B. Kownacki o wszczęciu przez prokuraturę śledztwa dot. rzekomej zdrady dyplomatycznej A. Macierewicza: Działania prokuratury nie są skuteczne prawnie ze względu na niezgodne z przepisami obsadzenie stanowisk kierowniczych
Prokuratura dzisiaj – pamiętajmy o tym – nie jest prokuraturą działającą na podstawie i w granicach prawa. Doszło do przejęcia prokuratury i trzeba mieć świadomość, że dzisiaj duża część działań prokuratury to są działania o charakterze stricte politycznym, które mają być represją na PiS, a nie są stosowaniem przepisów prawa (…). Działania prokuratury nie są skuteczne prawnie ze względu na to błędne, niezgodne z przepisami, obsadzenie stanowisk kierowniczych w prokuraturze – mówił we wtorkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja Bartosz Kownacki, poseł Prawa i Sprawiedliwości, były wiceminister obrony narodowej.
Prokuratura Krajowa wszczęła śledztwo ws. zdrady dyplomatycznej, której rzekomo miał dopuścić się były minister obrony narodowej, Antoni Macierewicz. Sprawa dotyczy podjętej przez byłego szefa MON decyzji o nieprzystąpieniu Polski do międzynarodowego programu zakupu samolotów do tankowania w powietrzu.
Mamy do czynienia z niebywałą hucpą polityczną – ocenił Bartosz Kownacki.
– Prokuratura dzisiaj – pamiętajmy o tym – nie jest prokuraturą działającą na podstawie i w granicach prawa. Doszło do przejęcia prokuratury i trzeba mieć świadomość, że dzisiaj duża część działań prokuratury to są działania o charakterze stricte politycznym, które mają być represją na PiS, a nie są stosowaniem przepisów prawa. Prokuratura powołana jest do tego, żeby stać na straży praworządności i przestrzegania prawa w Polsce – dzisiaj ma to zupełnie inny wydźwięk i działania prokuratury nie są skuteczne prawnie ze względu na to błędne, niezgodne z przepisami, obsadzenie stanowisk kierowniczych w prokuraturze – tłumaczył poseł PiS.
Zarzuty działania na szkodę Rzeczypospolitej przez Antoniego Macierewicza sformułował były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego, gen. Jarosław Stróżyk, który jest szefem komisji mającej badać rzekome wpływy rosyjskie w Polsce.
– Kiedy generał Stróżyk ogłosił te swoje „rewelacje”, które większość dziennikarzy (już nie mówię o fachowcach z zakresu bezpieczeństwa), obśmiała, chcieliśmy zwołać Komisję Obrony Narodowej, ponieważ to zawiadomienie dotyczy kwestii związanych stricte z obronnością (…). Chcieliśmy ją zwołać w trybie niejawnym, żeby to nie było tak, iż to jest jakiś spektakl dziennikarski, medialny, aby uzyskać rzeczywistą, konkretną wiedzę, ale też żeby pokazać naszym kolegom z dzisiejszej koalicji rządzącej i samemu generałowi Stróżykowi błędną metodologię i błędne założenia, które przyjął przy tworzeniu swojego raportu, a jednocześnie odpytać go z wielu działań, które powinien był podjąć jako szef tej parakomisji. Do tej pory przewodniczący Komisji Obrony Narodowej nie zwołał tejże komisji – zwrócił uwagę gość „Aktualności dnia”.
Odnosząc się do zarzutu skierowanego przez gen. Jarosława Stróżyka do ministra Antoniego Macierewicza o nieprzystąpieniu Polski do międzynarodowego programu zakupu samolotów do tankowania w powietrzu, Bartosz Kownacki wskazał, że w tym przypadku istotne znaczenia miała kwestia sensowności zakupu tego rodzaju sprzętu w tamtym okresie.
– Trzeba mieć odpowiednią flotę samolotów, aby w ogóle to miało sens. My mieliśmy 48 samolotów typu F-16, a realnie latających – ok. 50 proc. tej floty, więc dla kilkudziesięciu samolotów kupowanie takiej cysterny jest kwestią wątpliwą, w momencie gdy nie ma się innego rodzaju uzbrojenia (…). Wydawałoby się, że wpierw trzeba kupić odpowiednią ilość samolotów – podkreślił były wiceszef MON.
Decyzja podjęta przez Antoniego Macierewicza wynikała również z faktu, iż Polska nie dysponowałaby taką latającą cysterną na wyłączność, co byłoby problematyczne np. w chwili wybuchu wojny – zaznaczył poseł PiS.
– Trzeba mieć świadomość, że Polska jako kraj członkowski NATO podjęła takie zobowiązanie (jak wiele innych zobowiązań), że m.in. armia polska będzie miała zdolność tankowania w powietrzu (…). Można kupić taki samolot wspólnie. Rzeczywiście, był taki projekt (…). Kiedy ministrem obrony narodowej był Antoni Macierewicz, doszedł do wniosku – moim zdaniem w pełni słusznego – że wydatkowanie kilku miliardów złotych na latającą cysternę nie jest projektem pilnej potrzeby (…). Druga kwestia, niestety, ten projekt był tak skonstruowany, że bylibyśmy tylko współdecydentem w ramach tej latającej cysterny (…). Ten samolot byłby de facto do użytku polskiego przez kilka dni w miesiącu. W czasie pokoju może nie było to tak niebezpieczne, ale już w przypadku wojny czy kryzysu mogłyby się rodzić różne wątpliwości (…). Gdybyśmy mieli taki samolot sami, moglibyśmy podejmować pewne operacje. Kiedy mamy samolot współdzielony z innymi państwami na określonych zasadach, mamy związane ręce – wyjaśnił były wiceminister obrony narodowej.
Absurdem jest stawianie zarzutów zdrady dyplomatycznej ministrowi Antoniemu Macierewiczowi przez przedstawicieli środowisk, które działały na szkodę polskiej obronności – ocenił gość Radia Maryja.
– W sytuacji kiedy samemu nie wykorzystywało się pieniędzy na obronność, likwidowało polską armię (polska armia w roku 2015 liczyła mniej niż 100 tys. żołnierzy) stawianie zarzutów zdrady dyplomatycznej komuś, kto zwiększył liczebność polskiej armii, kto zwiększył wydatki na obronność, kto modernizował polską armię, jest absurdem – powiedział Bartosz Kownacki.
Całą rozmowę z Bartoszem Kownackim w „Aktualnościach dnia” można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl




