A. Poczobut w USA: Nie byłoby mnie tu, gdyby nie sojusz polsko-amerykański
Dziennikarz Andrzej Poczobut podkreślił w czwartek w Waszyngtonie, że swoją wolność zawdzięcza sojuszowi polsko-amerykańskiemu oraz współpracy administracji Donalda Trumpa i polskich władz. Ocenił, że Białoruś jest „o krok” od przekształcenia się w państwo totalitarne.
– Jest coś, co łączy Polskę i Amerykę, Polaków i Amerykanów: to umiłowanie wolności — oświadczył Andrzej Poczobut podczas spotkania Kongresu Polonii Amerykańskiej w stolicy USA. Goście wydarzenia powitali działacza polskiej mniejszości na Białorusi owacją na stojąco.
Jak podkreślił Andrzej Poczobut, „umiłowanie wolności to część tożsamości” Polaków, niezależnie od tego, gdzie mieszkają.
Dlatego — jak kontynuował – „nie jest przypadkiem, że jedyną organizacją, która przetrwała bezprecedensowe represje na Białorusi, jest właśnie Związek Polaków na Białorusi”.
– Nie byłoby mnie tu, gdyby nie sojusz polsko-amerykański, gdyby nie wspólne działania administracji prezydenta (Donalda) Trumpa i przedstawicieli państwa polskiego, które doprowadziły do mojego uwolnienia — dodał.
Dziennikarz ocenił, że dziś Białoruś „bez pięciu minut” (prawie) jest państwem totalitarnym. Jak dodał, w tej przestrzeni, dzielącej państwo od przekształcenia się w totalitarne, funkcjonuje Związek Polaków na Białorusi i polska mniejszość.
– Wierzę, że wspólnymi działaniami doprowadzimy do tego, że przestrzeń wolności na Białorusi się poszerzy i warunki istnienia polskiej mniejszości polepszą się — dodał Andrzej Poczobut.
Działacz Związku Polaków na Białorusi od środy składa wizytę w USA, gdzie spotkał się już z Johnem Coale’em, wysłannikiem prezydenta Donalda Trumpa, który doprowadził do uwolnienia jego oraz innych więźniów reżimu Alaksandra Łukaszenki. Spotkał się też z amerykańskimi kongresmenami.
Andrzej Poczobut był więziony w białoruskich aresztach i więzieniach ponad pięć lat. W kwietniu został zwolniony z kolonii karnej na Białorusi, gdzie od 2023 r. odbywał wyrok ośmiu lat więzienia za działalność opozycyjną. Organizacje praw człowieka uznały go za więźnia politycznego.
PAP



