(fot.PAP/EPA)

Co zeznali Rosjanie

Rażąca skala dysproporcji w organizacji wizyt premiera i prezydenta w Katyniu wyłania się z zeznań Rosjan przesłuchiwanych w śledztwie smoleńskim. Świadkowie z Moskwy twierdzą, że nikt ze strony polskiej na czas nie poinformował ich o planowanym „prywatnym” udziale prezydenta Lecha Kaczyńskiego w uroczystościach katyńskich. Przebieg „oficjalnej” wizyty premiera omawiany był… w restauracji.

Takie informacje znajdują się w uzasadnieniu postanowienia o umorzeniu tzw. cywilnego wątku śledztwa smoleńskiego, do którego dotarł „Nasz Dziennik”.
W trakcie umorzonego 30 czerwca br. śledztwa w sprawie nieprawidłowości w przygotowywaniu wizyt premiera i prezydenta RP do Katynia w kwietniu 2010 roku prokuratura skierowała jeden wniosek do strony rosyjskiej o pomoc prawną. Zwróciła się w nim o możliwość przesłuchania Rosjan biorących udział w przygotowaniach do tych wizyt. – Prokuratura wysłała jeden wniosek o pomoc prawną zawierający kilka punktów. Zostało to zrealizowane w zakresie przesłuchania osób, które ze strony rosyjskiej były odpowiedzialne za wizyty – przyznaje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” prokurator Renata Mazur, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. Przesłuchania Rosjan były niezbędne, szczególnie po tym, jak prokuratura wykazała szereg nieprawidłowości zarówno w działaniach funkcjonariuszy Ministerstwa Spraw Zagranicznych, jak i Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Moskwie. Tutaj – jak czytamy w uzasadnieniu prokuratury do decyzji o umorzeniu śledztwa – „występowały liczne nieprawidłowości, sprowadzające się z jednej strony do zbyt późnego i niestarannego przekazywania informacji, albo wręcz nieprzekazywania informacji, pomiędzy zaangażowanymi w przygotowania instytucjami i podmiotami, w tym rosyjskimi, a z drugiej do braku właściwej i natychmiastowej reakcji na nieudzielanie informacji przez stronę rosyjską”. Prokuratorzy wskazują, że jaskrawym tego przykładem jest zwłoka pracowników Ministerstwa Spraw Zagranicznych w notyfikowaniu stronie rosyjskiej wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego czy też olbrzymia opieszałość w uzyskaniu przez pracowników Ambasady RP w Moskwie zgody dyplomatycznej na przelot samolotów specjalnych w dniach 7 i 10 kwietnia 2010 roku.

 

Oficjalnie czy nieoficjalnie?

