pixabay.com

Roztocze – podstępny alergen, który można pokonać latem

Trwa Światowy Tydzień Alergii. Z poważnymi dolegliwościami na tle alergii zmaga się ok. 40 proc. populacji świata, w tym blisko połowa Polaków. Alergie to także problem najmłodszych. W naszym kraju blisko 30 proc. dzieci cierpi z powodu różnego rodzaju zmian skórnych, alergicznego nieżytu nosa czy astmy. U dzieci poważnym problemem są alergeny wziewne, spośród których szczególnie groźne okazują się pospolite roztocza.

Do 19 czerwca trwa Światowy Tydzień Alergii, który jest głównie dedykowany anafilaksji (wstrząsowi anafilaktycznemu). W ramach tygodnia poświęconego alergiom odbyła się  XXVII edycja warsztatów z cyklu Quo Vadis Medicina, pt. „Jak leczyć astmę w dobie pandemii COVID-19?”. Swój wykład wygłosił dr n. med. prof. nadzw. Paweł Majak, pediatra i alergolog, kierownik Kliniki Pulmonologii Dziecięcej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.


„Parametry oddechowe u człowieka zmieniają się wraz z wiekiem do około 20. roku życia. Aby nasze dzieci uniknęły wielu chorób układu oddechowego, np. ciężkiej astmy, bardzo istotne jest uważne podejście lekarzy pediatrów do zdrowia najmłodszych pacjentów. Mamy narzędzia, które możemy i powinniśmy racjonalnie wykorzystywać” – zaznaczył prof. Paweł Majak.

Alergie stają się u dzieci coraz powszechniejsze, a jedną z wymagających szczególnej uwagi jest uczulenie na roztocze.

„To alergia całoroczna, wyjątkowa przede wszystkim z uwagi na specyficzny, negatywny mechanizm oddziaływania. Alergeny roztoczy to cały koktajl białek, wśród których znajdują się także enzymy bezpośrednio uszkadzające nabłonek śluzówki dróg oddechowych. Alergeny działają jak bakterie patogenne i mogą wyzwalać procesy zapalne w organizmie. Im bardziej uszkodzony nabłonek, tym większe zmiany zapalne, rozprzestrzeniające się jako przewlekłe zapalenia. Niedawno w jednym z czołowych czasopism alergologicznych ukazał się artykuł wyjaśniający, dlaczego właśnie alergen roztoczy jest taki niebezpieczny i dlaczego prowadzi do uszkodzenia integralności ludzkiego nabłonka. Wniosek potwierdza nasze obserwacje: alergia na roztocze to nie jest zwykłe uczulenie. Im wcześniej ją rozpoznamy i rozpoczniemy  terapię, tym większe szanse, że u dziecka nie dojdzie do rozwoju astmy” – tłumaczył prelegent.

U dziecka z astmą spowodowaną alergią na roztocze należy liczyć się ze wzrostem późniejszych zakażeń bakteryjnych, wymagających  najczęściej antybiotykoterapii. Bardzo często efektem takich zakażeń jest zaostrzenie astmy, jeszcze trudniejsze w leczeniu.

„Musimy wziąć także pod uwagę fakt, że uczulenie na roztocze nasila się z wiekiem, zwiększając ryzyko nie tylko zakażeń bakteryjnych, ale i wirusowych. Tło infekcyjne „napędza” z kolei cięższy przebieg astmy” – poinformował prof. Paweł Majak.

Jak wykazują badania, remisja objawów astmy jest możliwa, ale przede wszystkim u dzieci do około 11. roku życia i bez alergii na roztocze. Im niższy wiek pacjenta, tym wyższy odsetek remisji. W grupie 0-11 lat odsetek wynosi 30 proc., w grupie 12-39 lat – 17,9 proc., a w grupie 36-69 lat – 5 proc. Znaczenie mają także czynniki środowiskowe. Izolacja środowiskowa spowodowana pandemią pokazała, że do poprawy objawów klinicznych astmy u dzieci  w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym doszło tylko u tych, które nie miały alergii na roztocze. U dzieci uczulonych na roztocze nie obserwuje się pozytywnych zmian w ocenie stanu zdrowia pod kątem astmy.

„Biorąc pod uwagę wnioski płynące z ostatnio prowadzonych badań i obserwacji, widzimy, że skutecznym rozwiązaniem chroniącym dzieci przed rozwojem astmy, a zwłaszcza astmy ciężkiej, jest odczulanie, czyli immunoterapia alergenowa, np. metodą podjęzykową. Optymalnie byłoby ją rozpocząć w okresie od 5. do 10. roku życia dziecka. Zaletą tej podjęzykowej formy odczulania jest fakt, że może być stosowana w domu, oczywiście pod kierunkiem lekarza alergologa. Na dziś kwalifikowałoby się do tej prostej i efektywnej formy terapii około 94 tys. dzieci i młodzieży uczulonych na alergeny roztoczy” – podkreślił lekarz.

W opinii prof. Pawła Majaka należy pamiętać, że „im częściej sięgamy u dziecka po antybiotyki, nie wdrażając immunoterapii, tym bardziej tracimy najlepsze okno czasowe immunologicznej plastyczności i możliwości modyfikacji przebiegu choroby alergicznej, a jednocześnie pogłębiamy procesy dysbiotyczne, czyli zaburzenia składu flory zasiedlającej drogi oddechowe”.

„Utrwalony obraz zapalny w górnych drogach oddechowych u dzieci uczulonych na roztocze zwiększa ryzyko astmy trzykrotnie. Alergia na roztocze to najsilniejszy czynnik ryzyka astmy, która przetrwa do dorosłości, pociągając za sobą ryzyko astmy ciężkiej, w przypadku której konieczne jest już leczenie biologiczne. Błędne koło nawracających infekcji i alergii na alergeny roztoczy trzeba przerwać” – stwierdził prof. Paweł Majak

Zbliżające się lato to dobry czas na spokojne rozpoczęcie procesu odczulania, które odwróci proces pogłębiającej się alergii i zmniejszy ryzyko pełnoobrazowej astmy.

Warto, aby immunoterapia podjęzykowa stała się w Polsce powszechną metodą leczenia alergii. Jest bowiem skuteczna  w alergiach  wziewnych: obok roztoczy kurzu domowego także w alergii na pyłki roślin. Jest nieinwazyjną, przyjazną, szczególnie dla dzieci, metodą odczulania, która może być prowadzona w domu. To niewątpliwie duża zaleta, pozwalająca na bezpieczne odczulanie również w czasie obecnej pandemii. Korzyści ze stosowania immunoterapii odnoszą pacjenci z alergicznym nieżytem nosa, alergicznym zapaleniem spojówek oraz lżejszą, kontrolowaną postacią astmy alergicznej, występującą przede wszystkim u dzieci i młodzieży.

 

Stowarzyszenie Dziennikarze dla Zdrowia

drukuj