fot. PAP/Tomasz Gzell

Cięcia w budżecie mogą zagrozić niezależności Sądu Najwyższego

I prezes Sądu Najwyższego stanowczo sprzeciwia się cięciom w budżecie Sądu Najwyższego na przyszły rok i wzywa parlament do zmiany decyzji w tej sprawie. Małgorzata Manowska wskazała, że obniżenie finansów tego sądu o około 7 proc. względem przedłożonego projektu, zagraża ciągłości jego działania.

I prezes Sadu Najwyższego podkreśliła, że parlament tnąc finanse Sądu Najwyższego, ingeruje w jego autonomiczny budżet i podważa niezależność władzy sądowniczej. Dodała też, że planowane cięcia mogą wpłynąć na czas trwania postępowań.

Do sprawy odniósł się również poseł Prawa i Sprawiedliwości, Michał Wójcik. Jak mówił, podejmowane działania służą uzależnieniu sądownictwa od rządzących.

– Zgodnie z Konstytucją RP władza jest podzielona na trzy części. Każda z nich powinna działać w oparciu o jakiś budżet. Wymiar sprawiedliwości również jest takim obszarem, który powinien działać dzięki środkom wydzielonym z budżetu państwa. Jeżeli władza, czyli obecny rząd, obcina o ileś procent środki, to znaczy, że ingeruje nie tylko w autonomie sądownictwa, ale również w jego niezależność, bo sądownictwo przestaje być niezależne. Rząd chce uzależnić od siebie sądownictwo, w związku z tym takie działania są postrzegane tak, a nie inaczej i należy je tak odczytywać – podkreślił Michał Wójcik.

Małgorzata Manowska wezwała parlament, by przyjął taki budżet, który pozwoli Sądowi Najwyższemu realizować jego zadania.

W piątek Sejm uchwalił ustawę budżetową na 2026 r. Wcześniej została do niej przyjęta poprawka, która m.in. obcięła o prawie 25 mln zł wydatki na Sąd Najwyższy.

Ustawą budżetową na przyszły rok zajmie się teraz Senat. Dziś część dotyczącą finansów Sądu Najwyższego rozpatrzy komisja praw człowieka i praworządności.

RIRM

drukuj