fot. twitter.com/MinZdrowia

Dodatki dla pielęgniarek włączone do wynagrodzenia zasadniczego

Resort zdrowia podpisał porozumienie z przedstawicielami organizacji zrzeszających pielęgniarki i położne. Dokument pozwoli na uporządkowanie płac. Od 1 stycznia przyszłego roku w życie wejdą też normy zatrudnienia pielęgniarek. Porozumienie nie rozwiązuje jednak sytuacji na Podkarpaciu i Lubelszczyźnie, gdzie problem nie dotyczy ministerstwa, lecz dyrekcji poszczególnych placówek.

Jak zapowiedział minister zdrowia Łukasz Szumowski, dotychczasowe dodatki tzw. zembalowe będą włączone do pensji zasadniczej.

– Porozumienie to jest odpowiedzią na oczekiwania środowiska pielęgniarek i położnych, które postulowały stabilizację sytuacji związanej z dodatkami – oświadczył Łukasz Szumowski.

Praktyka pokazywała, że z wypłacaniem suplementów do tej pory bywało różnie.

– Pielęgniarka pracując 160 godzin, zarabiała 3200 brutto, a pracując 180 godzin, czyli w godzinach nadliczbowych, dostawała taką samą kwotę brutto – tłumaczyła Zofia Małas prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

Według porozumienia z ministrem zdrowia z 2015 roku pensje pielęgniarek i położnych wzrastały przez cztery lata po 400 zł z każdym rokiem. Pieniądze miały charakter dodatku, stąd postulaty o uporządkowanie systemu.

– Najważniejsze punkty to wreszcie usankcjonowanie w podstawowych wynagrodzeniach dodatków, gdzie była obawa, co będzie po 2019 roku – podkreśliła Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

Normy przewidują też wprowadzenie norm zatrudnienia pielęgniarek i położnych.

Żeby ilość personelu w oddziałach była odpowiednia i wystarczająca – wyjaśnił minister zdrowia.

Dokument wejdzie w życie od nowego roku. Porozumienie resortu zdrowia z przedstawicielami organizacji pielęgniarek i położnych nie rozwiązuje sytuacji na Podkarpaciu i Lubelszczyźnie. Strajk w Szpitalu Klinicznym nr 4 w Lublinie będzie kontynuowany. Pielęgniarki domagają się wzrostu wynagrodzeń.

– Nie rozumiemy, dlaczego tak niska jest podstawa. Powinniśmy tego doszukiwać się wewnątrz tych jednostek na Podkarpaciu – zaznaczyła Zofia Małas.

Przełomu nie przyniosła obecność w Lublinie wiceminister zdrowia Józefy Szczurek-Żelazko. Strajk potrwa do momentu, kiedy uda się wypracować porozumienie z dyrekcją szpitala.

– Będziemy zwracać się do ministra zdrowia o kontrolę tych jednostek, dlatego że uważamy, że w jakiś niewłaściwy sposób są ułożone tam relacje dotyczące wynagrodzeń – dodała prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

W Lublinie protestuje ok. 300 z 1200 pielęgniarek zatrudnionych w szpitalu. Deklaracji o wzrośnie płac ze strony kierownictwa szpitala wciąż nie ma. Dyrektor placówki Radosław Starownik wskazał jedynie, że „powstały nowe okoliczności, chociażby porozumienie z pielęgniarkami w Warszawie”.

TV Trwam News/ RIRM

drukuj