
Ks. dr M. Koczaj TChr: Ks. abp Fulton Sheen nie dostosowywał przekazu do oczekiwań publiczności. W centrum stawiał Chrystusa
Był jednym z najbardziej popularnych katolickich duchownych XX wieku. Miliony słuchały go w radiu i oglądały w telewizji. Za medialnym sukcesem nie kryły się jednak kompromisy, lecz głęboka wiara, intelekt i codzienna modlitwa. Tak o ks. abp. Fultonie Sheenie w „Rozmowach niedokończonych” w TV Trwam mówił ks. dr Maciej Koczaj TChr, redaktor naczelny kwartalnika „Msza Święta”.
Popularność ks. abp. Fultona Sheena nie była celem samym w sobie. Ks. Maciej Koczaj podkreślał, że jego sukces wyrastał z duchowej walki i ogromnej pracy.
– Pragniemy podkreślić ten sukces arcybiskupa Sheena, dlatego że był to sukces zdobyty w sposób godny. Był to sukces zdobyty dzięki duchowej walce, bo to był duchowy profil Fultona Sheena. Był to wielki wojownik ducha, jeden z największych w XX wieku. Był to wojownik ducha, odważny, ofiarny i cierpliwy. Podjął to wielkie intelektualne i duchowe zmaganie, żeby Amerykanom w tej bezbożnej cywilizacji XX wieku przybliżać Pana Boga, prowadzić do poznania i miłości Pana Boga. Zarazem był to również wojownik ducha, który bronił Kościoła – mówi.
Jak zauważa gość TV Trwam, ks. abp Fulton Sheen nie miał łatwego zadania.
– Atak na Kościół biegł z różnych stron. To była bezbożna propaganda, to były ideologie, które stały u podstaw totalitarnych systemów XX wieku. Wreszcie to były antykatolickie uprzedzenia, bo musimy pamiętać o tym, że Stany Zjednoczone są krajem źródłowo protestanckim. Tam elita protestancka nasączyła tę kulturę antykatolickimi uprzedzeniami. I Fulton Sheen ze swoją intelektualną klasą, ze swoją mocną duchowością rozbijał te antykatolickie uprzedzenia w pył. I to przekładało się na ten sukces. Ten sukces nie płynął z pochlebstwa, nie płynął z tanich trików, ale płynął z wielkiej pracy intelektualnej – dodaje.
Ta praca intelektualna to m.in. szereg cenionych publikacji i odwaga, by ewangelizować poprzez media.
– Fulton Sheen pozostawił po sobie ponad 60 książek, ponad 60 broszur. To wszystko rozchodziło się w setkach tysięcy egzemplarzy. Ale cechą specyficzną i polem walki, na którym się w sposób szczególny wykazał, były media. Sheen nie bał się nowych mediów. Przeciwnie – wykorzystywał radio i telewizję, aby docierać z Ewangelią do milionów ludzi. Nie dostosowywał jednak przekazu do oczekiwań publiczności. W centrum stawiał Chrystusa – przypomina ks. Maciej Koczaj.
Jednocześnie ks. abp Fulton Sheen był przenikliwym obserwatorem przemian zachodniej kultury. Zdaniem ks. Koczaja Sheen już kilkadziesiąt lat temu dostrzegał procesy, które prowadziły do ucieczki człowieka od odpowiedzialności, cierpienia i pytań o sens życia.
– To właśnie było niezwykle przenikliwe, że już wtedy wiedział, że po wojnie wyłania się coś, co moglibyśmy nazwać cywilizacją wygody i wymówki. Cywilizacją wygody zarówno fizycznej, która likwiduje dyscyplinę, likwiduje wyrzeczenie, likwiduje pracę nad sobą, jak i tej wygody duchowej, która sprawia, że człowiek bardzo łatwo wymawia się od konfrontacji ze swoim losem, od takich zagadnień jak powaga grzechu, potrzeba przebaczenia, potrzeba niesienia życiowych krzyży, potrzeba zbawiciela – zauważa ks. Maciej Koczaj.
Odpowiedzią Sheena był Krzyż Chrystusa, który postrzegał jako drogę do zmartwychwstania i nowego życia.
– Ks. abp Fulton Sheen rozumiał to głębiej. Pisał, że nasze życie na miarę Chrystusowego Krzyża to jest owszem uznanie, że do zbawienia się idzie przez krzyż i Chrystus nas przez swoją ofiarę do zbawienia prowadzi. Ale to jest też umieranie na co dzień w naszym życiu – zauważa gość „Rozmów niedokończonych”.
Ks. abp Fulton Sheen codziennie starał się spędzać godzinę przed Najświętszym Sakramentem. To praktyka, która przygotowywała go do konfrontacji ze światem i z jego problemami. Nie bał się wychodzić poza mury Kościoła.
– On się nie bał, bo był doskonale duchowo przygotowany. […] Fulton Sheen miał w sobie tę pewność wiary, miał tę czystość sumienia, miał doskonałe duchowe przekonania, tak więc nie bał się pójść nigdzie w zasadzie i nie bał się również polemizować z wrogami. […] On, dzięki swojej duchowej integralności, dzięki swojemu błyskotliwemu intelektowi był rzeczywiście nieustraszonym apostołem – zauważa ks. Maciej Koczaj.
Ks. Koczaj wskazywał również na znaczenie dziedzictwa Sheena dla współczesnych kapłanów. Szczególne miejsce zajmuje tu jego książka „Tajemnica kapłaństwa”.
– Myślę, że Fulton Sheen mógłby być patronem odnowy duchowości kapłańskiej, bo czasami jest tak, że właśnie gdzieś u końca życia człowiek obejmując spojrzeniem swoje losy widzi, co było najważniejsze […] i wydaje mi się, że takim świadectwem jest ta jego książka „Tajemnica kapłaństwa”. […] To wynikało z jego troski o księży, by im przekazać to, że kapłan jest nie tylko kapłanem, ale i ofiarą, że trzeba nieustannie wewnętrznie umierać, jeśli nasza posługa ma być owocna, że trzeba tę ofiarę zrozumieć w kontekście świata, w którym żyjemy – zauważa gość TV Trwam.
Zdaniem kapłana ks. abp Fulton Sheen może też być inspiracją dla katolików obecnych w przestrzeni publicznej.
– Wydaje mi się, że mógłby być również patronem tych tzw. public intellectuals, czyli tych, którzy zabierają głos jako intelektualiści katoliccy czy konserwatywni. Żeby oni, wsparci jego orędownictwem, zdobywali się na odwagę rzucania wyzwania światu, a nie tylko przyklaskiwania światu – dodaje.
radiomaryja.pl



