fot. Tomasz Strąg

BOR ustala przyczyny uszkodzenia opony w prezydenckim samochodzie

W czasie piątkowego przejazdu prezydenckiej kolumny, w jednym z pojazdów uszkodzeniu uległa opona. Prezydentowi Andrzejowi Dudzie, ani żadnej z towarzyszących mu osób, nic się nie stało. BOR we współpracy z policją ustala przyczyny zdarzenia.

Prezydent uczestniczył w piątek w Karpaczu (woj. dolnośląskie) w mistrzostwach Polski parlamentarzystów i samorządowców w narciarstwie alpejskim.

„W dniu 4 marca, w trakcie przejazdu kolumny specjalnej BOR, w jednym z pojazdów uległa uszkodzeniu opona. Życiu i zdrowiu osób podlegających ochronie BOR nie zagraża niebezpieczeństwo” – napisano w przesłanym komunikacie Biura Ochrony Rządu.

BOR podał, że przy ustalaniu przyczyn zdarzenia współpracuje z policją.

Prezydent w piątkowej rozmowie z Faktami TVN powiedział, że auto, którym jechał, wpadło w poślizg i zsunęło się do rowu. Ale – dodał – nikomu nic się nie stało, „do żadnego poważnego wypadku absolutnie nie doszło”. Podkreślił, że kierowca, funkcjonariusz Biura Ochrony Rządu, „zachował się wzorowo”, zdołał opanować samochód, który nie uderzył ani w bariery drogowe, ani w samochody jadące po pasie obok. „Można powiedzieć: rzeczywiście superfachowiec” – dodał Andrzej Duda.

Prezydent zaznaczył, że samochód musi zostać zbadany.

 „Teoretycznie taka sytuacja nie powinna się zdarzyć, więc rozumiem, że muszą być przeprowadzone rutynowe badania także tej opony, która się rozleciała kompletnie i będzie to sprawdzone” – powiedział Andrzej Duda.

Radio RMF FM podało wcześniej w piątek, że prezydent jechał autostradą A4 z Karpacza i w okolicach Lewina Brzeskiego k. Opola pękła tylna opona w prezydenckiej limuzynie, auto zjechało na pobocze; prezydent korzystając z innego samochodu z kolumny wyruszył w dalszą drogę do Wisły

PAP/RIRM

drukuj