PAP/Wojciech Olkuśnik

D. Tusk zmienia retorykę PO w kwestii Kościoła, kreując się na gorliwego katolika

Donald Tusk zmienia front Platformy Obywatelskiej. Gani swoich polityków za atakowanie Kościoła i osób wierzących. Zapewnia, że nikt nie będzie chciał ich „odpiłowywać”, jak zapowiadał Sławomir Nitras. Rodzą się pytania, na ile te deklaracje są wiarygodne.

W sobotę w Płońsku odbyła się konwencja Platformy Obywatelskiej. Donald Tusk został powitany chlebem i solą.

– Mi zapach chleba zawsze będzie się kojarzył też z moją mamą. Pewnie macie podobnie. Ja dobrze pamiętam, jak nakreślała znak krzyża na bochenku, zanim go rozkroiła – wspominał Donald Tusk.

Jeszcze w sierpniu Donald Tusk zapowiadał usuwanie krzyży z miejsc publicznych.

– Miejsca publiczne, takie jak Sejm czy szkoła, powinny być wolne od symboliki religijnej – mówił wówczas p.o. przewodniczącego Platformy Obywatelskiej.

Nie reagował również na słowa swoich partyjnych kolegów na temat katolików.

– Musimy was opiłować z pewnych przywilejów, bo jeśli nie, to znów podniesiecie głowę, jeżeli cokolwiek się zmieni. Tak uważam – stwierdził podczas Campusu Polska Przyszłości Sławomir Nitras.  

W sobotę Donald Tusk przestrzegł swoich kolegów przed atakowaniem żołnierzy Wojska Polskiego i Straży Granicznej, a przede wszystkim Kościoła.

– Naszym przeciwnikiem nie są katolicy, bo przecież – ludzie, my jesteśmy katolikami w większości, nie padajmy w schizofrenię – mówił Donald Tusk.

Były premier kreował się na gorliwego katolika wielokrotnie. W 2005 roku – po 27 latach związku cywilnego – wziął ślub kościelny. Było to tuż przed wyborami. W 2011 roku mówił już jednak: „nie będziemy klęczeli przed księdzem, bo do klęczenia jest kościół przed Bogiem, a nie przed księdzem”.

W 2019 roku Donald Tusk nie reagował na skandaliczną wypowiedź Leszka Jażdżewskiego.

Polski Kościół zaparł się Ewangelii i zaparł się Chrystusa. Gdyby Jezus dzisiaj ponownie byłby ukrzyżowany, to prawdopodobnie przez tych, którzy używają krzyża jako pałki, żeby zaganiać pokorne owieczki do zagrody – mówił wówczas Leszek Jażdżewski.    

Z kolei, aby przyciągnąć liberalno-lewicowych wyborców – szczególnie z młodego pokolenia – w sierpniu Donald Tusk zadeklarował: „jedną z pierwszych decyzji będzie decyzja o zgodzie na związki partnerskie”.  

Pomimo różnych zabiegów w sondażach wciąż wygrywa Zjednoczona Prawica. Platforma Obywatelska odrabia straty, ale wciąż wiele jej brakuje, aby rządzić samodzielnie.

– W polityce ważna jest wiarygodność. Tusk tej wiarygodności nie ma. Znamy go z wprowadzania w błąd, oszukiwania Polaków w wielu kwestiach, m.in. podwyższenia wieku emerytalnego, zabrania pieniędzy z OFE – przypomina poseł Kacper Płażyński z PiS.

Ciągła zmiana wizerunku przez Donalda Tuska sprawia, że staje się on mało wiarygodny dla osób wierzących – przyznaje Marek Bolek, prezes Katolickiego Stowarzyszenia Wychowawców z Wrocławia.

– Mnie osobiście gorszy takie zachowanie, ale też specjalnie nie dziwi obserwując sytuację, jaka jest – wskazuje Marek Bolek.   

Donald Tusk staje się niewiarygodny również dla wyborców o poglądach lewicowych  – zauważa prof. Mieczysław Ryba.

– Donald Tusk widzi, że narracja antyreligijna, którą sam stosował, stosował Sławomir Nitras i jemu podobni, nie pozwala mu przebić się przez szklany sufit w sondażach, który się wytworzył. W związku z czym zmienia te maski. Raz jest antyklerykałem, raz jest chrześcijaninem – zauważa prof. Mieczysław Ryba.  

Wybory wielokrotnie pokazywali przy urnach, że najważniejsza jest dla nich wiarygodność.

TV Trwam News

drukuj