Mimo że Ministerstwo Spraw Zagranicznych zostało poinformowane już 27 stycznia 2010 roku o zamiarze udziału prezydenta Lecha Kaczyńskiego w obchodach 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, wspomniana notyfikacja nastąpiła dopiero 16 marca 2010 roku, a więc po prawie dwóch miesiącach (!). Umożliwiło to Rosjanom – jak stwierdzają w uzasadnieniu prokuratorzy Józef Gacek, Michał Machniak i Wojciech Skóra – „zasadne w tym zakresie twierdzenie, iż nic nie wiedzą o planowanym udziale Prezydenta RP w uroczystościach katyńskich, a także opóźniło przygotowania do organizacji uroczystości w Kancelarii Prezydenta”.
Wśród 21 Rosjan, których prokuratura przesłuchiwała w ubiegłym roku, znaleźli się m.in. ambasador Władimir Grinin i dyrektor Departamentu Europy III MSZ Rosji Siergiej Nieczajew, którzy podnieśli właśnie temat zbyt późnej notyfikacji. Pierwszy z nich, przesłuchany 5 lipca 2011 roku, pełnił funkcję nadzwyczajnego i pełnomocnego ambasadora Federacji Rosyjskiej w Rzeczypospolitej Polskiej. Jak zeznał, już w grudniu 2009 roku rozmawiał z ministrem Mariuszem Handzlikiem. Ten powiadomił go „w ogólnym zarysie” o „przyszłych dużych zamierzeniach w polsko-rosyjskich kontaktach dwustronnych”. Z relacji Grinina wynika, że Handzlik zaznaczył, że „70. rocznica wydarzeń katyńskich będzie w 2010 roku obchodzona ze szczególnym rozmachem”. Jednocześnie przyznał, że nie przypomina sobie, aby wymieniono coś bardziej konkretnego, w tym obecność przedstawicieli obu państw w Katyniu w 2010 roku. Przed spotkaniem w Pałacu Prezydenckim, które miało miejsce 2 lutego 2010 roku, Grinin otrzymał pismo od Handzlika, w którym „mówiło się o zamierzeniach Prezydenta Lecha Kaczyńskiego oddania wspólnie z Prezydentem D. Miedwiediewem hołdu na mogiłach z okazji 70-lecia wydarzeń katyńskich”. Ambasador miał otrzymać bardziej konkretne propozycje na planowanym obiedzie, do którego – jak wynika z jego zeznań – nie doszło. Władimir Grinin stwierdził ponadto, że o planowanym przybyciu do Smoleńska i Katynia w dniu 7 kwietnia 2010 roku delegacji RP z premierem Donaldem Tuskiem na czele dowiedział się nie z polskiego MSZ, lecz rosyjskiego. MSZ Rosji podało bowiem treść rozmowy telefonicznej premiera Putina z Tuskiem z początku lutego 2010 roku. Ambasador dodał, że o zamiarze wzięcia udziału prezydenta RP w uroczystościach w Katyniu strona rosyjska, jak też Ambasada FR w Warszawie zostały oficjalnie poinformowane około połowy marca. Dlatego, jak tłumaczył, gdy 20 lutego, podczas Dnia Otwartych Drzwi w ambasadzie, dziennikarze pytali go, czy wie o planach wyjazdu do Katynia prezydenta Kaczyńskiego, ten odpowiadał, że nie ma żadnego oficjalnego powiadomienia w tej sprawie. 22 lutego 2010 roku Mariusz Handzlik zaprosił Grinina na rozmowę i zapytał, dlaczego poinformował prasę, że nic mu nie wiadomo o życzeniu Lecha Kaczyńskiego wyjazdu do Katynia, skoro zostało skierowane pismo w tej sprawie. Grinin powtórzył wówczas, że „nikt strony rosyjskiej oficjalnie nie poinformował o życzeniu szefa państwa polskiego”.

 

Bahr odpowiedział przecząco

Drugi z przesłuchiwanych przez prokuraturę 5 lipca 2011 roku – Siergiej Jurijewicz Nieczajew – zeznał, że 10 marca 2010 roku w MSZ Rosji przeprowadził rozmowę z ambasadorem RP Jerzym Bahrem. Podczas niej zapytał Bahra, czy „jego zapowiedź odwiedzenia Katynia 10 kwietnia 2010 roku przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego jest oficjalnym powiadomieniem strony rosyjskiej”. Według relacji Nieczajewa, Bahr na to pytanie miał odpowiedzieć przecząco.

 

