur Bartoszewicz.

– Nadwyżka budżetowa jest zjawiskiem chwilowym. To nie są dodatkowe środki, które pojawiają się w budżecie. To jest dodatni przepływ, który służy tylko i wyłącznie temu, aby ostatecznie zmniejszyć deficyt budżetowy zaplanowany w budżecie. To nie są w żaden sposób definiowane środki dodatkowe. To jest stan, w którym wpływy do budżetu są wyższe niż wydatki – dodał.

Ekonomista wskazał, że polska gospodarka jest obciążona zjawiskiem inflacji po pandemii koronawirusa, które jest bardzo niebezpieczne.

– Zjawisko inflacyjne ciąży na polskiej gospodarce, a przede wszystkim ciąży na portfelach obywateli. Prezes Narodowego Banku Polskiego zapowiada, że uda się wygasić tempo wzrostowe jeszcze w tym roku. W przyszłym roku możemy oczekiwać ustabilizowania sytuacji, ale jeszcze zjawisko inflacyjne jest bardzo wysokie i widać wyraźnie, że najprawdopodobniej będzie potrzebna zmiana polityki pieniężnej, aby inflacja została zdławiona, bo jest bardzo niebezpiecznym zjawiskiem, gdyż nasze dochody tracą na wartości, a towary i usługi, które kupujemy, stają się coraz droższe. Biedniejemy przez ten mechanizm – podkreślił ekonomista.

Ustawa budżetowa przewiduje, że dochody państwa wyniosą w tym roku 404 mld 400 mln zł, a wydatki 486 mld 700 mln zł, co oznacza maksymalny deficyt w wysokości 82 mld 300 mln zł. Na koniec marca budżet miał deficyt w wysokości 3 mld 400 mln złotych.

RIRM/radiomaryja.pl

drukuj