Homilia ks. kard. Luisa Tagle wygłoszona podczas beatyfikacji ks. abp. Fultona Sheena
Drodzy Bracia i Siostry,
Dziękujemy naszemu miłującemu Bogu, Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu, który zgromadził nas jako rodzinę wiary z okazji uroczystej beatyfikacji arcybiskupa Fultona J. Sheena, syna Illinois, Stanów Zjednoczonych Ameryki, a właściwie całego świata. Przynoszę wam ojcowskie pozdrowienia Jego Świątobliwości Papieża Leona XIV, który raduje się z beatyfikacji swojego rodaka, mieszkańca Illinois i brata biskupa. Módlmy się o pielgrzymkę duszpasterską Ojca Świętego do Francji, która rozpoczyna się jutro.
Apostolski list papieża Leona, ogłaszający, że arcybiskup Fulton Sheen może być odtąd nazywany Błogosławionym, opisuje arcybiskupa jako „niestrudzonego głosiciela Ewangelii poprzez nowoczesne środki komunikacji oraz gorliwego pasterza ożywianego misyjną żarliwością”. Wśród wielu jego cnót i posług dwie wybijają się na pierwszy plan: bycie ewangelizatorem, czyli głosicielem Ewangelii, oraz misyjnym pasterzem. Nie dziwi więc, że trzy czytania liturgiczne dzisiejszej Mszy św. podkreślają misję ewangelizacji. To właśnie za gorliwość i twórczą postawę ewangelizatora oraz orędownika misji Fulton Sheen nazywany jest błogosławionym, czyli szczęśliwym. Niektórzy z nas mogą jednak zastanawiać się: „Co błogosławionego jest w głoszeniu Ewangelii i podejmowaniu misji? Wielu ewangelizatorów i misjonarzy od początków Kościoła aż po nasze czasy doświadczało odrzucenia, a nawet prześladowań. Dlaczego więc ogłasza się błogosławionym Fultona Sheena? A może jest on błogosławiony dlatego, że był celebrytą radia i telewizji, znanym pisarzem, podziwianym przez miliony wielbicieli, i globalnym podróżnikiem, gdy służył jako Krajowy Dyrektor Towarzystwa Krzewienia Wiary? Czy jest błogosławiony dlatego, że jest sławny? Pytanie pozostaje: jakim błogosławieństwem dzieli się z nami misyjny ewangelizator arcybiskup Fulton Sheen? Spośród wielu aspektów błogosławieństwa skupmy się na dwóch, wskazanych przez nasze czytania liturgiczne i potwierdzonych w życiu i misji Błogosławionego Fultona Sheena.
Po pierwsze, misyjny ewangelizator jest błogosławiony darem komunii z Jezusem. Jak jasno stwierdza Ewangelia, Zmartwychwstały Pan wybiera swoich przyjaciół i posyła ich, by głosili Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Błogosławieni jesteście, gdy zostaliście dostrzeżeni, wybrani i posłani przez samego Pana! Wybrać samego siebie i pójść tam, dokąd się chce, to nie jest misja i nie jest to błogosławieństwo. Błogosławieni jesteście, gdy głosicie Dobrą Nowinę o Jezusie wszystkim ludziom. Święty Paweł jest błogosławiony, ponieważ nie głosi samego siebie, lecz Jezusa Chrystusa jako Pana. Głoszenie własnej mądrości zamiast mądrości Jezusa jest fałszowaniem słowa Bożego: to nie jest misja, to nie jest błogosławieństwo. Błogosławione i piękne są wasze stopy, gdy głosicie Boże zbawienie i pokój, jak mówi prorok Izajasz. Podróżowanie po lądzie, wodzie i w powietrzu, głosząc przy tym słowa niszczące i dokonując aktów przemocy, to nie jest misja; to nie jest błogosławieństwo. Błogosławieni jesteście, gdy Zmartwychwstały Pan działa razem z wami i potwierdza głoszoną przez was Ewangelię znakami cudów. Bycie samowystarczalnym i samoafirmującym się jest złym znakiem; to nie jest misja, to nie jest błogosławieństwo. Misyjny ewangelizator jest zatem poznawany przez Jezusa i wezwany, by poznawać Jezusa i Jego Ewangelię, wezwany, by pokornie trudzić się wraz z Jezusem. W tym procesie misyjny ewangelizator poznaje samego siebie w Jezusie. Błogosławieni jesteście, gdy Jezus was widzi, zna was, wzywa was, posyła was i trudzi się razem z wami. Błogosławieni jesteście, gdy poznajecie swoje prawdziwe „ja” i misję, ponieważ Jezus was zna, a wy znacie Jezusa. Błogosławieni są autentyczni misyjni ewangelizatorzy.
Podczas jednej z audiencji papież Pius XII zapytał kiedyś biskupa Sheena, ile nawróceń może przypisać sobie. Ten odpowiedział papieżowi: „Doprawdy ich nie liczyłem, aby nie ulec pokusie, że były moje”. Dodał, że widzi siebie po prostu jako „odźwiernego, który czasem potrafi doprowadzić ludzi do otwartych drzwi domu Bożego. Jako odźwierny odniosłem pewien sukces”. Błogosławiony jesteś, odźwierny przy drzwiach domu Bożego!
Zapytany kiedyś przez przyjaciela, dlaczego został kapłanem, odpowiedział: „Zostałem powołany, aby opowiadać tę historię [Ewangelię]. Nigdy nie męczy mnie jej opowiadanie. Nigdy nie męczy mnie doskonalenie sposobu, w jaki ją opowiadam. Kocham moje powołanie”. Błogosławiony jesteś, opowiadaczu historii Jezusa spotykanego w Jego Słowie, w Eucharystii, w Godzinie Świętej i w Jego Ciele, którym jest Kościół. Błogosławiony Fultonie J. Sheenie!