Nieczajew miał poinformować wtedy Bahra, że lotnisko Smoleńsk Siewiernyj jest lotniskiem wojskowym, zamkniętym dla regularnych rejsów pasażerskich, tzn. że nie prowadzi się na nim stałej kontroli granicznej, celnej oraz fitosanitarnej. Dzień później, 11 marca, Nieczajew dostał faksem pismo Bahra z dołączoną notką okolicznościową dotyczącą przyjęcia 7 i 10 kwietnia w Smoleńsku polskich samolotów specjalnych z premierem i prezydentem RP.
Jak zeznał, w celu sprecyzowania, czy to jest oficjalne zawiadomienie strony rosyjskiej o przyjeździe prezydenta RP do Rosji, wysłał 12 marca do Bahra odpowiednie pismo. Pierwsze oficjalne zawiadomienie o planowanym przyjeździe do Rosji Lecha Kaczyńskiego wpłynęło, zdaniem Rosjan, 16 marca w formie noty Ambasady RP w Moskwie. Sześć dni później do MSZ Rosji wpłynęła nota ambasady Polski w sprawie uzgodnienia przelotu 10 kwietnia polskich samolotów specjalnych Tu-154M i Jak-40 na trasie Warszawa – Smoleńsk – Warszawa, która została rozesłana do odpowiednich ministerstw i instytucji FR. Nieczajew podkreśla, że w dniach 23-25 marca 2010 roku przebywała w Rosji polska grupa przygotowawcza. W marcu odbyło się także spotkanie zastępcy ministra spraw zagranicznych FR W.G. Titowa i zastępcy ministra spraw zagranicznych RP Andrzeja Kremera. Z zeznań samego Titowa (przesłuchany 26 maja 2011 r.) wynika jednak, że do podobnego spotkania między nimi doszło już dwa miesiące wcześniej. Titow powiedział jednak, że podczas rozmowy z Andrzejem Kremerem w styczniu 2010 roku sprawa podróży prezydenta RP do Katynia nie była poruszana. „O decyzji przyjazdu Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego do Katynia strona rosyjska dowiedziała się o wiele później z mediów. Pomimo podejmowanych prób otrzymania jakichkolwiek oficjalnych wyjaśnień plany Lecha Kaczyńskiego zostały potwierdzone notą Ambasady RP w Moskwie dopiero w końcu marca 2010 roku” – zeznał Titow.

 

„Prywatna podróż” prezydenta

W lutym 2010 roku do Warszawy przyleciał zastępca szefa aparatu rządu FR J.W. Uszakow, który spotkał się z szefem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów RP Tomaszem Arabskim. Jego przybycie do Polski związane było z planowanym przybyciem do Katynia Donalda Tuska. Zeznając przed prokuraturą 8 czerwca 2011 roku, Uszakow stwierdził, że z podróżą prezydenta Kaczyńskiego do Katynia nie miał żadnego związku, ponieważ to nie należało do jego obowiązków. Jak dodał, „podróż Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego do Katynia w dniu 10 kwietnia 2010 roku odbywała się z jego własnej inicjatywy i nie miała oficjalnego charakteru”. Z jego zeznań wynika, że jeszcze podczas wizyty Andrzeja Kremera w styczniu 2010 roku w Moskwie osobiście akcentował, żeby 70. rocznicę tragedii katyńskiej „uczcić w taki sposób, aby nie powodować dodatkowych problemów w rozwoju stosunków rosyjsko-polskich”. Uszakow zeznał także, że 3 lutego 2010 roku miała miejsce rozmowa telefoniczna premierów Putina i Tuska. Putin miał zaproponować Tuskowi przyjazd do Katynia w pierwszej połowie kwietnia, gdzie premierzy „mogliby wspólnie uczcić pamięć poległych Rosjan i Polaków”. Odbyła się także kolejna rozmowa Uszakowa z Arabskim, podczas której Uszakow zaproponował 7 kwietnia 2010 roku jako datę spotkania szefów rządów Polski i Rosji w Katyniu. 25 lutego 2010 roku, już w Warszawie, Uszakow razem z Arabskim omawiał „polityczne treści planowanego spotkania”. „Rozmowy odbywały się najpierw w kancelarii premiera, a potem w restauracji” – czytamy w uzasadnieniu. Kolejne spotkanie Arabskiego z Uszakowem miało miejsce 17 marca 2010 roku w Moskwie, gdzie Arabski miał zostać powiadomiony o „głównych akcentach wystąpień publicznych Władimira Putina w Katyniu i Smoleńsku w dniu 7 kwietnia”. Z kolei Władimir Ostrowienko (przesłuchiwany 25 lipca 2011 r.), który zajmował stanowisko dyrektora Departamentu Protokołu Rządu Federacji Rosyjskiej, zeznał, że w przygotowanie wizyty w Smoleńsku i Katyniu prezydenta RP pracownicy Departamentu Protokołu Rządu FR nie byli angażowani, ponieważ „nie był planowany udział w tym przedsięwzięciu szefa rządu Federacji Rosyjskiej”.

drukuj