fot. Katarzyna Cegielska

A. Macierewicz: Czekamy na odpowiedź Rosji ws. Mistrali

„Nie ma dnia, żeby nie docierały do mnie informacje o przekroczeniu granicy bezpieczeństwa ze strony rosyjskiej” – powiedział w rozmowie z Szymonem Kozupą z TV Trwam, minister obrony narodowej Antoni Macierewicz, komentując sprawę ulokowania przez Rosję Mistrali na Morzu Bałtyckim i Morzu Czarnym.


– Co w kontekście zagrożenia ze strony rosyjskiej i Mistrali jest spekulacją, a co faktem?

– Pytamy Rosjan przez cały czas, czy gotowi są jasno powiedzieć, że zrezygnują z tego kontraktu i nie będą lokowali Mistrali na Morzu Bałtyckim i Morzu Czarnym. To jest taka siła, która może zmienić równowagę na tym obszarze, która jest dla Polski potencjalnym zagrożeniem. Rosjanie nie są jednak w tej sprawie klarowni. Musimy być czujni i ostrożni. Musimy mieć świadomość, że ciągle po tamtej stronie jest zła wola. Dzisiaj skierowałem wprost pytanie, czy strona rosyjska jest w stanie zrezygnować z tego kontraktu. Czekamy na odpowiedź.

– Na ile wiarygodne są informacje, że Francuzi sprzedali Mistrale Egiptowi, a Egipt dalej Rosjanom?

– Wszystko zależy od tego, co Rosjanie odpowiedzą. Czy ta transakcja, w taki ukryty sposób, rzeczywiście jest realizowana, a ma się zmaterializować w grudniu, czy też mamy do czynienia z gotowością ze strony rosyjskiej, żeby nie eskalować napięcia, żeby nie wzmacniać ponad miarę swojej obecności bojowej na Bałtyku, czy Morzu Czarnym, bo to jest zagrożenie dla nas wszystkich.

– Mówił Pan o próbie dominacji Rosji nad krajami Europy Środkowo-Wschodniej, również Polski. Sprawy Mistrali i napięć przy granicy oraz ćwiczeń w Rosji wpisują się w próbę tej dominacji?

– W tych ćwiczeniach brało udział 40 mln ludzi. To tak gigantyczny potencjał, który w sposób oczywisty wzmaga napięcie. Nie ma dnia, żeby do mnie, jako do ministra obrony narodowej, nie docierały informacje o jakimś przekroczeniu granicy bezpieczeństwa ze strony rosyjskiej. Widać, że Rosja wzmacnia swoje wymagania. Pytanie, czy to jest dalej tylko gra, czy to nadal psychologiczny szantaż, czy też Rosja przekroczyła już granicę, od której zaczyna się bycie gotowym na dalsze działania. Boję się, że Rosja jest tego bliska, ponieważ postawiła bardzo prowokacyjne żądania polityczne. Tym napięciom towarzyszy żądanie, żeby NATO zrezygnowało z decyzji, jakie podjęto na szczycie warszawskim, czyli żeby Polska nie mogła zaprosić do siebie wojsk NATO, co oznacza powrót do czasów, w których Polska w NATO była, ale faktycznie nie mogła korzystać ze zjednoczonej siły i wsparcia innych wojsk. Nam, na okres, który jest nam potrzebny, aby zbudować własną siłę zbrojną taką, aby móc odeprzeć każdy atak, jest potrzebne wsparcie sojuszników. Ostatecznie każdy naród musi bronić się sam, ale w tym okresie przejściowym potrzebne jest wsparcie sojuszników.

– Czy istnieje jakiś związek między sprawą Mistrali a Caracali? Możemy mieć do czynienia z jakimś międzynarodowym układem, w którym Caracale miały zrekompensować Francji Mistrale?

– Jak wiadomo wielu tak sądzi. Taką hipotezę formułował m.in pan Kwaśniewski i pan Kowal. Różne problemy trzeba brać pod uwagę i dlatego jednoznaczne stanowisko prezydenta Putina ucięłoby tę sprawę. Czekamy zatem aż jasno się do tego ustosunkuje, bo pokój może okazać się zbyt kruchy – napięcie narasta. Nie możemy sobie pozwolić w środku Europy na sytuację, w której nie mamy jasności co do fundamentalnych spraw.

– Dziękuję bardzo.


Wywiad w całości:

 

 

RIRM/TV Trwam News

drukuj