Bruksela: czy będą zmiany na Węgrzech?
Po Świętach Wielkanocnych Parlament Europejski wznowił swoje prace. Wielu dziennikarzy pytało w tym tygodniu polityków w Brukseli o wiadome wybory na Węgrzech i przyszłe możliwe scenariusze.
Węgry to ważny kraj w Unii Europejskiej, a zachowania premiera Viktora Orbana i liderów jego ugrupowania w instytucjach unijnych, np. podczas szczytów w Brukseli, są obserwowane przez tzw. brukselską klasę polityczną z pieczołowitością. Dlaczego? Wiadomo, że przedstawiciel Węgier potrafi, jak to się mówi, „postawić Unii”. Nie trzeba daleko szukać. Wielu pamięta, jak tegoroczne lutowe posiedzenie ministrów spraw zagranicznych krajów UE nie przyniosło konsensusu w sprawie 20. pakietu sankcji na Rosję. Powód? Sprzeciw Węgier. A słynna pożyczka dla Ukrainy? Tak, chodzi o sprawę 90 mld euro omawianą na szczycie Rady Europejskiej w grudniu ubiegłego roku. Tuż po spotkaniu szefowie rządów i głowy państw zatwierdzili zapis, że „w ramach wzmocnionej współpracy (art. 20 TUE) w odniesieniu do instrumentu opartego na art. 212 TFUE, jakiekolwiek uruchomienie zasobów budżetu Unii w formie gwarancji w odniesieniu do tej pożyczki nie będzie miało wpływu na zobowiązania finansowe Republiki Czeskiej, Węgier i Słowacji.”
Decyzji Węgier za czasów Viktora Orbana było w Unii sporo, ale i brukselskich również. Nie wspominając już o tym, że w listopadzie ubiegłego roku europosłowie przyjęli rezolucję, w której obawy Parlamentu Europejskiego odnosiły się do następujących kwestii na Węgrzech: a) funkcjonowanie systemu konstytucyjnego i wyborczego; b) niezależność sądownictwa i innych instytucji oraz praw sędziów.
Nie ulega wątpliwości, że ważne są dla wielu te wybory, a konkretnie ich wynik. W tym tygodniu w Brukseli niektórzy już kreślili scenariusze, jaka może być Unia bez wpływów Orbana, ale… sprawy Węgrów oceniają wyborcy przy urnach.
Dawid Nahajowski/RIRM




