Cudzoziemcy kupują polską ziemię

Cudzoziemcy najchętniej wykupują ziemię na Mazowszu i Dolnym Śląsku wynika z raportu MSW, do którego dotarł jeden z dzienników.

Dokument podsumowuje realizację w 2012 r. ustawy o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców. Obejmuje on jednak oficjalne dane; nie zawiera informacji o wykupywaniu polskich gruntów rolnych przez spółki bądź podstawione osoby tzw. słupy.

MSW twierdzi, że obawy „wykupywania ziemi rolnej przez cudzoziemców” są nieuzasadnione. Podaje, że od 1999 r. do 2012 r. obcokrajowcy kupili u nas łącznie ok. 46 tys. hektarów, czyli 0,15 proc. powierzchni kraju.

Edward Kosmal przewodniczący NSZZ RI „S” w zachodniopomorskim podkreśla, że z wypisu z rejestru gruntów wynika, że ponad 120 tys. ha gruntów jest już w rękach obcego kapitału.

Gospodarz, który protestował w Szczecinie przeciwko wyprzedaży ziemi zwraca uwagę, że jeżeli dalej będą przetargi ograniczone rolnicy nie będą mieli szans na nabycie ziemi.

– Jeżeli agencja w przetargach ofertowych domagała się, żeby kryterium ceny było na poziomie 80 proc. w skali 100 proc., czyli na pozostałe kryteria pozostało tylko 20 proc. – uważamy, że jest to wielkie nieporozumienie – akcentuje Edward Kosmal.

Senator Jerzy Chróścikowski – przewodniczący NSZZ RI „S” podkreśla, że jest to poważny problem, który można rozwiązać nowelizacją ustawy.

PiS proponuje projekt ustawy zakazujący sprzedaży ziemi podstawionym osobom.

– Drugi bardzo istotny temat, aby obrót międzysąsiedzki był po szesnastym roku wprowadzony jak najszybciej, nawet nie czekając do szesnastego roku. Jeżeli tego nie zrobimy teraz, to już będzie za późno po szesnastym roku, aby wprowadzać oboszczenie w obrocie międzysąsiedzkim. Nasze obawy w tej chwili są takie, że sprzedaż ziemi nastąpi między sąsiadami. Dzisiaj tam, gdzie nikt nie kupuje ziemi, ona leży odłogiem – zwracał uwagę senator Jerzy Chróścikowski.

RIRM

drukuj