D. Sobków: płacimy dzisiaj cenę wielu lat błędów UE

Do Europy napływają kolejne nielegalne fale z imigrantami, a Turcja dyktuje innym krajom warunki zatrzymywania na ich terytorium uchodźców. Obecna sytuacja migracyjna na świecie jest ceną za błędnie prowadzoną dyplomację Unii Europejskiej – zaznaczał Dariusz Sobków, były ambasador tytularny przy UE w audycji przeprowadzonej w Radiu Maryja.

W „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja polityk wskazywał, że dyplomacja turecka jest dziś o wiele sprawniejsza niż dyplomacja całej Unii Europejskiej, a konsekwencje tego będą trwały wiele miesięcy. Przypomina także główne założenie Traktatu z Lizbony, które dziś się nie sprawdza.

– Wiosną tego roku używałem stwierdzenia, że z tymi „słabościami” trzeba się na razie niestety nauczyć żyć, dlatego że wyjście z niemocy dyplomatycznej Unii Europejskiej będzie trwało długo. W tym miejscu warto przypomnieć, że przy wprowadzaniu Traktatu z Lizbony obiecywano, iż będzie mocna dyplomacja unijna – to był jeden z głównych argumentów przemawiający za tym, że trzeba wprowadzić traktat z Lizbony – mówił Dariusz Sobków.

Gość Radia Maryja w rozmowie z o. Piotrem Dettlaffem CSsR zwrócił uwagę, że Polska zyskała kilka klauzul przy wprowadzaniu Traktatu lizbońskiego dzięki staraniom, m.in. ówczesnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

– Na szczęście wtedy, przy negocjacjach w 2007 roku, był obecny rząd, gdzie m.in. Prezydent RP negocjował warunki tego traktatu. Później jeszcze przed samym podpisaniem dołączono jeden protokół, który dał Polsce, a także Wielkiej Brytanii, kilka klauzul pozwalających nam na większe miejsce do manewrów przy Traktacie z Lizbony – podkreślił były ambasador tytularny przy UE.

Dariusz Sobków powiedział, że dziś powinni zabrać głos politycy, którzy w 2007 roku wypowiadali się w pozytywnym tonie o wprowadzeniu założeń Traktatu z Lizbony, gdyż obecnie ponosimy negatywne konsekwencje ich decyzji.

– Dzisiaj wypadałoby, żeby wypowiedzieli się ci wszyscy, którzy zachwalali Traktat z Lizbony. Polscy minister i prezydent robili co mogli, ale gdzie jest reszta tych, którzy opowiadali się za wzmocnieniem współpracy federalnej w Unii Europejskiej poprzez osłabienie dyplomacji poszczególnych krajów? Dzisiaj zbieramy tego skutki. Ktoś, by powiedział: „Gdzie Rzym, a gdzie Krym”, to już dawno nieprawda. Niestety, w dyplomacji sprawy wyglądają tak, że albo się stawia jakieś warunki i przyjmuje rozwiązania, albo nie i później płaci się za to wysoką cenę – zaznaczył polityk.

Były ambasador tytularny przy UE w „Aktualnościach dnia” podał przykład potwierdzający, iż poszczególne tezy głoszone przez liderów Unii Europejskiej wzajemnie się wykluczają.

– Przywódcy europejscy mówili, że nie życzą sobie, by Wielka Brytania wyszła z Unii Europejskiej, a jednocześnie chcieli, żeby do UE weszła Turcja. To jest sprzeczność. W dyplomacji nie można stosować kakofonii, bo wtedy „w mętnej wodzie ryby łowią najsilniejsi”. Polska jest, aż ale też tylko, szóstym krajem w Unii Europejskiej, więc nie jesteśmy wśród trzech najmocniejszych – oznajmił Dariusz Sobków.

Polityk zauważył, że problem uchodźców przedostających się nielegalnie do Włoch jest jednym ze skutków błędnie prowadzonej dyplomacji w UE.

– Pojawiła się nowa fala emigracji [we Włoszech – przyp. red.]. Premier Viktor Orban wstrzymał przepływ przez swój kraj, a kraje bałkańskie również poszły trochę w jego ślady, więc jest zwiększona fala napływu do Włoch i, co dla nas bardziej bezpieczne, przez Białoruś do Polski. We Włoszech istnieje niesprawna administracja i niesprawna ochrona granicy – to wszystko pokazuje, że płacimy dzisiaj cenę wielu lat błędów dyplomatycznych – podkreślił gość Radia Maryja.

Brak odpowiednio prowadzonych rozmów dyplomatycznych powiązane jest z efektem „brukselskiej bańki”.

– Związane są z wytworzeniem „bańki brukselskiej” – oderwani od rzeczywistości urzędnicy, którzy myślą tylko kategoriami swojej wieloletniej kariery chcą „przyjść, nachapać się i wrócić do siebie”. Myśląc tymi kategoriami wytwarza się schemat urzędnika i dyplomaty, który na każde skinienie swojego przełożonego da 10 argumentów, albo „za”, albo „przeciw” w zależności od tego, czego od niego oczekuje – zwrócił uwagę polityk.

– Odchodzimy od podstawowej zasady dyplomacji, że ustala się wieloletnie stanowiska i sojusze przede wszystkim nakierowanie na interesy własnego kraju. Dzisiaj wystarczy, że ktoś z Brukseli powie coś, a reszta to powiela. Z tym mechanizmem obecnie będzie bardzo trudno walczyć. Kto odważyłby się dzisiaj w UE przyznać, że popełniono błędy w stosunku do Turcji? Chociażby takie, że jeszcze ze w kwietniu mówiono, że bez Turcji nie damy sobie rady? Jeżeli takie hasła są głoszone, to nie miejmy pretensji do Turcji, że to teraz wykorzystuje – dodał Dariusz Sobków.

Były ambasador tytularny przy UE podkreślił, iż współczesna dyplomacja unijna polega jedynie na wymienianiu poglądów przez przywódców państw należących do Unii Europejskiej.

– Jest zastój w europejskiej dyplomacji. Dzisiaj pełni ona strukturę wymiany opinii. Wysoką cenę za brak unijnej dyplomacji płacą inne kraje, częściowo Polska, ale przede wszystkim Włochy i Hiszpania – mówił w „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja Dariusz Sobków.

Całość rozmowy z „Aktualności dnia” można odsłuchać [tutaj]

RIRM

drukuj