fot. PAP/Rafał Guz

Ambasador Rosji na rozmowie w MSZ

Ministerstwo Spraw Zagranicznych wyraziło stanowczy protest w związku ze słowami ambasadora Rosji Siergieja Andriejewa, wypowiedzianymi w jednym z wywiadów telewizyjnych. „Traktujemy wypowiedzi ambasadora jako nieprawdziwe i stojące w sprzeczności z ustaleniami historyków” – podkreślono.

Dziś ambasador został wezwany do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, gdzie przekazano mu protest. Słowa ambasadora uznano za nieprawdziwe i sprzeczne z ustaleniami historyków.

Po spotkaniu Siergiej Andriejew oświadczył, że nie miał zamiaru obrażać narodu polskiego. Według ambasadora Rosji, „w wywiadzie chyba nie był wystarczająco precyzyjny, co spowodowało taką reakcję” ze strony Polski.

Ambasador zaznaczył, że Polska i Rosja ma różne poglądy na wspólną historię. „Trzeba przyjąć ten fakt, nie obrażać się, gdy druga strona wypowiada odmienne poglądy, ale trzeba też szanować uczucia drugiej strony” – powiedział. Zaznaczył, że Rosja ma duży szacunek dla polskich uczuć wobec ofiar m.in. Katynia, Miednoje, Charkowa, ale oczekuje również dużego szacunku wobec „rosyjskich uczuć dotyczących pamięci 600 tys. radzieckich żołnierzy i oficerów poległych w walkach o wyzwolenie Polski”.

Pytany, czy nadal uważa, że polsko-rosyjskie stosunki są najgorsze od 1945 roku, i że to jest wina Polaków powiedział: „Niestety nie mam powodów na razie do zmiany tej oceny”. „Mam nadzieję, że zmieni się na lepsze, ale teraz taka jest sytuacja niestety” – dodał ambasador.

Politolog dr Michał Kuź mówi, że ostrzejsza reakcja MSZ-tu na zachowanie Andriejewa nie byłaby wskazana.

– Na przykład wydalenie ambasadora, ogłoszenie go „persona non grata” byłoby błędem, ponieważ zdaje się, że takiej bardzo ostrej reakcji oczekiwali właśnie Rosjanie. Rosyjscy dyplomaci osiągają poziom profesjonalizmu rzadko spotykany i podziwiany na świecie. To nie są ludzie, którzy mówią rzeczy przypadkowe. Uważam, że przede wszystkim chodziło tu o to, żeby trochę sprowokować Polskę w momencie, kiedy Rosja negocjuje nowe otwarcie w sprawie Ukrainy i w Sprawie Syrii ze Stanami Zjednoczonymi i Niemcami – podkreśla dr Michał Kuź.

Ambasador Rosji w Polsce, w wypowiedź dla jednej ze stacji telewizyjnych, oświadczył, m.in., że stosunki polsko-rosyjskie są najgorsze od 1945 roku. Ambasador obarczył też Polskę częściową odpowiedzialnością za wybuch II Wojny Światowej.

Jego zdaniem „polityka Polski doprowadziła do tej katastrofy we wrześniu 1939 roku, bo w ciągu lat 30. XX wieku Polska przez swoją politykę wielokrotnie blokowała zbudowanie koalicji przeciwko Niemcom hitlerowskim”.

 

 

RIRM/TV Trwam News

drukuj