Blisko 47 godzin w tygodniu pracują nauczyciele

Nauczyciele pracują prawie 47 godzin tygodniowo. Z czego na godziny lekcyjne przypada zaledwie 15 godzin. Pozostały czas to przygotowywanie do zajęć, sprawdzanie zadań uczniowskich i doszkalanie.

Z badań prowadzonych przez Instytut Badań Edukacyjnych wynika, że średnio nauczyciel pracuje więcej niż, przewidziane jest w Karcie Nauczyciela i Kodeksie Pracy.

MEN komentując wyniki, zapowiada zmiany, które mają zwiększyć efektywność nauczycieli poprzez reorganizację czasu pracy.

Tymczasem samorządy alarmują, że nie mają środków na szkoły. Od lat domagają się uelastycznienia pensji i zwiększenia liczby godzin pracy przy zmniejszaniu etatów.

Co więcej MEN przewiduje, że w tym roku pracę straci 7,5 tys. nauczycieli, związkowcy oświatowi alarmują, że zwolnienia dotkną ponad 11 tys. osób.

Poseł Lech Sprawka z sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży, podkreśla, że przyczyną problemów jest zła reforma programowa. MEN podejmuje działania na szkodę polskiej edukacji – dodaje.

– To co MEN podał do OLCD w ramach tych badań, które sprawiły, że rzekomo polski nauczyciel najmniej pracuje to na pierwszy rzut oka widać, że jest to kłamstwo. Jeżeli z informacji wynika, że nauczyciel nie przepracowuje obowiązkowego pensum to tzn., że konstrukcja, metodologia badania jest zła. Z resztą w tym badaniu też się wspomina w niektórych momentach, że ten obowiązkowy wymiar zajęć jest mniejszy niż 18 – może się tak zdarzyć, ale trzeba równocześnie pamiętać, że wtedy zmniejsza się wynagrodzenie – podkreśla poseł Lech Sprawka.

W poniedziałek Związek Nauczycielstwa Polskiego ma wysłać list do premiera, domagając się by rząd zapobiegł masowym zwolnieniom. A obecny rząd – jak zauważa poseł Lech Sprawka – nic nie robi by zaprzestać degradacji polskiego systemu oświaty.

– Rząd konsekwentnie realizuje reformę programową; fatalną pod względem zarówno od strony jakości kształcenia jak i chociażby stanu kadrowego. Z drugiej strony również konsekwentne realizowanie próby zmiany Karty Nauczyciela. Ten projekt, który za chwile pojawi się w Sejmie jest dokładnie dowodem na to, że działania MEN idą w odwrotnym kierunku. Nawet ustawa przedszkolna – ta która w swoich założeniach ma pozytywne elementy została tak skonstruowana, że wcześniej czy później będzie rodziła duże koszty finansowe dla jednostek samorządu terytorialnego – dodaje poseł Lech Sprawka.

RIRM

drukuj