CLKP zaprzecza wcześniejszym opiniom ws. wraku TU-154M

Centralne Laboratorium Kryminalistyczne Policji przekazało śledczym kolejną opinię w której twierdzi, że na pokładzie samolotu, który rozbił się w Smoleńsku nie doszło do wybuchu.

Z opinii uzupełniającej, która została sporządzona przez CLKP na wniosek mec. Piotra Pszczółkowskiego wynika, że na szczątkach maszyny nie ma materiałów wybuchowych. Stwierdzono m.in. obecność ftalanów.

Pełnomocnik części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej domaga się ponownego przebadania próbek szczątków rządowego TU-154M. Adwokat w dalszym ciągu podtrzymuje opinię dwojga naukowców z Polskiej Akademii Nauk.

– Te badania muszą być wykonane poprawnie i w sposób niebudzący wątpliwości. Ja mogę powiedzieć, że na chwilę obecną – uwzględniając dorobek pani prof. Krystyny Kamieńskiej–Treli i jej twierdzenia oraz pana prof. Szymańskiego – mogę powiedzieć, że jeżeli ten temat jest zamknięty, to jest on zamknięty następującą konkluzją – na wraku tupolewa znajdował się materiał wybuchowy i zostało to przez biegłych z CLKP potwierdzone. Dlaczego temu zaprzeczają? To już jest pytanie do prokuratury i biegłych – wskazuje mec. Piotr Pszczółkowski.      

Dwa lata po katastrofie Smoleńskiej „Rzeczpospolita” napisała, że biegli odnaleźli na warku maszyny ślady trotylu i nitrogliceryny. Prokuratorzy potwierdzili tę informację, jednak podnosili, że nie jest to równoznaczne z obecnością materiałów wybuchowych. Tłumaczyli, że spektrometry reagują tak samo na materiały wybuchowe i pastę do butów.

RIRM

drukuj