fot. PAP/Radek Pietruszka

B. Marczuk: Nawiązywanie do religijności korzystnie wpływa na demografię, ponieważ buduje to poczucie bezpieczeństwa i wspólnotowości

Z badań wynika, że nawiązywanie do religijności również wpływa na demografię. Religijność wpływa pozytywnie na poczucie wspólnotowości, które pokazuje, że nie jestem sam na świecie i żyję w określonej grupie. Czuję się wtedy bezpiecznie i czuję odpowiedzialność za wspólnotę. A dzieci są częścią tej odpowiedzialności. Natomiast polityka demograficzna to bardzo długi marsz. Nie ma złotego środka, ale nie jesteśmy fatalistami. Można coś z tym zrobić, tylko trzeba działać. Jeśli nie zaczniemy robić nic tu i teraz, to za 20 lat nie będzie żadnych efektów – powiedział Bartosz Marczuk, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej w latach 2015-2018, w poniedziałkowym programie „Rozmowy niedokończone” w TV Trwam.

W pierwszej połowie 2025 roku Główny Urząd Statystyczny przedstawił dane, z których wynika, że liczba mieszkańców Polski wynosi obecnie mniej niż 37,5 miliona. Rok do roku liczba ta zmniejszyła się o 158 tysięcy. W ciągu ostatniej dekady kraj opuściło 800 tys. mieszkańców, z czego zdecydowana większość – bo aż 700 tys. – zdecydowała się na to w ciągu ostatnich pięciu lat. Niska dzietność w połączeniu z szybkim tempem wyludniania się Polski przekłada się na coraz większy kryzys demograficzny.

– Mądra polityka może przynieść efekty. (…) Oczywiście nie stanie się to z dnia na dzień. To bardzo długi marsz. Natomiast jeśli nie zaczniemy robić nic tu i teraz, to za 10 czy 20 lat nie będzie żadnych efektów. Lepiej jest zacząć od razu niż się poddać – powiedział Bartosz Marczuk, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej w latach 2015-2018.

– Potrzeba bliskości z drugim człowiekiem, potrzeba dzielenia się miłością jest tak głęboko zakorzeniona, że jest silniejsza niż różnego rodzaju procesy społeczne. Zdecydowana większość osób marzy o zbudowaniu szczęśliwej rodziny. (…) Polacy chcą założyć rodzinę, chcą mieć dzieci, tylko różne szumy wokół nas powodują, że ta potrzeba przegrywa z innymi. (…) Możemy coś zrobić, żeby te aspiracje rodzinno-rodzicielskie były szerzej realizowane – zaznaczył Michał Kot, ekspert ds. demografii.

Goście poniedziałkowego programu Telewizji Trwam są współautorami książki pt. „Jak uniknąć demograficznej katastrofy”. Na jej stronach można przeczytać o „PEGAZ-ie”, w którym to haśle publicyści zawarli receptę na odbudowę polskiego systemu demograficznego.

– P to są potrzeby, aspiracje ludzi, czyli gdzie dystrybuowany jest prestiż i czy rodzina jest w centrum uwagi. (…) E to są emocje. Jeśli chcemy mieć dzieci, musi pojawić się para. Bez relacji, miłości dzieci nie będzie. Tutaj mamy potężny problem z bezdzietnością i powstaniem par. (…) Jak już chcemy mieć dzieci i mamy z kim, pojawia się kwestia, czy mamy jak je wychować. To kwestia G, czyli godności i godnego życia – czy mamy wsparcie finansowe od państwa, czy mamy pracę, mieszkanie, usługi ze strony przedszkola, systemu ochrony zdrowia. (…) Te trzy elementy składają nam się na to, jak jest z naszą dzietnością – wyjaśnił Bartosz Marczuk.

 

Ekspert ds. polityki społecznej kontynuując wyjaśnianie poszczególnych elementów PEGAZ-a, zaznaczył, że istotna jest również atrakcyjność Polski. Podkreślił, że „jest to zaniedbane w naszym kraju”.

– Polska powinna postawić na powrót Polaków i ich potomków do ojczyzny. Wreszcie jest litera „Z”, za którą kryje się (…) zagranica. To mądra, realizująca nasze własne interesy polityka imigracyjna – powiedział.

Michał Kot w kontekście największych problemów, z jakimi zmagają się obecnie Polacy, które jednocześnie przekładają się na niski wskaźnik dzietności, zwrócił uwagę na „kwestię relacji i samotności. Mamy do czynienia z rozpadem więzi społecznych. Coraz więcej osób nie jest w związku”.

– Mamy trzy duże grupy powodów, dla których młodzi ludzie coraz trudniej wchodzą w relacje. Pierwsza grupa to rozjazd między światem młodych kobiet a młodych mężczyzn. (…) Jest rozjazd kulturowo-światopoglądowy. Ponieważ kobiety częściej kończą studia i mieszkają w dużych miastach, to ich styl życia jest inny niż ich rówieśników. (…) Druga grupa, młodzi ludzie coraz trudniej budują jakiekolwiek relacje. Powodują to smartfony i media społecznościowe. (…) Trzecia grupa powodów to indywidualizm. Żyjemy w kulturze, w której mówi nam się, że nie powinniśmy poświęcać się dla innych i zawiązywać kompromisów. Jeśli spotkają się dwie osoby o takich przekonaniach, trudno jest budować trwałą relację – wyjaśnił Michał Kot.

Bartosz Marczuk zaznaczył także, że „jedną z polityk wpływu na demografię jest niepozbywanie się z przestrzeni publicznej krzyży. Szanujemy, czy ktoś wierzy w Pana Boga, czy nie. Natomiast z badań wynika, że nawiązywanie do religijności również wpływa na demografię”.

– Kiedy żyjemy w kulturze szanującej religię, tradycję, to widzimy, że w takiej sytuacji dzietność jest wyższa. Tak jest np. w Izraelu, który jest społeczeństwem zeświecczonym, a mimo to szanuje tradycje wynikające z ich religijności. (…) Religijność wpływa pozytywnie na poczucie wspólnotowości, które pokazuje, że nie jestem sam na świecie i żyję w określonej grupie. Czuję się wtedy bezpiecznie i czuję odpowiedzialność za wspólnotę. A dzieci są częścią tej odpowiedzialności – zwrócił uwagę ekspert ds. polityki społecznej.

– Nie ma złotego środka, nie ma jednego programu, który uzdrowi sytuację. Dla wielu ludzi różne rzeczy mogą przynieść różne efekty. (…) Kryzys demograficzny to wieloaspektowe zjawisko. Ale nie jesteśmy fatalistami. Można coś z tym zrobić – dodał.

radiomaryja.pl

drukuj