fot. Paulina Lęcznar

Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Lublinie apeluje o oddawanie osocza przez ozdrowieńców

Codziennie wydajemy od 2,5 do nawet 5 litrów osocza. Do stacji krwiodawstwa zgłasza się dziennie kilku ozdrowieńców, ale bywają dni, kiedy nie ma nikogo – powiedziała lek. Izabela Kloc z Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Lublinie.

Kierownik działu ekspedycji Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Lublinie, lek. Izabela Kloc, zaznaczyła, że w poprzednich falach epidemii koronawirusa w Polsce nawet po kilkudziesięciu ozdrowieńców dziennie zgłaszało się do stacji krwiodawstwa, aby oddać osocze.

„Dziennie uzyskiwaliśmy nawet 100 jednostek osocza dla 100 pacjentów z COVID-19. Telefony się urywały, chętni dzwonili i pytali się, czy mogą już oddać osocze, a teraz jest cisza. Dziennie do lubelskiej stacji krwiodawstwa zgłasza się kilku ozdrowieńców, ale bywają dni, kiedy nie ma nikogo. Na przykład we wtorek nikt się do nas nie zgłosił. A zapotrzebowania na osocze ze strony szpitali mamy codziennie” – podkreśliła Izabela Kloc.

Przypomniała, że epidemia trwa i szczególnie odczuwalna jest właśnie w województwie lubelskim. Lubelskie Centrum Krwiodawstwa zaopatruje w osocze ozdrowieńców szpitale z terenu całego województwa lubelskiego, m.in. Lublin, Białą Podlaską, Chełm, Zamość.

„W tym momencie dzienne zapotrzebowanie wynosi od 10 do 20 jednostek, przy czym jedna jednostka liczy ok. 250 ml osocza. Oznacza to, że codziennie wydajemy od 2,5 do nawet 5 litrów osocza” – poinformowała kierownik działu ekspedycji RCKiK.

Zwróciła uwagę, że w dalszym ciągu jest to jedna z metod leczenia pacjentów z COVID-19.

„Lekarze nadal stosują osocze w leczeniu zakażonych koronawirusem, a my to też widzimy po zgłaszanym zapotrzebowaniu przez szpitale. Medycy mówią, że kontynuują tę terapię ze względu na zauważalne efekty. Oczywiście osocze musi być podane w odpowiednim stadium choroby” – dodała.

Przekazała, że odczuwalne są już braki osocza w magazynie. Najgorsza sytuacja jest w grupach A i AB.

„Z dawców o takich grupach krwi najbardziej byśmy się ucieszyli, bo po prostu nie mamy już zapasów. Wszystko na bieżąco jest wydawane” – powiedziała Izabela Kloc.

Jednocześnie zaapelowała do ozdrowieńców o oddawanie osocza. Do stacji krwiodawstwa może zgłosić się każda osoba, która przechorowała COVID-19, pod warunkiem, że minęły co najmniej dwa tygodnie od cofnięcia się objawów choroby. Z kolei w przypadku przebiegu bezobjawowego powinny minąć dwa tygodnie od zakończenia izolacji. Zgłaszać się mogą również osoby, które po przechorowaniu COVID-19 się zaszczepiły.

„Procedura oddawania osocza podobna jest do oddawania krwi. Przede wszystkim jest to bezbolesne, a na miejscu wykonujemy komplet badań kwalifikujących – łącznie z morfologią, badaniami wirusologicznymi czy poziomem przeciwciał anty-SARS-CoV2” – dodała kierownik działu ekspedycji.

Zaznaczyła, że osocze można pobrać za pomocą dwóch metod. Najczęściej od dawców, którzy zgłaszają się po raz pierwszy, pobierana jest krew pełna, a dopiero następnie osocze jest odwirowywane od krwinek czerwonych. W ten sposób uzyskuje się jedną jednostkę osocza, czyli ok. 250 ml dla jednego pacjenta.

„Drugą metodą jest plazmafereza. Wtedy od razu na specjalnym separatorze oddzielane jest osocze od pozostałych komórkowych składników krwi. Procedura trwa ok. 40-50 minut i uzyskujemy trzy jednostki osocza dla trzech chorych” – wskazała specjalistka.

W dalszej kolejności osocze poddawane jest preparatyce wtórnej, w tym tzw. inaktywacji – czyli redukcji czynników chorobotwórczych, aby zlikwidować potencjalne zagrożenia wirusowe. Później osocze jest zamrażane i przechowywane w temperaturze poniżej -25 stopni Celsjusza. Jego termin ważności wynosi nawet do trzech lat.

Lek. Izabela Kloc zapytana o to, jak długo utrzymuje się wysoki poziom przeciwciał w organizmie osoby po przechorowaniu COVID-19, odpowiedziała, że przeważnie jest to kilka miesięcy.

„Z jednej strony mieliśmy takich dawców, którzy nawet rok po przechorowaniu mieli jeszcze wysokie, zadowalające poziomy przeciwciał. Z drugiej strony bywały też pojedyncze przypadki osób, które po COVID-19 nie wytworzyły w ogóle przeciwciał albo nie miały ich na wystarczającym poziomie do oddania osocza” – wyjaśniła lekarka.

PAP

drukuj