fot. PAP/Paweł Supernak

Cyberataki na polskich polityków

Sejm na niejawnym posiedzeniu wysłuchał informacji na temat ataków cybernetycznych. W ostatnim czasie nasz kraj padł ofiarą wielu takich incydentów.  

Posłowie usłyszeli informację rządu w sprawie cyberataków nasilających się w ostatnim czasie. Przed wejściem na salę sejmową wszyscy posłowie musieli oddać urządzenia elektroniczne. Odłączony został dostęp do internetu. Tuż przed niejawnym posiedzeniem Borys Budka, przewodniczący Platformy Obywatelskiej, wnosił o to, by obrady odbyły się jednak w trybie normalnym.

– W świetle kamer i przy pełnej jawności. Chcecie przykryć własną niekompetencję – stwierdził szef PO.

Wniosek nie został uwzględniony, bo w trakcie posiedzenia były przedstawiane tajne informacje, które mogłyby wykorzystać obce służby specjalne.

„Infantylizm i desperacja, by wszystko zamienić w szopkę, bez żadnej odpowiedzialności za państwo, której należałoby oczekiwać” – napisał poseł Radosław Fogiel, wicerzecznik Prawa i Sprawiedliwości.

E-maile, które mają rzekomo pochodzić z prywatnej skrzynki ministra Michała Dworczyka, są publikowane z rosyjskim komentarzem na portalu Telegram. Niepotwierdzone informacje są kolportowane i wykorzystywane przez polską opozycję. To szerzenie dezinformacji, na której zależało hakerom i ich mocodawcom – wskazał Mariusz Sieraczkiewicz, specjalista ds. mediów.

– Atak hakerski, jeżeli taki był, miał konkretny cel – dyskredytację bezpieczeństwa czy cyberbezpieczeństwa polskiego rządu – ocenił Mariusz Sieraczkiewicz.

Informacje w czasie posiedzenia przedstawili: premier Mateusz Morawiecki, wicepremier Jarosław Kaczyński i minister Janusz Cieszyński, pełnomocnik rządu ds. cyberbezpieczeństwa.

– Z naszej strony podkreślamy, że działania mają charakter aktywności prowadzonych w sposób zorganizowany. Właściwe służby podejmują kroki, aby zidentyfikować i zidentyfikowały już część autorów tych działań, ale informacja co do zakresu, kto to jest, jest klauzulowana – poinformował po posiedzeniu Piotr Müller, rzecznik rządu.

Wyjaśnienia nie zadowoliły opozycji.

– Nie jestem bogatszy o żadną wiedzę, która byłaby istotna – przekazał Władysław Kosiniak-Kamysz, przewodniczący PSL.

– Nie została przekazana żadna poufna informacja. Traktujemy to raczej w kategorii kompromitacji – zaznaczył Cezary Tomczyk z Koalicji Obywatelskiej.


Niektórzy posłowie opozycji opuścili salę obrad.

– Wyszliśmy w ramach protestu przeciw osobom, które występują i przekazują informacje. Nie chcemy tego słuchać, bo nie mamy elementarnego zaufania do tych osób – wyjaśnił Dariusz Joński, poseł Koalicji Obywatelskiej.

Każdy, kto był zainteresowany, mógł dowiedzieć się wszystkiego, co możemy na tym etapie powiedzieć – podkreślił Janusz Cieszyński, minister do spraw cyberbezpieczeństwa.

– To jest zawsze wilcze prawo opozycji, żeby nawet najbardziej krytyczne oceny formułować. Natomiast my przedstawiliśmy kompleksową informację, a że część sali zbyła ją śmiechem i kpinami, to niech każdy już sobie oceni, jak do tego podejść – dodał Janusz Cieszyński.

W najbliższym czasie w aspekcie cyberbezpieczeństwa mają pracować gremia rządowe i sejmowe. Czekają nas kolejne działania o charakterze dezinformacyjnym – podkreślił rzecznik rządu.

– Chciałbym uczulić wszystkich dziennikarzy i całą opinię publiczną, że przez najbliższe tygodnie, a może nawet dłuższy okres – jako cała Polska, od prawa do lewa, bez względu na barwy polityczne – będziemy przedmiotem bezprecedensowego ataku informacyjnego i dezinformacyjnego – oświadczył Piotr Müller.

Treść środowych obrad nie zostanie ujawniona, ale wysuwa się jasny wniosek – niezależnie od pełnionych funkcji, na każdym szczeblu powinniśmy dbać o swoje bezpieczeństwo w sieci.

TV Trwam News

drukuj