(foc. CC/wikimedia)

Bp Kopiec: 32 lata temu zostało zabite sumienie

32 lata temu zostało zabite sumienie – mówił w rocznicę pacyfikacji katowickiej kopalni „Wujek” ks. biskup gliwicki Jan Kopiec. 16 grudnia 1981 r. od milicyjnych kul zginęło tam dziewięciu górników, a kilkudziesięciu zostało rannych.

„Przed 32 laty (…) najgroźniejsze było to, że wtedy zabite zostało sumienie. Ważniejsze były ustalenia, numery, kodeksy, poprawność i własny interes. To boli i dlatego tu jesteśmy, bo ciągle jak ta otwarta rana przypomina to miejsce o tamtym smutnym wydarzeniu, które zawiera w sobie ogromny ciężar długiej historii naszego społeczeństwa” – powiedział ks. bp Jan Kopiec podczas Mszy św. w kościele Podwyższenia Krzyża Świętego niedaleko kopalni.

Ks. biskup dodał, że nie ma najmniejszych wątpliwości, iż rację mieli strajkujący górnicy, a nie ówczesna władza. Ks. bp Jan Kopiec ocenił, że po tylu latach od tragicznych wydarzeń – mimo zwycięstwa – jednak „brakuje poczucia braterstwa i łączności nas wszystkich w duchu współodpowiedzialności za siebie nawzajem”. Dodał, że rocznicowe spotkania są umocnieniem pamięci.

„Tylko pamięć, która może doprowadzić do wyjaśnienia sobie wszystkiego, bardzo szczerze, może prowadzić do pojednania” – podkreślił i zaapelował o budowanie wspólnoty, w której każdy będzie miał godność i będzie obdarzany szacunkiem.

Polska, która ma prawo cieszyć się osiągnięciami, powinna być państwem uczciwym i dojrzałym – podkreślił biskup. Po Mszy św. uczestnicy uroczystości przeszli pod Krzyż-Pomnik przy kopalni, gdzie odbył się Apel Poległych i zostały złożone kwiaty.

Podczas tegorocznych obchodów wystąpili uczniowie z miejscowości Rostarzewo (Wielkopolska), z którą związany był Zenon Zając – jeden z górników zastrzelonych w „Wujku”.

Górnicy z Wujka zastrajkowali 13 grudnia 1981 r., domagając się uwolnienia przewodniczącego kopalnianej Solidarności Jana Ludwiczaka. Potem zażądali też m.in. zniesienia stanu wojennego i zwolnienia wszystkich internowanych. 16 grudnia milicja i wojsko otoczyły kopalnię. W czasie szturmowania zakładu padły strzały. Na miejscu zginęło sześciu górników, trzej inni zmarli później na skutek odniesionych ran. Dla Józefa Czekalskiego, Krzysztofa Gizy, Ryszarda Gzika, Bogusława Kopczaka, Zenona Zająca, Zbigniewa Wilka, Andrzeja Pełki, Jana Stawisińskiego i Joachima Gnidy była to ostatnia szychta w życiu. Ponad 20 innych górników zostało rannych.

Straty drugiej strony to 41 rannych, z których 10 wymagało leczenia w szpitalu. Po zakończeniu pacyfikacji górnicy zakończyli strajk. Wkrótce potem służby bezpieczeństwa zatrzymały ośmiu organizatorów protestu. W lutym 1982 roku czterej z nich otrzymali wyroki od 3 do 4 lat więzienia, czterej inni zostali uniewinnieni.

Sterowane przez władze śledztwo w sprawie odpowiedzialności milicjantów za użycie broni palnej podczas pacyfikacji kopalni Wujek umorzono. Do odpowiedzialności pociągnięto natomiast organizatorów strajku. Sprawa została wznowiona po upadku komunizmu. Prawomocny wyrok, skazujący byłych milicjantów z plutonu specjalnego ZOMO za strzelanie do górników na karę od 3,5 do 6 lat więzienia, zapadł dopiero po blisko 15 latach rozpatrywania tej sprawy, w czerwcu 2008 roku.

PAP 

drukuj