Przechodzę teraz do drugiego aspektu błogosławieństwa misyjnego ewangelizatora. Misyjny ewangelizator jest błogosławiony przez komunię z ludźmi i narodami, zwłaszcza z ubogimi i bezbronnymi, w imię Jezusa Chrystusa. Zmartwychwstały Pan posyła swoich uczniów, by głosili Ewangelię wszelkiemu stworzeniu, a nie jakiemuś abstrakcyjnemu „światu”. W tych, którzy uwierzą i zostaną ochrzczeni, ukażą się, nawet samemu ewangelizatorowi, cudowne znaki obecności Królestwa Bożego. Używanie głoszenia jako pretekstu, by unikać konkretnych osób i być ślepym na działanie Boga w nich, to nie jest misja; to nie jest błogosławieństwo. Błogosławieni jesteście, gdy tak jak święty Paweł uważacie się za sługę ludu ze względu na Jezusa. Dominowanie nad innymi i podkreślanie własnej ważności to nie jest misja; to nie jest błogosławieństwo. Błogosławieni jesteście, gdy uważacie się za naczynie gliniane, aby moc pochodziła od Boga, a nie od was. Głoszenie Ewangelii z postawy samousprawiedliwienia, która nie pozwala wam współodczuwać ze zranieniem innych ludzi, to nie jest misja; to nie jest błogosławieństwo.
Arcybiskup Fulton Sheen podzielił się kiedyś z przyjacielem spostrzeżeniem, że są dziś kapłani, „którzy zachowują się tak, jakby udzielali sakramentów anonimowym grupom ludzi, bez żadnej myśli o ich indywidualnej tożsamości”. Które grupy ludzi najczęściej pozostają bardziej anonimowe, ignorowane i zapomniane niż inne? Ludzie ubodzy. W swoim przemówieniu podczas Trzeciej Sesji Soboru Watykańskiego II, 9 listopada 1964 roku, biskup Sheen powiedział: „Błagam was najgoręcej, Czcigodni Ojcowie, aby na tym soborze mocno potwierdzić pojęcie ubóstwa. Postawcie palec na 30. równoleżniku; poprowadźcie nim wokół globu ziemskiego… Co znajdziecie? Niemal cały dobrobyt znajduje się powyżej 30. równoleżnika, a większa część światowego ubóstwa leży poniżej 30. równoleżnika, to znaczy w Afryce, Azji i Ameryce Łacińskiej… Większa liczba biskupów uczestniczących w tym soborze żyje w niedostatku lub prześladowaniu, i pochodzą oni ze wszystkich ludów i wszystkich narodów. Jak tylko zraniony Chrystus mógł nawrócić zwątpiałego Tomasza, tak tylko Kościół zraniony ubóstwem może nawrócić zwątpiały świat”. Te same myśli powtórzył i rozwinął w telewizyjnej konferencji nagranej w 1967 roku, która posłużyła niemal jak rachunek sumienia i przegląd stylu życia. Sam podjął rzucone przez siebie wyzwanie, przekazując ubogim wszelkie wynagrodzenia, jakie otrzymywał za swoje zaangażowania, oraz ożywiając misyjne zaangażowanie Kościoła w Stanach Zjednoczonych na rzecz ubogich Kościołów świata.
Dla arcybiskupa Sheena troska o ubogich nie była ideologiczną propagandą, lecz nakazem wynikającym z naśladowania Jezusa, z jedności Kościoła i misji oraz z nawrócenia natchnionego przez Ducha Świętego. Pozwólcie, że zakończę historią opowiedzianą przez samego arcybiskupa Sheena w jego konferencji zatytułowanej „30. równoleżnik”, nagranej w 1967 roku. Opowiedział o swojej wizycie w miejscu w Buluba w Ugandzie, gdzie mieszkało 500 osób dotkniętych trądem. Przyniósł każdemu z nich w darze srebrny krzyżyk. Pierwsza osoba, która do niego podeszła, straciła już przedramię i dłoń. Lecz na kikucie ramienia wisiał różaniec. Mężczyzna wyciągnął drugą rękę, by przyjąć dar. Gdy biskup zobaczył zniszczoną tkankę dłoni, zadrżał ze strachu i upuścił krzyżyk na to, co pozostało z ręki mężczyzny. Ale natychmiast biskup uświadomił sobie, jak niespójne było jego działanie z darem, który wręczał. Krzyż mówił o Jezusie, który stał się bezbronny, aby dać nowe życie grzesznikom, chorym i umarłym. Jezus dotykał podczas swojej posługi ludzi dotkniętych trądem. Dlaczego on, arcybiskup Fulton Sheen, nie mógłby zrobić tego samego? Obejmując bezbronność Jezusa, Fulton Sheen dotknął i przytrzymał zniszczoną tkankę bezbronnych ludzi dotkniętych trądem, uznając samego siebie za jednego z nich – 501. osobę z trądem. Błogosławione jest naczynie gliniane, które czerpie moc z Jezusa! Błogosławiony jest ewangelizator nawrócony przez oglądanie i dotykanie ran Zmartwychwstałego Chrystusa w zranionych braciach i siostrach. Błogosławiony jest misjonarz, który zagłębia się w serce ubogich, by spotkać tam Jezusa. Błogosławiony Fultonie J. Sheenie!

